Falenica po raz trzeci! Mam medal!

Okres zimowych ferii oraz Zimowy Maraton Bieszczadzki, który odbędzie się w niedzielę w Cisnej skutecznie wpłynęły na niższą frekwencję biegaczy podczas trzeciej odsłony cyklu Zimowych Biegów Górskich w sezonie 2014/2015. Tym razem nie miałem problemu ze zdobyciem numeru startowego, poza tym wcześniej wypełniłem zgłoszenie w Internecie a w Biurze Zawodów zameldowałem się już po godzinie 10:00.

Tłoku nie było dzisiaj ani w szkole, która pełni dla organizatorów rolę bazy, ani w strefie startu, ani na trasie. Jeśli dołożyć do tego doskonałe warunki w postaci bezwietrznej pogody oraz przeważnie suche ścieżki w falenickim lesie to wielu stałych bywalców biegowej Falenicy mogło pokusić się o nowe rekordy. 

Jesteśmy już w połowie cyklu, a jak do tej pory aura bardzo nas rozpieszcza, ponieważ jeszcze na żadnej z tegorocznych odsłon  rywalizacji nie widzieliśmy ani śniegu, ani lodu. Jedyna zmiana w pogodzie, jaką dostrzegam w porównaniu z pierwszą i drugą edycją jest taka, że podczas dzisiejszego biegu było nieco chłodniej, niż podczas pierwszych dwóch startów. Tym razem czapka i rękawiczki bardzo się przydały, chociaż widziałem na trasie biegaczy, którzy lecieli "na krótko". Mam jednak wątpliwości, czy taki strój na zawodach w styczniu to rozsądny wybór. Ale każdy sam decyduje, w jakim stroju biegnie, każdy ma własne preferencje.  Na zawodach w Falenicy biegam na luzie, nie ścigam się, więc cieplejszy strój mi się na pewno przydał. Przyjąłem zasadę, że szybciej biegnę na prostych odcinkach i podbiegach, ale zbiegi pokonuję wolniutko, ostrożnie, na luzie. Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy :)

Chwile przed dzisiejszym startem spędziłem z Przemkiem, Bartkiem i Kamilem, który specjalnie przyjechał z Trójmiasta, aby pobrykać po falenickich górkach. Pobiegliśmy sobie rozgrzewkowo tradycyjnie w kierunku ulicy Napoleona Bonaparte. Bartek potruchtał z nami, mimo że wciąż boryka się z kontuzją łydki odniesioną podczas ostatniej edycji falenickiego biegu. Bardzo żałował, że nie mógł dzisiaj lecieć z nami - wiem co czuł, w zeszłym roku też raz byłem w charakterze kibica w Falenicy.

Truchcik przed startem w kolejnej edycji biegu w Falenicy (fot. Bartek Lipnicki)
Gdy dotarliśmy do strefy startu spotkaliśmy Magdę, która biegła z Barkiem w ubiegłorocznym maratonie w Walencji. Okazało się, że w tym roku planuje pobiec w Marato de Barcelona, a więc wygląda na to, że mamy taki sam pomysł na wiosenny maraton! Super, lecimy razem :)

Za nami biegacze rywalizujący na dystansie 6km. Jak widać warunki na trasie doskonałe! (fot. Bartek Lipnicki)
Tak jak pisałem dzisiaj w Falenicy było dużo mniej biegaczy, niż podczas poprzednich edycji i już na pierwszej prostej można było całkiem porządnie się rozpędzić. Tutaj jest  podbieg zakończony skrętem w prawo na zbieg usłany drzewami. Tam zawsze na pierwszym okrążeniu jest ciasno i trzeba uważać, żeby nie wpaść na innych biegaczy lub na drzewo. Ale dzisiaj było naprawdę inaczej, było dużo więcej miejsca.

Na trasie spotkałem kilku znajomych z JacekBiega Runnnig Team m.in. Suwiego i Renię prowadzącą bloga "Radosne Bieganie"  która jak napisała "pławi się w błogostanie" spowodowanym złamaniem godziny na tej trudnej trasie! Brawo Renia!

Czasami naprawdę warto wyjść ze strefy komfortu! (fot. https://www.facebook.com/radosnebieganie)
Czułem, że dzisiaj jestem w mocny, na podbiegach wyglądałem bardzo dobrze, wyprzedzałem wielu zawodników. W sumie dzisiaj te 3 kółka minęły mi nie wiadomo kiedy.

Podczas pokonywania jednego z licznych podbiegów na tej trasie (fot. D. Świderska)
Pędzę! (fot. Bartek Lipnicki)
Na dwa podbiegi przed metą zerknąłem na zegarek i okazało się, że nawet bez jakiegoś specjalnego ciśnięcia mam szansę zameldować się na mecie  w czasie poniżej 48 minut. Na ostatniej prostej podkręciłem tempo i z gracją wpadłem na metę. Mój zegarek pokazał 47:46:37, co oznacza, że w Falenicy pobiegłem dzisiaj najszybciej w tym sezonie!

EDIT: Zweryfikowany czas przez organizatorów to 47:56, ale nie zmienia to faktu, że rekord jest :)

Rekord! :)
Ukończenie trzeciej edycji biegu oznacza, że na pewno trafi do mnie wyjątkowy medal za udział w Zimowych Biegów Górskich Falenica 2014/2015.  Niestety już wiem, że nie odbiorę go osobiście, ponieważ 14 marca, podczas finału cyklu, będę w Barcelonie szykował się do startu w maratonie.

Falenica to cykl biegów - ten rozegrany dzisiaj był trzeci, przed nami jeszcze 3 starty, ale ostatni, 6 nie będzie liczył się do wyników klasyfikacji generalnej.  Aby otrzymać medal ukończenia cyklu należy wystartować w co najmniej 3 biegach, a do klasyfikacji generalnej będą zaliczane 3 najlepsze wyniki z 5 pierwszych biegów. Prowadzona jest klasyfikacja dla kobiet i mężczyzn w poszczególnych kategoriach wiekowych oraz klasyfikacja drużynowa. 

Terminy zawodów tegorocznym cyklu:
  • 13 grudnia 2014
  • 10 stycznia 2015
  • 24 stycznia 2015
  • 7 lutego 2015
  • 21 lutego 2015
  • 14 marca 2015 (finał)
Ciekawe, czy podczas kolejnej edycji biegu w Falenicy będzie zimowa aura? Tradycyjnie polecam wszystkim ten wyjątkowy cykl biegów, który wyróżnia się naprawdę niezwykłą atmosferą tworzoną przez super ludzi!

Rozmowa

  1. Gratuluję życiówki! Widzę, że warunki wczoraj były doskonałe! Szkoda, że termin tej edycji wypadł w ferie :( Powodzenia! Do zobaczenia na kolejnej Falenicy! Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, do zobaczenia 7 lutego! Kto wie, może warunki będą jeszcze lepsze? :)

      Usuń
  2. Byłem, biegałem, potwierdzam - biegam w Falenicy 3 sezon - jeszcze takich warunków nie było chyba. Też mam życiówkę na tej trasie :) Gratuluję Ci Twojej, tym bardziej że zrobionej bez spinania się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo! Trzymałam za Ciebie kciuki! Tak trzymaj! Gosia K.

    OdpowiedzUsuń
  4. To mój pierwszy sezon w Falenicy i prawdę powiedziawszy...jestem nią po prostu zauroczona :)) Myślę, że jej siła tkwi w prostocie, bez zbędnej komercji, po prostu my i te górki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh ta Falenica...szybciej mija zima w bieganiu dzięki niej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinni u bukmachera zrobić zakłady, czy 7 lutego na kolejnej Falenicy będzie śnieg :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło się czyta Twoją relację :) Podobnie jak Ty też zasłuzylem na medal w tej edycji Falenicy. Lubię te medale, wyróżniają się na tle innych. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmień sobie endomondo, albo przestań wycieczki rowerowe wpisywać jako treningi biegowe...
    12 minut -> 9 km... 1h -> 20 km... 17 minut -> 10 km... ŻENADA...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jeżdżę na rowerze :) Trasa w Falenicy jest tak ukształtowana, że urządzenia oparte o GPS różnie podają pokonany dystans. W moim przypadku zmierzyło nieco ponad 8km, ale faktycznie przebiegłem 10km. Dokonałem edycji tego treningu wpisując faktyczny kilometraż. Stąd niezgodność w czasach. Nad zmianą Endomondo myślę coraz intensywniej :)

      Usuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!