Czy potrzebujemy licencji PZLA, żeby biegać? Relacja z Konferencji PSB w Zielonej Górze

"Czy amatorzy potrzebują licencji PZLA, żeby biegać?" - takie pytanie padło wczoraj wieczorem podczas pierwszego dnia Konferencji Szkoleniowej Polskiego Stowarzyszenia Biegów, które odbywa się w Zielonej Górze. Pytającym był Marek Tronina, dyrektor PZU Maratonu Warszawskiego, a adresatem pytania Janusz Szydłowski, przedstawiciel Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, który przyjechał do Zielonej Góry, aby przedstawić założenia projektu "Klubu Biegacza PZLA." Jest to projekt, który stawia sobie za cel...no właśnie, po prezentacji wstępnych założeń do końca nie mam jasności, co nim jest. 

Czy jest nim dobro nas, biegaczy?

Aby móc dobrze zrozumieć cały pomysł PZLA dotyczący środowiska biegaczy-amatorów w Polsce warto zapoznać się z jednym z pierwszych slajdów wczorajszej prezentacji Janusza Szydłowskiego: 

Założenia projektu "Klubu Biegacza PZLA" prezentowane w Zielonej Górze na konferencji PSB, 20.11.2014
Wynika z niego, że Klub Biegacza PZLA ma opierać się na 3 filarach. Pierwszym z nich jest "Licencja Amatora PZLA", o którą właśnie pytał Marek Tronina zastanawiający się, czy jest ona biegaczom naprawdę potrzebna. Co usłyszał w odpowiedzi? 

Janusz Szydłowski stwierdził, że zamierzeniem związku jest skupienie wszystkich biegaczy w "w jednej sportowej rodzinie" pod egidą PZLA. Jako przykład podał niemiecki związek lekkiej atletyki, do którego należy - według jego informacji - ponad 900 tysięcy niemieckich sportowców. Dla porównania członków PZLA jest 10 tysięcy. "Należy uregulować rynek biegowy w Polsce, wprowadzić certyfikat PZLA dla imprez biegowych i zadbać o poziom tych imprez" - przekonywał. 

Nas, biegaczy na pewno najbardziej interesuje, co to w ogóle jest ta Licencja Amatora PZLA?
Ano ma być to licencja wydawana w postaci aplikacji mobilnej, którą będzie można okazać w razie chęci startu w imprezie biegowej w kraju czy zagranicą. Podstawowym warunkiem, który trzeba będzie spełnić, aby otrzymać taką licencję będzie wykupienie obligatoryjnego ubezpieczenia NNW. 

Janusz Szydłowski (PZLA) w trakcie prezentacji
Janusz Szydłowski przekonywał zebranych, że przecież "na całym świecie" nikt nie wpuści biegacza na trasę, jeśli ten nie przedstawi dokumentu potwierdzającego posiadanie ubezpieczenia. Hmm ciekawe, że jak dotąd nikt ode mnie takiego dokumentu nie wymagał, mimo, że przecież startowałem w maratonach w Berlinie, Paryżu czy Budapeszcie, a to przecież "świat". 

Usłyszałem, że kwota takiego ubezpieczenia nie powinna być wyższa niż 25-30 zł/rocznie. Licencja biegacza będzie m.in. potwierdzać, że ma on wykupione ubezpieczenie NNW. Dokument będzie ważny na wszystkie biegi w Polsce i zagranicą. 

Dlaczego powinniśmy posiadać licencje?
Zdaniem przedstawiciela PZLA przyznanie nam licencji biegacza amatora spowoduje, że dołączymy do wielkiej rodziny lekkoatletycznej skupionej pod egidą PZLA. Poza tym wolą związku jest, aby szkolenie biegaczy odbywało się w klubach lekkoatletycznych, a nie pod opieką firm i osób prywatnych. Nie zdradził niestety, czy kluby lekkoatletyczne są zainteresowane współpracą z amatorami, czy są na taką współpracę przygotowane, czy jest odpowiednia infrastruktura itd.

No dobrze, ale kto takich ubezpieczeń i licencji będzie od nas wymagał? 
A to już jest dalsza część planu PZLA. Chodzi o filar numer 2, czyli certyfikat PZLA dla imprez biegowych.  W dużym skrócie chodzi o to, że PZLA współdziałając z AIMS zamierza certyfikować imprezy biegowe, stawiając jako warunek przyznania certyfikatu, że biegacze muszą posiadać ubezpieczenie NNW. Taki zapis miałby znaleźć się w regulaminach biegów, które chciałyby otrzymać certyfikat PZLA, a organizatorzy mieliby za zadanie weryfikować przy rejestracji, czy biegacze posiadają licencję lub ubezpieczenie NNW. 

Punkt 4 nie pozostawia wątpliwości - jeśli organizator biegu chce mieć certyfikat PZLA, musi wymagać od biegaczy  ubezpieczenia NNW.
Rozumiem zatem, że PZLA chciałoby przymusić biegaczy do wykupywania ubezpieczeń tym, że aby wziąć udział np. w Maratonie Wrocław będzie trzeba przedstawić dowód ubezpieczenia. Sprytny to plan, ale czy organizatorzy polskich biegów będą zainteresowani otrzymaniem takiego certyfikatu? Czy zdecydują się na wprowadzenie do regulaminu restrykcji, która może i pewnie wpłynie na frekwencję na biegu? Czy rachunek zysków i strat po stronie organizatora po wprowadzeniu certyfikatu PZLA wyjdzie na plus?

Certyfikat przyznawany przez PZLA miałby być dobrowolny i bezpłatny. Organizatorzy certyfikowanych biegów mieliby tylko ponosić koszty delegata PZLA, którego zadaniem byłoby czy bieg jest realizowany zgodnie z założeniami licencyjnymi.

Co mieliby zyskać organizatorzy biegów, które zdecydują się na certyfikat? 

O tym opowiada poniższy slajd:
Czy ubezpieczenie NNW zagwarantuje uczestnikom bezpieczeństwo?
Warto skupić się na pierwszym - zaznaczonym na czerwono punkcie dotyczącym "wysokich standardów organizacji imprez biegowych."  Janusz Szydłowski przedstawił i omówił kilka kolejnych slajdów prezentujących wymogi PZLA względem standardów organizacyjnych w takich obszarach jak: administracja i finanse, bezpieczeństwo, zabezpieczenie medyczne, trasa biegu, organizatorzy/usługi.

Wymogi PZLA dotyczące bezpieczeństwa
Wymogi PZLA dotyczące zabezpieczenia medycznego
Wymogi PZLA dotyczące trasy biegu


Wymogi PZLA dotyczące kwestii organizacyjnych/usług
Mam wrażenie, że wymogi, o których mówił przedstawiciel związku nie były w sumie niczym nowym dla organizatorów większości biegów. Padło za to stwierdzenie "PZLA od tak wielu lat nie interesowało się biegami masowymi, a teraz zamierza wszystkich pouczać. Sorry, ale to my możemy uczyć PZLA, jak się robi imprezy biegowe".

Organizatorzy imprez biegowych zastanawiali się również, czy związek zajmując się projektem dotyczącym środowiska biegowego amatorów nie wykracza poza swój obszar działania regulowany ustawą o sporcie. Na pytanie, czy jakakolwiek ustawa zobowiązuje PZLA do podejmowania takich działań zebrani usłyszeli, że pomysł certyfikacji jest "wewnętrznym ustaleniem PZLA".

Janusz Szydłowski tłumaczył, że udział w projekcie jest dobrowolny, a certyfikat nie jest obowiązkowy. Według zaprezentowanych założeń projekt miałby ruszyć w przyszłym roku.

Organizatorzy imprez biegowych zebrani na konferencji PSB nie zajęli oficjalnego stanowiska wobec propozycji PZLA.

Słowo mojego komentarza: Pomysł PZLA budzi moje wątpliwości i zastrzeżenia przede wszystkim dlatego, że nie do końca jasny jest jego cel. A w życiu już tak jest, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. I to jest niepokojące. Nie dowiedzieliśmy się niestety na co dokładnie miałyby być przeznaczone pieniądze pozyskane od biegaczy wykupujących licencje.

Gdyby pieniądze z takich wpłat szły np. na ogólnopolski program wspierania młodych biegaczy, którzy w szkołach sportowych uczyliby się biegowego rzemiosła a później szlifowali swoje talenty pod okiem najlepszych trenerów to w sumie może nie byłoby to bez sensu.

Ale czy my jesteśmy gotowi, aby ponosić dodatkowe opłaty wymyślone przez PZLA, a PZLA do tego, aby zrobić coś sensowego za pieniądze, które od nas dostanie? Przede wszystkim zgadzam się z większością organizatorów, którzy głośno mówili, że nic nie muszą, są niezależni od związku.  Szczerze powiedziawszy nie wróżę związkowemu projektowi powodzenia.

W Konferencji Szkoleniowej Polskiego Stowarzyszenia Biegów uczestniczę od wczoraj. Do Zielonej Góry przyjechało prawie 100 organizatorów polskich imprez biegowych w tym min. szefowie takich biegów jak PZU Maraton Warszawski, Cracovia Maraton, Wrocław Maraton czy Poznań Maraton. Oczywiście są obecni również organizatorzy biegów na dystansach mniejszych niż maraton oraz dostawcy produktów i usług dla branży biegowej. 


Jestem ciekawy Waszych opinii. Co Wy, jako biegacze sądzicie na temat pomysłu PZLA? Czy bez Licencji Amatora PZLA nie czujecie się członkami lekkoatletycznej rodziny? Czy to dobry pomysł, abyśmy wykupywali obowiązkowe ubezpieczenia NNW od biegania? A może ktoś z Was już takie ubezpieczenie posiada? 

Czekam na Wasze komentarze!

Rozmowa

  1. Według mnie, jest to skok na kasę. I to na dodatek niesamowicie bezczelny skok na kasę. PZLA do tej pory nie robiło nic dla popularyzacji biegania w Polsce. Taka ciekawostka....najlepsi biegacze w Polsce wolą startować w Wojskowych Mistrzostwach niż walczyć o Mistrzostwo Polski pod egidą PZLA. Tu związek nie widzi problemu.... Widzi go natomiast w biegaczach-amatorach. Śmiech na sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubezpieczenie tak podczas biegu ,każdy posiada od nieszczęśliwych wypadków,wystarczy polisa a licencja to absurd.Już i tak zrobiło się troch smrodu wokół tej sprawy .Chcecie zarobić , organizujcie imprezy charytatywne nie wielkie wpisowe też pokryje koszt organizowania imprezy.Nie zniechęcajcie ludzi do biegania.nawet za komuny organizowane były imprezy zachęcające do biegania.Pozdrawiam wszystkich biegaczy.

      Usuń
  2. Heh...:) cel jest czytelny, jawna próba zmonopolizowania rynku czyli pobieranie opłaty bez swiadczenia usługi, ktora przynosilaby jakokolwiek wartosc dodana dla uczestnika;) na rynku nie ma takiej potrzeby wśród konsumentów (biegaczy amatorow) więc prosimy o nie wprowadzanie usługi na siłę, na zasadzie zmowy organizatorów i pzla;) trzymam kciuki za wolny rynek i zdrowy rozsadek;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. I co jeszcze? Może podatek drogowy ( chodnikowy :-) od każdego zadeklarowanego przez biegacza - amatora kilometra. Nie dość, że wydajemy na prawdę dużą kasę na sprzęt do biegania typu buty, koszulki,spodenki, skarpety itp; to jeszcze mamy płacić PZLA za możliwość biegania na imprezach biegowych, do których nigdy się nie dokładali? Faktycznie, bezczelna próba okradania nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie to wygląda jak próba wyciągnięcia od biegaczy po tych 25-30 zł oferując im nic nie dającą licencję. Oby plan PZLA nie wszedł w życie! Bieganie to wolność! Beata

    OdpowiedzUsuń
  6. "Poza tym wolą związku jest, aby szkolenie biegaczy odbywało się w klubach lekkoatletycznych, a nie pod opieką firm i osób prywatnych."

    Gdyby nie te firmy i osoby prywatne, to dawno zakończyłbym bieganie "poważne". PZLA rezygnuje ze szkolenia, z jakiejkolwiek pomocy zawodnikowi mającemu aktualne medale Mistrzostw Polski ( w moim wypadku srebro na 10km oraz brąz na 5000m). W klubach też nie ma środków na pomoc, nawet uzdolnionej młodzieży. Pomysł PZLA jest dobry jedynie dla nich. Mam nadzieję, że nie powiedzie się ich plan.

    Radosław Kłeczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radosłąw, 100 procent racji - najpierw może niech PZLA porządnie zajmie się swoimi obowiązkami względem zawodowych sportowców, a dopiero później środowiskiem biegowym, które ma taką właściwość, że jest spontaniczne, prawdziwe i niesformalizowane. Mam wrażenie, że to dużo większa i dużo szczęśliwsza rodzina, niż rodzina PZLA.

      Usuń
    2. należałem kiedyś do "rodziny atestatorów" skupionej pod egidą PZLA, który .... wycofałem się z tego, gdy nie można było dostać oficjalnego pisma z logo PZLA, że takowym jestem. Nic dodać więcej, a pomysł PZLA świetny !

      Usuń
  7. Jeżeli imprezy biegowe byłyby darmowe, to można byłoby wpłacić to 20-30zł na rok, ale że nie są to niech się PZLA nie wtrąca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ubezpieczenie NNW przy poruszaniu się samochodem jest dobrowolne to dlaczego przy bieganiu miałoby być obowiązkowe?
    Czy skoro mam opiekę medyczną - nie ważne czy jakąś prywatną, czy NFZ, gdy skręcę kostkę w biegu ulicznym to chirurg, ortopeda w ramach mojego ubezpieczenia zdrowotnego mi tego nie poskłada? O co chodzi....?
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej J., pewnie poskłada w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, tylko pozostaje kwestia kwot, które możesz dostać z ubezpieczenia np. za jakiś tam uszczerbek na zdrowiu, czyli innymi słowy odszkodowanie.

      Usuń
    2. No ale to tylko i wyłącznie moja prywatna sprawa :)
      Czy w ten sposób PZLA "chce mi zrobić dobrze" i stać się moim doradcą "gdzie by tu jeszcze jakieś odszkodowanko dla naszego biegacza uzyskać"?
      Jakieś pomylenie pojęć nastąpiło. W narciarstwie ubezpieczenie NNW jest zalecane bo koszty akcji ratowniczej (śmigłowiec czy inny środek transportu) mogą być wysokie. Ale w bieganiu? Po ulicy? No jeszcze mógłbym zrozumieć, ze jakieś górskie ultra..... :/
      J.

      Usuń
    3. Fakt, ryzyko jakiejś tragedii podczas biegania po ulicy nie jest wysokie, stąd - zdaniem przedstawiciela PZLA - taka niska opłata za ubezpieczenie :)

      Usuń
    4. Ubezpieczenie NNW nie pokrywa kosztów akcji ratowniczej w górach. Można mieć polisę która pokrywa pomoc medyczną, koszty akcji ratowniczej a nie pokrywa uszczerbku na zdrowiu.

      Usuń
  9. Moim zdaniem wprowadzenie ubezpieczenia dla biegacza amatora jest bez sensu. Każdy obywatel musi opłacić normalne, standardowe ubezpieczenie. Przechodząc dalej- gdy wychodzę na chodnik, do parku, czy jakiekolwiek inne pole (nie będące w tym czasie trasą jakiejś imprezy masowej związanej z bieganiem. Zwyczajny trening)- już jestem szczęśliwym posiadaczem ochrony finansowej w razie wypadków, która pozwala mi na leczenie w przychodniach, szpitalach i klinikach medycznych (nie prywatnych) i wydania odszkodowania.
    W przypadku uczestnictwa w imprezie biegowej z opłatą startową związana jest część, która przeznaczona jest na ubezpieczenie uczestników w razie wypadków. Pomijając, że w pakietach pojawia się masa ulotek(od sponsorów), napoje, breloczki, przekąski, kupon/bon na posiłek, koszulka, a także (i chyba przede wszystkim) zabezpieczenie medyczne oraz zabezpieczenie przez policję/straż miejską. W to najbardziej wchodzą pieniądze.
    Uczestniczycie w biegach i wyobrażacie sobie trzykrotne ubezpieczenie? po co to? W sumie, gdyby przyszło co do czego- związek i ubezpieczyciel wypiąłby się na biegacza amatora- podkreślając, że on się nie zajmuje takimi przypadkami i nasze pieniądze rozejdą się po kieszeniach związku....

    To tylko moja opinia, ale nie jesteśmy bezmózgami (mówiąc dosadnie). Nie dajmy się robić w balona. Mnie nie stać już na to, aby od czasu do czasu kupić sobie nowe buty(a one nie są z nike, adidasa, balanców czy innych), bluzę, legginsy, a co dopiero kolejne opłaty związane z moim najlepszym hobby i w sumie terapeutą. Tu za klub, tam sprzęt, start... Dzieci, rachunki, samochód... Jak ktoś mi znajdzie sponsorig to się mogę na to zgodzić, ale może jeszcze wprowadzą opłaty za chodzenie po chodniku, czy jeździe na rowerze? I limity czasowe? Wszystko śmiechu warte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za obszerny komentarz. Tak, masz rację, bardzo często z opłat startowych na imprezach biegowych pokrywane są koszty ubezpieczenia uczestników imprezy.Nacisk na kwestię ubezpieczeń NNW w prezentacji przedstawiciela PZLA był na tyle wysoki, że dostał zapytanie z sali, jakiego ubezpieczyciela reprezentuje :) Oczywiście w formie żartu i prezenter od razu to zdementował, ale takie pytanie świadczy również o tym, jak prezentacja PZLA została przyjęta na konferencji. Negatywny stosunek szefów biegów oczywiście może zniweczyć cały misterny plan PZLA, co biegaczy chyba jednak nie powinno aż tak martwić :)

      Usuń
    2. zwróćmy uwagę na pkt 3 " (zaleca) się wykup polisy przez partnera PZLA"
      -na razie zaleca w nawiasie a potem już bez..
      a tak BTW co to znavczy"ogólnie znanym TU"? kto będzie wyznaczał stopień "znaności" ubezpieczyciela i ile kasy za to weźmie?

      Usuń
    3. Masz rację, to niebezpieczne zapisy. Najciekawsze, że dzisiaj prezes PZLA stwierdził,...że to nie ich projekt :) Zatem kto prezentował w ZG założenia programu biegowego? Normalnie czeski film!

      Usuń
  10. Od wszelkich niebezpieczeństw i pomysłów PZLA, - zachowaj nas Panie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czemu PZLA zajmuje się tematem, który nie leży w gestii związku? Może by tak zajęli się wsparciem dla zawodników pro? Tutaj nie ma już nic do zrobienia? Wszyscy już są mistrzami olimpijskmi? Adam

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka sytuacja. PZLA wydało oświadczenie:

    "W związku z nieprawdziwymi informacjami, jakie są publikowane w internecie nt. projektu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki dla biegaczy amatorów, uprzejmie informujemy, że wszystkie szczegóły ogłosimy w pierwszym kwartale 2015 i wówczas przyjdzie czas na ocenę naszej propozycji. Jednocześnie podkreślamy, że licencje funkcjonują w wielu europejskich krajach. Są one dobrowolne i dają ich posiadaczom konkretne profity. Nie ma i nie będzie żadnego obowiązku posiadania licencji biegacza amatora. Jako związek sportowy czujemy się odpowiedzialni za rozwój lekkoatletyki w Polsce, w tym biegania, dlatego powstanie równolegle ocena i certyfikacja biegów masowych, wzorowana na przepisach i wytycznych IAAF oraz EA. "

    Oczywiście wszystko to, co mówił Janusz Szydłowski w Zielonej Górze to nieprawda, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekajmy na te profity...Tylko czy PZLA jest powołane do wydawania kart rabatowych?! Certyfikaty dla biegów masowych...a jakie doświadczenie w organizacji takich biegów ma PZLA, żeby je certyfikować? Paweł

      Usuń
  13. Ciśnie się na usta pewien cytat ze "Szwejka", ale mając na uwadze szacunek dla gospodarza, nie będę go przytaczał. W tym cytacie było coś o bezczelności i nachalności przedstawicielek najstarszego zawodu świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja się pytam prosto - co mi da to ubezpieczenie NNW, za którym tak obstaje PZLA? Przy tak niskiej składce jak 25 zł rocznie, to jeżeli złamię nogę podczas biegu, to dostanę pewnie z 500 zł. I po co mi te pieniądze - noga się szybciej zrośnie? A jak padnę na zawał podczas biegu, to co mi z tego przyjdzie, że moja rodzina otrzyma po mnie np. 5.000 zł? Jeżeli ktoś nie zabezpieczył się i swojej rodziny od nieszczęść, to takie NNW oferowane przez PZLA nikomu nic nie da.

    A może PZLA wmawia ludziom, że ubezpieczenie pozwoli ominąć nieszczęścia, choroby? Toż to marketingowa bzdura. Ubezpieczenie jedynie wypłaci (albo i nie) jakieś groszowe kwoty jak coś mi się stanie. I po co mi te pieniądze?

    OdpowiedzUsuń
  15. PZLA zagalopował się nieco. Następnym krokiem będzie wydawanie licencji wszystkich amatorom, którzy zamiast biegania wybrali chód. Skoro jest chód sportowy, to może być też amatorski. Można się spodziewać, że nawet dzieci w wieku od 1 roku życia będą posiadać specjalne opracowane dokumenty i przejść specjalnie przygotowane procedury, aby pozwolono im chodzić.
    Organizowane są biegi, w których biorą udział dzieci. Czy dla nich też PZLA przygotował uzyskanie odpowiednich dokumentów i ubezpieczenia? A co z uczniami szkół wszystkich typów, studentami, którzy też biorą udział w różnych biegach?
    Mamy wolność - więc każdy może sam zadecydować, czy chce robić badania co tydzień, co miesiąc, co rok czy co dwa lub wcale. Zakres badań nie jest określony, a nasz system funkcjonowania służby zdrowia woła pomstę do nieba. Aby być przyjętym do lekarza, trzeba zarezerwować wizytę z rocznym wyprzedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, ale warto pamiętać o tym, że PZLA promuje ten projekt jako dobrowolny. Sprzedaż licencji ma związkowi zapewnić wprowadzenie do regulaminów biegów wymogu posiadania przez biegaczy ubezpieczeń NNW, które miałyby być sprzedawane wraz licencją. Co w tej sytuacji jednak kluczowe - PZLA nie dysponuje jakimkolwiek narzędziem, żeby zmusić organizatorów biegów do wprowadzenia takich zapisów.

      Usuń
  16. Oczywiście, że nie potrzebujemy żadnych licencji PZLA, żeby amatorsko biegać. Związek niech się lepiej zajmie szkoleniem zawodników PRO - tutaj jest dramat! Jacek - były zawodnik

    OdpowiedzUsuń
  17. Apel do biegaczy. Nie dajcie się zwariować. Podobnie działania były i są podejmowane przez PZKol ( Maratony MTB ) jaki PZN ( Narciarstwo Biegowe ). Ciekawe, że dotyczy imprez masowych zdobywających popularność a na początku zdecydowanie lekceważone przez w/w Związki Sportowe. Podobne podejście do problemu. Mają problemy aby ogarnąć się ze swoimi dyscyplinami na poziomie PRO, a w szczególności z tworzeniem zaplecza młodzieżowego, ale ,,łapki swędzą" po amatorów. Klasyk już to opisał ....Kasa, Misiu, kasa... Z ogromnym zainteresowaniem będę śledził pomysły PZLA. Ciekawe czy dojdą do bardziej wyrafinowanych ,,ustaleń wewnętrznych" stosowanych przez innych działaczy, w innych sportach, nie mających nic wspólnego z promocją danych dyscyplin, a będących swego rodzaju ,,batem" na organizatorów...A skoro pojawia się ,,bat" to ciekawi mnie ,,marchewka"/,,profity" zaproponowane przez działaczy...Co można dać więcej niż obecnie oferują organizatorzy ( naturalnie każdy daje tyle na ile go stać, ale czy to wystarcza decydują uczestnicy startując, lub nie w danej imprezie). ZWIĄZKOWYM ULEPSZACZOM STANOWCZE NIE !

    OdpowiedzUsuń
  18. Tego typu związki do typowe przechowalnie leśnych dziadków, którzy mentalnie tkwią w komunie i zależy im, by być przy stołkach i rządzić.

    Jak znam życie, byłoby z tego tylko dojenie kasy i nie dawanie nic w zamian.

    Mam nadzieję, że wszyscy organizatorzy po całości, solidarnie oleją PZLA.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z całym szacunkiem, ale podpis pod zdjęciem jest przekłamaniem. Ja, nie widzę odhaczenia przy punkcie dotyczącym obligatoryjnego ubezpieczenia NNW. Z Pana zdjęcia wynika, że nie jest to jeszcze ustalone, albo nie jest wymagane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpis pod zdjęciem wynika z przebiegu prezentacji. Przedstawiciel PZLA wyraźnie mówił, że organizator imprezy biegowej musi wymagać ubezpieczeń NNW, jeśli chce otrzymać certyfikat PZLA. Zapewniam, że nie ma tutaj żadnego przekłamania. Potwierdzić mogą to wszyscy uczestnicy spotkania w Zielonej Górze.

      Usuń
    2. "Blo(a)gier do ~Dulnik Biega: Hej,
      A dlaczego wprowdzasz w błąd? Ja tez bylem i wcale nie byl przedstawiony caly program , tylko byla mowa o zasadach certyfikowania imprez biegowych? Troche cierpliwosci I wiecej informacji na : http://night-runners-pl.blogspot.com "

      Chyba nie koniecznie wszyscy...drugi raz przekłamanie?! A może Pan ma w tym jakiś interes?! Na FB "Kategorycznie NIE dla karty biegacza" są tylko dwa polubienia innych stron...Pana blog oraz Festiwalu Biegowego w Krynicy. Przypadek?

      Sam też wolę wykazać trochę cierpliwości, a nie od razu obrzucać "kamieniami".

      Usuń
    3. Cześć, po pierwsze nikogo nie wprowadzam w błąd. Jeśli byłeś na spotkaniu, to chyba widziałeś pierwszy slajd prezentacji Janusza Szydłowskiego zatytułowany "Klub Biegacza PZLA - Program Biegowy Polskiego Związku Lekkiej Atletyki." Na tym slajdzie przedstawione zostały 3 filary programu - certyfikowanie imprez biegowych jest jednym z nich. Pozostałe to Licencja Amatora PZLA (o której przecież też była mowa) oraz Imprezy Biegowe PZLA np. Mistrzostwa Polski Amatorów.

      Po drugie: stronę na FB "Kategorycznie NIE dla karty biegacza" założył ktoś inny, pewnie biegacz zaniepokojony pomysłami PZLA. Nie mam wpływu na to, jakie strony poleca do polubienia właściciel tej strony. Swoją drogą bardzo mi miło, że mnie tak wyróżnił :) Odpowiadam - tak, przypadek.

      Proszę, nie doszukuj się spisków tam, gdzie ich nie ma. Lepiej poszukaj ich gdzie indziej, np. w PZLA.

      W zakładce "Kontakt" są moje dane kontaktowe, nie piszę tutaj anonimowo, nie chowam się za nickami, jeśli masz ochotę porozmawiać o swoich wątpliwościach - zadzwoń.

      Usuń
  20. ktoś dogadał się pod stołem z firma ubezpieczeniową i chce aby nnw było potrzebne tylko w Polsce takie rzeczy a niby mamy XXI wiek.

    OdpowiedzUsuń
  21. W polskich szkołach publicznych od kilku lat panuje zwyczaj zbierania opłat za ubezpieczenie dziecka. Wszyscy (no prawie) płacą śmiesznie niską kwotę chociaż opłata nie jest obowiązkowa. Twierdzę, że niska opłata została świadomie skonstruowana właśnie w ten sposób żeby z jednej strony wydawała się niska a z drugiej łączyła się (bez dużej perswazji) z oczywistym dobrem i zabezpieczeniem dziecka.
    No właśnie, czy dobro dziecka i rodzica jest tu najważniejsze? Raczej nie, bo za tak niską (20 zł na rok) wypłata odszkodowania będzie symboliczna. A więc o co chodzi? A chodzi o to, że to firmy ubezpieczeniowe tworzą w ten sposób produkt i otrzymują tak naprawdę dostęp do danych osobowych potencjalnych klientów.
    Jestem przekonany, że podobnie jest z akcją PZLA. Nie zdziwiłbym się, gdyby za całą akcją i opracowaniem jej podstaw programowych stała jakaś firma ubezpieczeniowa. Za tym przemawiają argumenty (nieprawdziwe i naciągane) reprezentanta (handlowca :-) ) PZLA, który głównie skupia się na "bezpieczeństwie" biegaczy amatorów w kontekście ubezpieczenia.

    Ale z drugiej strony nie mamy się czy przejmować. Żyjemy w demokratycznym kraju i jeżeli nawet ktoś zmusi organizatorów biegów w Polsce do wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń to takie ubezpieczenie można wykupić w dowolnej firmie. Nie koniecznie w PZLA. I to jest argument to utrącenia tej śmiesznej prowokacji PZLA. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zamiast odstraszać biurokracją należy zachęcać ludzi do biegania. Zacząć należy już w szkole. I tu zaczynają się problemy bo coraz mniej dzieci chce ćwiczyć na zajęciach w-f. Dlaczego : 1. akcyjność zajęć 2. ocenianie efektów widełki i ocena a gdzie zaangażowanie 3. zasobność portfeli rodziców (jeden ma zniszczone pepegi a drugi nowe n....i lub a...y)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak wynika z artykułu:

    http://www.magazynbieganie.pl/sprawie-licencji-pzla-amatorow-jasne-felieton/

    Głównym powodem zainteresowania PZLA bieganiem amatorskim jest możliwość przyciągnięcia pod swoje skrzydła bardzo licznej grupy osób, bo od ilości zarejestrowanych osób będą wynikać dofinansowania dla związków sportowych z Ministerstwa Sportu.
    Przy okazji kilka bystrych osób z otoczenia PZLA wywęszyło, że można zrobić dobry interes typu wepchnąć ludziom obowiązkowe ubezpieczenie czy wynegocjować dobre umowy ze sponsorami.
    Niepokoi mnie to, że poprzez pewne przepisy prawne naprawdę organizatorzy mogą być przyparci do muru i będą musieli robić licencję - wystarczy przepis prawny, że zgodę na wykorzystanie drogi w sposób szczególny mają tylko imprezy biegowe z certyfikatem PZLA i wtedy problem będzie dotyczył praktycznie każdego organizatora, a co za tym idzie również biegacza w Polsce.
    Może kilka osób z PZLA zarobi duże pieniądze, ale frekwencja i boom na bieganie drastycznie się zatrzyma, bo dużej liczbie osób nie będzie się chciało robić badań i płacić ubezpieczenia.
    Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak tłumaczy PZLA licencję będą dobrowolne i nie zostaną wprowadzone nakazy bezpośrednie lub pośrednie.
    Gdyby wszystko miało być dobrowolne to proponuje tak jak ktoś tutaj już wspomniał stworzyć własny związek biegaczy amatorów, dogadać się z firmami pomiarowymi, żeby przesyłały w jednym formacie wyniki zawodów i będzie świetny rejestr i tabele biegaczy amatorów.
    Jednak czarno widzę tą dobrowolność ze strony PZLA, ponieważ osoby, które mają na tym zarobić na pewno nie odpuszczą.
    Kacper
    http://runonline.pl/

    OdpowiedzUsuń
  24. Proponuję porównać treść ostatniego oświadczenia PZLA i wypowiedzi p. Szydłowskiego z oficjalnym dokumentem PZLA, jakim jest "Strategia rozwoju lekkoatletyki w Polsce w latach 2013-2016".
    Warto zwrócić uwagę na zapisane w ww. Strategii cele marketingowe, w szczególności na zadania w zakresie powołania spółki ze 100-procentowym udziałem PZLA (mającej na celu zwiększenie przychodów komercyjnych) oraz wzrostu liczby zawodników w klubach (a zwłaszcza założenia projektu „LEKKOATLETYKA DLA KAŻDEGO NA CAŁE ZYCIE”, które przewidują, cytuję: "Wszyscy uczestnicy tych zajęć stają się członkami klubu, opłacając stosowne składki").
    Dokument jest zawieszony na stronie PZLA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałem ten dokument, faktycznie rzuca trochę więcej światła na całą sprawę. Jeśli chodzi o zwiększenie przychodów komercyjnych, to po co cała ta szopka z misją? Lekkoatletyka dla każdego - tak, ale w różnym zakresie. Amatorsko jak pokazują statystyki ten sport może być masowy, ale jak PZLA widzi szkolenie młodych sportowców, naszych mistrzów, nadziei olimpijskich?

      Usuń
    2. Jeszcze podaję link do tego pdfa, o którym wspominałeś: http://www.pzla.pl/zdjecia/zal_ak/strategia-web_201311071215.pdf

      Usuń
    3. Szopka z misją jest z dwóch prozaicznych powodów (cytując klasyków):
      po pierwsze - "ciemny lud to kupi" - ludzie lubią płacić za spokój, za to że ktoś się nimi opiekuje i o nich dba, tak na zasadzie wzajemności;
      po drugie - "kasa Misiu, kasa" - sponsor chętniej da pieniądze organizacji, która ma misję, czyli takiej, która w domyśle działała by również charytatywnie (co niekoniecznie jest zgodne z prawdą, ale patrz punt pierwszy).

      Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że cała ta sytuacja z projektem PZLA nie przedstawia się tylko w czarno-białych barwach. To nie jest tak, że organizatorzy nic o planach PZLA nie wiedzieli i zostali ostatnio zaskoczeni. Strategia była znana już wcześniej, co najmniej od roku-półtora, a stoi w niej jasno, że konkurentem PZLA w walce o pieniądze sponsorów jest "światek biegowy".

      Usuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!