Zaczęło się górskie bieganie w Falenicy!

Falenica. Dla biegaczy w Warszawie hasło to musi kojarzyć się tylko z jednym - cyklem Zimowych Biegów Górskich, który od kilku lat odbywa się właśnie w tym miejscu. To nie do wiary, że w Warszawie znajdują się tak fantastyczne tereny, które umożliwiają rozegranie biegów górskich. Znam bardzo wielu biegaczy, którzy uważają, że bez zimowego biegania w Falenicy nie ma mowy o sukcesach w kolejnym sezonie. Ba! Sam jestem tego zdania. Start w tym cyklu to najlepszy trening! Samemu trudno zmusić się do takiego wysiłku, jak podczas pokonywania tych 10 km po falenickiej wydmie. W Falenicy startuję od 2012 roku.

Zwykle wybieram dystans dziesięciu kilometrów, ale jeśli ktoś ma ochotę na krótszy dystans - proszę bardzo! Sam wybierasz dystans, na którym startujesz. Może to być 3.33 km (1 pętla, przewyższenie 85m), 6.66 km (2 pętle, przewyższenie 170m) lub 10.00 km (3 pętle, przewyższenie 255m. Dla każdego coś miłego :) 

Falenica to cykl biegów - ten rozegrany w sobotę był pierwszy, przed nami jeszcze 5 startów, ale ostatni, 6 nie będzie liczył się do wyników klasyfikacji generalnej.  Aby otrzymać medal ukończenia cyklu Zimowych Biegów Górskich należy wystartować w co najmniej 3 biegach, a do klasyfikacji generalnej będą zaliczane 3 najlepsze wyniki z 5 pierwszych biegów. Prowadzona jest klasyfikacja dla kobiet i mężczyzn w poszczególnych kategoriach wiekowych oraz klasyfikacja drużynowa. 

Terminy zawodów tegorocznym cyklu:
  • 13 grudnia 2014
  • 10 stycznia 2015
  • 24 stycznia 2015
  • 7 lutego 2015
  • 21 lutego 2015
  • 14 marca 2015 (finał)
Falenica słynie z tego, że każda kolejna edycja różni się od innych, jeśli chodzi o pogodę, a co za tym idzie warunki na trasie. Coś mi się wydaje, że w tym roku będzie podobnie! Trudno spodziewać się, żeby 10 stycznia podczas drugiego etapu Zimowych Biegów Górskich było cieplej, niż w sobotę! 7 stopni Celsjusza i bezwietrzna aura - mało kto spodziewał się, że w prawie połowie grudnia warunki pogodowe będą przypominały bardziej wiosnę, niż zimę! 

Falenicka ścieżka i ja :)
Warunki na trasie były znakomite, bez błota, super przyczepność - w sam raz na ściganie. I pewnie popędziłbym w najszybszej grupie 10A, gdyby nie zdarzenie dokładnie sprzed roku, gdy w pierwszej edycji Falenicy skręciłem sobie staw skokowy...Kosztowało mnie to kilka tygodni odpoczynku od biegania i zajęło mi trochę czasu, aż powróciłem do treningów. Dodatkową, równie bolesną konsekwencją ubiegłorocznej kontuzji była moja absencja na 4. edycji kultowego Biegu od Metra, o którego tegorocznej edycji piszę tutaj.

Dlatego w sobotę postanowiłem pobiec w Falenicy znacznie ostrożniej. Celowo zapisałem się do grupy wolniejszych biegaczy oznaczonych literką B, którzy startowali 2 minuty po godzinie 11:00. 

Na start dotarłem z kolegą Przemkiem z Rembertów Team, który znalazł się w grupie najszybszych biegaczy. Szybka wizyta w Biurze Zawodów, odbiór numeru startowego i już mogłem ruszyć na rozgrzewkę. Zrobiliśmy z Przemkiem małą pętelkę po wydmie, żeby sprawdzić, jakie są warunki, a później pobiegliśmy asfaltową drogą w kierunku ulicy Napoleona Bonaparte. Odkąd biegam w Falenicy rozgrzewam się na tej ulicy :) Wie dobrze o tym mój kolega Jasiek (tak! to ten biegacz, który zalazł mi za skórę na Biegu Niepodległości), który łatwo odszukał mnie tam w sobotę. 

Potruchtaliśmy razem, pogadaliśmy i trochę zacząłem żałować, że się z Jaśkiem w sobotę nie pościgam, bo dołączył do grupy szybszych biegaczy.

Tuż przed startem z Przemkiem i Jaśkiem
Spotkanie z Pawłem - Iron Man'em, z którym często rywalizuję na biegowych ścieżkach (fot. Przemek Zawala)
Jeszcze tylko selfie z Przemkiem i już można startować!
Przed startem spotkałem się z Olą Mądzik, która debiutowała w cyklu Zimowych Biegów Górskich. Podobnie jak ja, planowała spokojny, treningowy bieg, bez ścigania się i napinki. Skoro cele mamy takie same - czemu nie pobiec razem?

Tak właśnie zrobiliśmy! Biegliśmy sobie spokojnie razem, wykorzystując okazję do prowadzenia rozmów :) Gawędziliśmy sobie cały czas, nawet pokonując strome wzniesienia falenickiej wydmy. Każde z 3 okrążeń pokonaliśmy w średnim czasie 17-18 minut, dzięki czemu na mecie zameldowaliśmy się w czasie 51:52. Aktualnie zajmuję 330 miejsce w kategorii OPEN cyklu na 586 sklasyfikowanych zawodników. W swojej kategorii wiekowej - G10 M35 jestem 70, podium mi nie grozi :)

O tym, że Ola lubi rywalizację, przekonałem się na ostatniej prostej, na której zorganizowaliśmy sobie mały wyścig. Rozpędziłem się dość szybko, objąłem prowadzenie i gdy hamowałem tuż przed zwężeniem oznaczającym metę...Ola wcisnęła się tuż przede mnie! Osz Ty! - pomyślałem sobie. Następnym razem Ci pokażę! :)
Ola jeszcze za mną...(fot. Dorota Świderska)
Fot. Dorota Świderska
Wizyta w Falenicy to okazja do spotkania wielu znajomych twarzy. Nie brakowało kolegów i koleżanek z JacekBiega Running Team, którzy od kilku sezonów rozdają karty podczas tego cyklu. Po pierwszym etapie tegorocznego ścigania się po falenickich wydmach mój team jest trzeci :)

JacekBiega Running Team - 3. miejsce w klasyfikacji drużynowej cyklu po pierwszym etapie! (fot. Jacek Gardener)
Zimowe Biegi Górskie w Falenicy to wspaniała okazja do budowania siły i wytrzymałości. Naprawdę warto wpleść starty w tym cyklu do swojego planu treningowego. Poza tym to również okazja do spotkania z przyjaciółmi i znajomymi. Aha i jeszcze jedno - gdzie dostaniesz tyle biegania za 10pln? :)

To z kim zobaczę się 10 stycznia w Falenicy na drugim etapie?

Rozmowa

  1. Byłam, biegałam :) Widziałam Cię Dulniku! :D Pozdrawiam biegowo! Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam wiele o tych biegach w Falenicy, już od dłuższego czasu zastanawiam się nad startem, tylko nie wiem czy dam radę...Żałuję, że nie pojechalam w sobotę, były względnie lajtowe warunki na debiut :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Falenica słynie z tego, że każda kolejna edycja różni się od innych, jeśli chodzi o pogodę" :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Startuję tam 3 sezon i jeszcze w żadnym roku nie było podczas zawodów w Falenicy takich samych warunków pogodowych :D

      Usuń
  4. Fajna relacja, ja będę 10.01 :) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie piszesz :) Co prawda tym razem nie wybrałem się do Falenicy, ale w kalendarzu już zapisałem sobie ten styczniowy termin :) Pozdrawiam! JJ

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie ja to kto? Pewnie tym razem nie przepuścisz mnie na mecie :-) Cieszę się, że mogliśmy razem pobiec ale chyba jeszcze się nie nagadałam z Tobą :-) do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ola! Ponegocjujemy przed metą :) Ja też się nie nagadałem z Tobą, kolejna okazja 10 stycznia, no chyba że damy się jednak namówić Jaśkowi na ściganie :) Do zobaczenia!

      Usuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!