Falenica w końcu na biało. Znów rekord!

Na trasie sobotniego biegu (fot. D. Świderska)
Dopiero czwarta edycja Zimowych Biegów Górskich w Falenicy przyniosła warunki, które chociaż trochę nawiązywały do nazwy cyklu. Falenickie ścieżki pokryły się delikatną warstwą śniegu, a gdzieniegdzie występował lód.

W grudniu, gdy zaczynało się górskie bieganie w Falenicy deklarowałem, że będę startował tylko treningowo, na luzie, bez ścigania się. Ale...jakoś z edycji na edycję jednak przyspieszałem :)
Dane ze strony http://orienteering.waw.pl/
Po ostatnim, wtorkowym treningu z JacekBiega Running Team na Agrykoli mój trener Jacek Gardener poprosił, żebym pobiegł jednak w grupie G10A, w której startują biegacze deklarujący ukończenie biegu w czasie poniżej 48 minut. Chodziło o wzmocnienie składu naszego zespołu na sobotnich zawodach. I chociaż wątpiłem, czy nabiegam czas, który będzie liczył się do wyniku drużynowego, to jednak zdecydowałem się pobiec w szybszej serii. 

Oczywiście tradycyjnie przegapiłem zapisy online i trochę drżałem, czy załapię się na numer startowy w Biurze Zawodów. Skontaktowałem się z organizatorami, którzy doradzili mi, żebym przyjechał po numer startowy najpóźniej do 9:45. Wziąłem sobie te rady do serca i stawiłem się w Biurze Zawodów punktualnie.

Również tradycyjnie do Falenicy przyjechałem z Przemkiem, który zasuwa po wydmach jak szalony! Po odebraniu numeru mieliśmy jeszcze ponad godzinę do startu, więc wybraliśmy się do cukierni, w której zwykle biegacze spotykają się po zawodach. Ale to nawet dobrze, bo przynajmniej było w miarę pusto :)

Ładowanie energii przed startem :)
Na pół godziny przed zawodami zaczęliśmy rozgrzewkę truchtając ulicą, po na której zwykle spędzamy ostatnie chwile przed ruszeniem na trasę. 

Ostatnie chwile przed startem
Przemek biega w barwach Rembertów Team
Na 2 minuty przed 11:00 pojawiliśmy się w strefie startu, gdzie....czekało nas ogromne zaskoczenie! Niestety okazało się, że grupa najszybszych biegaczy startujących z numerami w kolorze niebieskim ruszyła może przed minutą. Już nie było ich widać na pierwszej prostej. Od razu zorientowałem się, że nie tylko my przegapiliśmy start tej najszybszej grupy! To zdecydowanie spora wpadka organizatorów, jeśli startują biegaczy na 2-3 minuty przed ustalonym czasem. 

Z "zielonymi" czekamy na start
Nie pozostało nam nic innego, jak ruszyć z numerami zielonymi. Po minucie, znów bez wyraźnego sygnału ze strony organizatorów, zaczęliśmy bieg. Na początku w sporym tłoku i ścisku, jak to na pierwszej prostej w Falenicy. Ale z czasem zrobiło się więcej miejsca i można było się trochę rozpędzić. Tym razem inaczej, niż podczas poprzednich 3 startów, na zbiegach rozwijałem większe szybkości, chociaż wciąż nie biegłem na złamanie karku! Zdecydowanie mam w pamięci zeszłoroczny start, podczas którego skręciłem sobie w Falenicy staw skokowy, stąd cały czas jednak, zwłaszcza podczas zbiegów -  staram się zachować koncentrację i ostrożność.

Biegniemy! (fot. D. Świderska)
Szybko mijały mi kolejne kilometry, jakoś dzisiaj te podbiegi mocno mnie nie zmęczyły, chociaż zauważyłem, że podczas poprzednich zawodów dysponowałem nieco większą mocną na wzniesieniach. Po każdym okrążeniu zmieniały się warunki na trasie, niestety na niekorzyść biegaczy. Na trzecim kółku zrobiło się już całkiem ślisko, przede wszystkim na podbiegach, więc trzeba było się mocno napracować nogami, żeby zachować tempo biegu. Na szczęście moje buty GEL-Trabuco 2 spisywały się dzisiaj naprawdę znakomicie!


Pokonując ostatnie wzniesienie już byłem pewny, że znów zanotuję rekord w Falenicy! Na ostatniej prostej rozpędziłem się porządnie i wpadłem na metę z czasem 45:02.

45:02!
Okazuje się, że było to najszybszy bieg w całej historii moich startów w Falenicy, czyli od sezonu 2012/2013.
Od razu na mecie zgłosiłem organizatorom, że startowałem z grupą zieloną i poprosiłem o zweryfikowanie mojego czasu. Mam nadzieję, że na liście przy moim nazwisku pojawi się 45 minut, a nie 47 minut, bo różnica między startem grupy niebieskiej i zielonej to właśnie 2 minuty.

/EDIT/ Niestety, nic z tego. Jednak mój czas na liście to 47:24. Nie zmienia to faktu, że nabiegałem rekord.
Przed nami jeszcze dwie edycje zawodów w Falenicy, przy czym tylko jedna, najbliższa będzie zaliczana do punktacji. Ostatnia, która odbędzie się 14 marca będzie finałowa i zwieńczy cykl. Biegacze, którzy ukończyli co najmniej 3 punktowane edycje dostaną wyjątkowe medale.

Terminy zawodów tegorocznym cyklu:
  • 13 grudnia 2014
  • 10 stycznia 2015
  • 24 stycznia 2015
  • 7 lutego 2015
  • 21 lutego 2015
  • 14 marca 2015 (finał)
Jak widać na powyższym terminarzu, koniec tegorocznego cyklu jest już bardzo bliski. Oznacza to również rychły start nowego sezonu biegowego!

Rozmowa

  1. Gratulacje Marcin! Tak trzymaj! Powodzenia, Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Osberwuje Twoje wpisy dot. Falenicy od pierwszej edycji w tym roku i nabieram coraz większej ochoty, żeby tam wystartować. Może 21 lutego się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Masz jeszcze 2 szanse, nie przegap ich :)

      Usuń
  3. Dałeś czadu chłopaku! Robisz postępy! Barcelona będzie Twoja :) Powodzenia, Marek CK

    OdpowiedzUsuń
  4. Kicha była z tym startem:/ Mi się udało, bo zawsze ustawiam się szybciej, ale cicha informacja (czy megafon to taki problem?!): "startujemy za dwie minuty" nie dotarła do wielu osób.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, słabo to wyszło :\ ale nie mam żalu do organizatorów. Moja wina, powinienem wcześniej pojawić się w strefie startu...Nauczka na przyszłość! Ale Ty zasuwasz po tych wydmach! 40 minut, wynik kosmos :)

      Usuń
  5. Uwielbiam Falenicę i te wydmy, niezależnie od tego, w jakiej jestem formie, zawsze staram się biegać w każdych zawodach ZBM. BTW widziałem Cię w sobotę, dobrze pobiegłeś, gratuluję! Powodzenia, RT

    OdpowiedzUsuń
  6. Też spóźniłam się na start, tzn. byłam bardzo blisko...już już miałam się zbierać na linię startu i patrzę....a tutaj nagle ruszają wszyscy....przed startu była niezła ślizgawka, zanim dotarłam na prostą minęło pewnie ze 30 sekund. No nic, jakoś to przeżyję. Powodzenia! Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Tam była niezła ślizgawka! Na następnej Falenicy będę czujny i ustawię się na starcie już o 10:50 :)

      Usuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!