Mój Półmaraton Warszawski

Postanowiłem napisać dzisiaj kilka zdań na temat Półmaratonu Warszawskiego - imprezy, którą wielu biegaczy (w tym ja!) zalicza do swoich ulubionych. Szkoda, że organizatorzy nie zliczają zawodników, którzy debiutują na dystansie 21,097km. Z pewnością statystki wyglądałyby imponująco! Oczywiście znalazłbym się w tym gronie - w 2010 roku startując w 5. Carrefour Półmaratonie Warszawskim po raz pierwszy w życiu pokonałem półmaraton.

Dzisiaj na blogu krótki wpis o tym, jak wyglądały moje dotychczasowe starty w tej wyjątkowej imprezie. 

Do dzisiaj biegową wiosnę w Warszawie rozpoczynałem czterokrotnie. Jak wspomniałem na wstępie debiutowałem w 2010 roku, później przyszły kolejne starty w warszawskiej połówce - w 2011, 2012 i 2013 roku. W ostatnich latach w marcowym biegu w Warszawie nie wystartowałem tylko w ubiegłym roku z uwagi na przygotowania do startu w Marathon de Paris. Pobiegłem tydzień wcześniej w Pabianicach, a na warszawskiej połówce pojawiłem się tylko w roli kibica. 

Jakie były moje dotychczasowe starty w Półmaratonie Warszawskim? 

2010
Pamiętam, że w debiucie dotarcie do mety nie przyszło mi łatwo, to była ciężka walka, chociaż czas, jaki wtedy uzyskałem - 02:17:08 może na to nie wskazuje. Startowaliśmy z Placu Zamkowego biegliśmy na prawą stronę i wracaliśmy z powrotem pod Zamek Królewski, gdzie ustawiona była meta. Co ciekawe, na dzień przed debiutem w półmaratonie wspólnie z moją ekipą z Ericsson Team wystartowaliśmy w biegu sztafetowym 5x5. Każdy z nas solidarnie przebiegł po 5km, świetnie się bawiliśmy! Na drugi dzień rano ruszyłem na trasę połówki. Dzisiaj analizując listę wyników zauważyłem, że Pela - moja koleżanka, z którą biegam praktycznie od 2009 roku w tym półmaratońskim debiucie dołożyła mi....ponad 20 minut! Jej czas na mecie w 2010 roku to 01:56:56! Wiedziałaś o tym Pela? :)
Mój wynik z 2010 roku
Zdjęcie po starcie w biegu sztafetowym 5x5 w przeddzień debiutu w półmaratonie
2011
Start 6. Półmaratonu Warszawskiego fot. http://rowerowymiedzyrzec.blogspot.com
Peli udało się złamać 2 godziny w 2010 roku, ja musiałem czekać na to 12 miesięcy. W końcu się udało! Czas na mecie 01:58:57, a więc wciąż nie tak dobrze, jak Pela rok wcześniej. Może lepiej, że nie startowała w 2011 roku, bo znów by mi dołożyła!

Ponownie startowaliśmy z Placu Zamkowego, trasa była podobna do tej z debiutu. W 2011 zabrałem się za mocniejszy trening, ale dopiero w drugiej połowie roku. Zimę, jak pokazuje wynik nabiegany w warszawskiej połówce raczej przespałem. Wyniki przyszły we wrześniu - wystartowałem w I edycji Półmaratonu Powiatu Warszawskiego Zachodniego, gdzie dotarłem do mety w czasie 01:37:07 - ponad 20 minut szybciej, niż w marcu!

Mój wynik w 2011 roku
2012
Po raz pierwszy wystartowaliśmy z Mostu Poniatowskiego (fot. wyszlo.com)
Ze startu w tej edycji zapamiętałem dwie rzeczy. Most Poniatowskiego (po raz pierwszy ruszaliśmy na trasę z tego miejsca właśnie w 2012 roku) oraz zaciętą rywalizację z moimi kolegami - Jaśkiem, Marcinem i Piotrkiem. W lutym rozpocząłem pracę w polskim oddziale firmy ASICS, gdzie poznałem właśnie wyżej wymienionych biegaczy. Pod koniec marca stojąc na moście Poniatowskiego mieliśmy plan, aby biec razem, ale jakoś na trasie rozdzieliliśmy się i każdy z nas biegł "swoje". Niestety nie byłem świadomy tego, że praktycznie przez cały dystans biegłem przed Jaśkiem i Marcinem, za to oni doskonale widzieli, jak biegnę przed nimi. Koledzy przypuścili atak....na 20km, gdy byliśmy na moście, praktycznie na przedostatniej prostej. Próbowałem jeszcze poderwać się do walki, ale było już za późno na reakcję. Ustanowiłem swój nowy rekord życiowy - 01:34:15, ale jakoś nie czułem się do końca usatysfakcjonowany. Liczyłem na rewanż w 2013 roku. 

Mój wynik w 2012 roku
2013 
To była wyjątkowo mroźna edycja warszawskiej połówki. Zima postanowiła zrobić nam psikusa i mimo wiosny w kalendarzu zafundowała nam kilkustopniowy mróz. Na Moście Poniatowskiego zmarzliśmy okrutnie czekając na start ale i tak my ruszyliśmy wkrótce po wystrzale startera. Najgorzej mieli biegacze debiutujący w 2013 roku ustawieni na końcu stawki, oni na swoją kolei musieli poczekać w tym trzaskającym mrozie znacznie dłużej. Mimo bardzo niskiej temperatury zapamiętałem ten bieg jako szybki i przyjemny. Wynik na mecie 01:32:57 oznaczał nowy rekord życiowy. Udało się "wykręcić" lepszy czas, niż Jasiek, który nabiegał wtedy 01:37:16. Można uznać zatem, że rewanż zatem się powiódł.

Mój wynik w 2013 roku
Przy Centrum Nauki Kopernik fot. Mateusz Ostapowski
Tak w dużym skrócie wygląda "mój" Półmaraton Warszawski. W niedzielę stanę na starcie 10. PZU Półmaratonu Warszawskiego i zapiszę kolejną kartę tej historii - zarówno w wymiarze osobistym, jak i całej imprezy. 

Z powyższego wynika, że co roku poprawiałem swój wynik w półmaratonie. Jak będzie w niedzielę? Trzymajcie kciuki!

Rozmowa

  1. Powodzenia Marcin, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle schudles przez te ostatnie lata :) normalnie żywa reklama biegania :)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!