Biegać czy nie biegać? Oto jest pytanie!

Trwa pierwszy tydzień mojego roztrenowania. Kwarantanny dzień czwarty. Od niedzieli przebiegłem jakieś 100 metrów - we wtorek - do tramwaju :) Czy brakuje mi biegania?

Wyniki moich ostatnich startów skutecznie przekonały mnie, że dwutygodniowy rozbrat z treningami zrobi mi dobrze. Mimo to trochę "ciągnie wilka do lasu". Nie brakuje ciekawych propozycji, które dla mnie w okresie roztrenowania brzmią szczególnie kusząco...

Licznik przebiegniętych kilometrów w tym roku zatrzymał się na liczbie...1999. Tak! Brakuje mi tylko 1km, aby zaliczyć drugi tysiąc kilometrów w tym roku! Gdyby tak uwzględnić te 100 metrów z wtorku, to pozostaje mi do pokonania jeszcze tylko 900 metrów :)
Teraz pytanie...kiedy i gdzie pokonam następne kilometry? Okazuje się, że upominają się o mnie biegowi przyjaciele i zachęcają do startu w biegach, które odbędą się w najbliższą sobotę i niedzielę. Oczywiście chodzi o start na luzie, powolutku, bez spinki, bardziej dla towarzystwa i rekreacji. W grę wchodzą dwa biegi - niedzielna Praska Dycha, do udziału w której zaprosiła mnie Marta oraz sobotnia II Noc STO-nogi w Milanówku polecany przez Jana, czyli Piotrka, zwanego Kicławem.

Pierwszy z biegów, VII Praska Dycha odbędzie się w Parku Skaryszewskim i tradycyjnie będzie rozgrywany w dwóch odsłonach - osobno dla biegaczy szybkich oraz wolnych. 
Startowałem już w IV edycji tego biegu w 2011 roku, oczywiście w szybkiej serii. To był bardzo dynamiczny bieg, zapamiętałem, że gnaliśmy wszyscy do mety bardzo szybko. 
Tak się lata na Szybkiej Dyszce :)
Nobilitujący był fakt, że trzeba było legitymować się określoną "życiówką", aby móc wziąć udział w takiej rywalizacji. Możesz pobiec w Biegu Szybkim, jeśli w ciągu ostatnich 3 lat złamałeś barierę 50 minut na dystansie 10km. Ja oczywiście nawet nie myślę o ściganiu się i dumam raczej nad tym, czy pobiec w biegu otwartym. Wiem, że w tych zawodach startuje mój brat Grzegorz. Może jednak wezmę udział, aby trochę mu potowarzyszyć? Bieg otwarty, czyli ten prowadzony w niższym tempie, ruszy o godzinie 12:00.

Natomiast w niedzielę o godzinie 16:00 w Milanówku startuje II Noc STO-nogi, czyli towarzyski bieg  na terenie parku Muzeum A. i J. Iwaszkiewiczów w Podkowie Leśnej w Stawisku.

Biegacze będą pokonywać pętle o długości około 1,5 km po mieszanej nawierzchni. Możliwe, że już w momencie startu będzie panował mrok, dlatego obowiązkowo od biegaczy wymagana będzie czołówka. I teraz tak: trasa biegu otwarta będzie przez 3 godziny, a bieg wygrywa ten biegacz, który pokona trasę największą ilość razy. Wystarczy pokonać jedną pętle, aby "zaliczyć bieg".

A teraz najlepsze, cytat z regulaminu: W czasie biegu będzie palić się ognisko i każdy kto się zmęczy lub zmarznie będzie mógł się przy nim ogrzać i odpocząć. Każdy, kto ukończy bieg otrzyma też kiełbaskę do upieczenia. Jeśli będzie zanadto zmęczony to kiełbaska zostanie upieczona przez wolontariusza.

Dla mnie bomba! Bardzo lubię takie towarzyskie biegi, które mają swój niepowtarzalny klimat i atmosferę. Tylko to roztrenowanie....no właśnie, głowię się, czy zdecydować się na symboliczny udział w formie lekkiego truchtu? Na pewno nie zaszkodzi, ale czy jednak startując uda mi się jednocześnie nabrać większego apetytu do treningów oraz do startów, które czekają mnie po roztrenowaniu? Czy poczuję głód biegania, jeśli i tak będę biegał? Hmm, odpowiedź nie jest łatwa. 

Mam jeszcze dosłownie chwilę, aby podjąć decyzję. Może w komentarzach podpowiecie mi, co powinienem zrobić?

Biegać czy nie biegać? :)

Rozmowa

  1. Nie biegać. Truchtać, szurać, bawić się bieganiem. Zacząłem zauważać, że biegacze przez duże "B" nie potrafią czerpać radości z biegania... Ciągle się zamartwiacie wynikami, formą, planami treningowymi, kontuzjami. A gdzie jest FUN?! Gdzie zabawa z biegania? Potraficie jeszcze, wystartować w biegu i nie myśleć o wyniku, formie, roztrenowaniu? Potraficie biec towarzysko, rozmawiać i bawić się na trasie?? Warto czasem tak spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze piszesz Grzesiek. Dla mnie bieganie ma sprawiać mi radość. Nie zamierzam robić czegoś co nie sprawia mi przyjemności. pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Piotrek, ale przecież ja nigdzie nie napisałem, że bieganie nie sprawia mi radości :) Otóż sprawia całą masę radochy :D W tekście pytam tylko, jak podejść do okresu roztrenowania - biegać czy nie biegać? Myślę, że wielu roztrenowujących się ma taki dylemat.

      Usuń
    3. Marcin
      pisałem do Grześka.
      Co do Twojego tematu to moim zdaniem odpoczynek od biegania to odpoczynek od biegania. Ja podczas swoich przerw nie biegam i u mnie to się sprawdza. Bawię się wtedy w spacery (choć to robię prawie codziennie w miarę możliwości) rower i inne hobby. Eksperci także doradzają raczej całkowitą stricte przerwę.
      Każdy sam musi zobaczyć jak u niego jest, sugeruję spróbować jednak nie biegać :)

      pozdrawiam

      Usuń
    4. Grzegorz, potrafię biegać towarzysko i na luzie, ale...na treningach. A zawody to jednak zawody. Dlatego jednak odpuszczam start w Praskiej Dyszce i dalej delektuję się roztrenowaniem. Pobiegnie za mnie nasz braciszek :)

      Usuń
  2. Mi najwięcej fanu sprawia bicie życiówek, realizowanie celów :) A szuranie dla szurania mnie nudzi, więc jak zwykle są dwie szkoły: falenicka i otwocka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja znam jeszcze trzecią - rembertowską :) To jaką życiówkę planujesz na sobotę? :)

      Usuń
    2. Nie wiem jaką, ale wiem na 100%, że będzie to życiówka :)

      Usuń
  3. To Ty Kicław nie biegłeś w Milanówku w zeszłym roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegłem 2x w Milanówku w Biegu STO-nogi, ale nie biegłem w Stawisku na Nocy STO-nogi

      Usuń
  4. Marcin, dziękuję za spotkanie. Tak sobie myślę, że gdyby wszyscy tak z głową (a nie tylko nogami;) ) podchodzili do biegania jak TY to rynek biegaczy wyglądał by inaczej :) . Moje zaproszenie na Praską Dychę aktualne - decyzję podejmiesz w zgodzie z sobą :), ale możesz też zaprosić kogoś na to wydarzenie (Ty w tym czasie możesz np pospacerować w Skaryszaku :). Dla niektórych roztrenowanie po maratonie może brzmi jak lot na księżyc ale taka Praska Dycha może stać się początkiem do wyznaczenia sobie realnego do osiągnięcia celu na wiosnę ... Zapraszam serdecznie https://www.facebook.com/pages/M%C3%B3j-Pierwszy-Maraton/749635635109951?ref=aymt_homepage_panel

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta - dzisiaj do końca dnia decyzja, co do mojego udziału - nawet jeśli nie pobiegnę, to już mam chętnego :) Najwyżej przyjadę pokibicować :) Bijatyka z myślami trwa ;)

    Dziękuję za miłe słowa pod moim adresem - staram się podchodzić do biegania z głową, ale to jak to przy każdej pasji czasami emocje biorą górę. Myślę, że dla wielu biegaczy, misja "Maraton" przypomina wyprawę na Marsa (Rembertów!) - porównanie o tyle trafne, że realizacja każdej misji wymaga przygotowania. Czemu zatem biegacz miałby mierzyć się z 42,195 bez odpowiedniego przeszkolenia? Przed moim maratońskim debiutem na szczęście mogłem liczyć na mojego biegowego mentora - Wiesława.

    Dzisiaj możliwości jest dużo więcej np. konferencja Mój Pierwszy Maraton :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!