Plan wykonany. Barcelona na 03:02:57!


Z Barcelony wróciłem z tarczą! Wyciągnąłem wnioski z nieudanych maratonów w 2014 roku i przyłożyłem się nie tylko do biegania, ale również do ćwiczeń stabilizująco-wzmacniających. Przyniosło to efekt w postaci nowego rekordu życiowego dystansie 42,195km, który od 15 marca 2015 wynosi 03:02:57!

To był niesamowity weekend z maratonem w Barcelonie, podczas którego zagrało wszystko: moja forma, pogoda oraz taktyka biegu. Wynik, który nabiegałem w Hiszpanii bardzo mnie cieszy, nie miałem zamiaru w tej próbie atakować granicy 3 godzin. Chciałem się do niej zbliżyć, aby uzyskać dodatkowy zastrzyk motywacji, że złamanie "trójki" w maratonie jest naprawdę możliwe jeszcze w tym roku.

Barcelona....O starcie w tym mieście myślałem przez ostatnie pół roku, praktycznie od momentu, gdy przekroczyłem linię mety Budapest Maraton z czasem 04:04:48. Myślałem o starcie w stolicy Katalonii wychodząc na treningi - samotne wybiegania i grupowe zajęcia z JacekBiega Running Team. Przygotowywałem się do tego maratonu sumiennie realizując plan treningowy rozpisany przez Jacka Gardenera. 

Do Barcelony poleciałem z żoną w piątek po południu, aby powoli wejść w atmosferę maratonu. Na lotnisku spotkaliśmy Paulinę, czyli Pelę z JacekBiega Running Team, która na maraton wybrała się ze swoim mężem,  Damianem. Samolot, którym lecieliśmy do Barcelony wypełniony był maratończykami, których można było łatwo rozpoznać po strojach, a także rozmowach, które prowadzili. Jak niełatwo zgadnąć, oczywiście o bieganiu.
 
Po dotarciu do hotelu, który zlokalizowany był w pobliżu stadionu CampNou postanowiliśmy zwiedzić okolicę. Szybko okazało się, że mieszkamy całkiem blisko trasy maratonu, a dokładniej jej 6km. Pogoda, która zastała nas w Barcelonie od razu mi się spodobała, może nie była o idealna aura do zwiedzania, ale jeśli chodzi o maraton....po prostu super! Około 12 stopni i delikatne podmuchy wiatru - zwiastowało to dobre warunki do biegania w niedzielę.

Mój plan treningowy na sobotę zakładał jedno króciutkie 4km rozbieganie przedstartowe. Ubrałem buty startowe i ruszyłem fragmentem trasy, który miałem pokonać w niedzielę na maratonie. Biegło mi się naprawdę super i czułem moc w nogach. To był najlepszy początek dnia, jaki można było sobie wyobrazić!

W takim nastroju dotarliśmy do Fira Barcelona, gdzie mieściło się Biuro Zawodów maratonu oraz Expo. Przed wejściem do budynku zauważyliśmy całkiem duży tłum, który jak się okazało czekał na rozpoczęcie Pasta Party.


W Biurze Zawodów wydawanie pakietów szło bardzo sprawnie, najpierw odebrałem kopertę z numerem startowym, później koszulkę techniczną, a na końcu worek. Przed wejściem na część targową każdy maratończyk miał już skompletowany pakiet startowy i mógł ze spokojem oglądać to, co mieli do zaoferowania wystawcy.
 
 
Z uwagi na fakt, że sponsorem technicznym maratonu w Barcelonie jest ASICS to właśnie ta marka była najbardziej widoczna podczas Expo. Spore wrażenie robiło bardzo duże stoisko, gdzie badano stopy w ramach Foot ID, drukowano opaski z międzyczasami i oferowano specjalną kolekcję maratońską. Do wyboru były pamiątkowe koszulki techniczne, kurtki a nawet specjalna, barcelońska edycja buta DS Trainer 20.

 


 



Oczywiście skorzystałem z okazji i poprosiłem ekspertów ASICS o wydruk opaski z międzyczasami na czas 03:07:00. Dostałem również mapkę z zaznaczonymi godzinami, w jakich miałem pojawić się w poszczególnych miejscach. Super rzecz dla kibiców, którzy chcą podążać za swoim zawodnikiem, prawda?



 
Obejrzeliśmy również pozostałe stoiska, które były ustawione w głębi hali. Widziałem stoiska Pumy, NewBalance i UnderArmour. Poza tym prezentowane były zegarki Polar i oczywiście cały zestaw odżywek dla biegaczy. Porównując strefę Expo z Barcelony do targów, które organizowane są przy okazji maratonów w Berlinie czy Paryżu należy jednak uznać, że była dużo mniejsza. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że zarówno w Niemczech jak i we Francji startuje dużo więcej biegaczy.

Po opuszczeniu strefy Expo postanowiliśmy skosztować makaronu, który oferowali organizatorzy za totalną darmochę! W przedmaratońskej uczcie mogli wziąć udział maratończycy oraz ich kibice. Do wyboru dwa rodzaje makaronów - z sosem pomidorowym oraz ziołowym. Do tego napoje - woda i co trochę mnie zdziwiło, napoje gazowane w puszkach, które cieszyły się sporym zainteresowaniem biegaczy.  Wszystko było całkiem smaczne i co ciekawe, niereglamentowane - z tego co widziałem wielu maratończyków korzystało z dokładek :)
 



Wieczorem na Expo jeszcze spotkaliśmy się z Jackiem Będkowskim, moim pacemakerem, który dotarł do Barcelony popołudniowym lotem ze Szwajcarii. Spotkanie wykorzystaliśmy do omówienia raz jeszcze taktyki i ustalenia szczegółów niedzielnego startu.



Sobotni wieczór mijał bardzo szybko i już trzeba było szykować się do snu, bowiem perspektywa pobudki o 5:30 skutecznie zniechęcała do dłuższego zwiedzania stolicy Katalonii. Zresztą każdy maratończyk to powie, że w przeddzień maratonu lepiej nie nabijać zbyt wielu kilometrów. W sobotę zająłem się jeszcze tylko przygotowaniem sprzętu na maraton i tuż po 22 byłem gotowy do snu. 

Na szczęście udało mi się opanować przedstartowe emocje i gładko zasnąłem, dlatego gdy zadzwonił budzik, wstałem wypoczęty i gotowy do działania. Na śniadanie 3 kanapki z Nutellą popite kawą, do tego banan i kilka łyków wody i już byłem gotowy, aby ruszyć na spotkanie z Jackiem, z którym umówiłem się na godzinę przed startem w okolicach szatni i depozytów. Wyszedłem z hotelu i od razu okazało się, organizatorzy mieli rację pisząc w SMS-ie w sobotę:

Hello,Marcin Zurich Marato de Barcelona. Forecast for tomorrow: Temperature at 8:30 will be 9 and 13 at 12:00, sunny day. Enjoy the race and good luck!

Pogoda była dokładnie taka, jak napisali w tej wiadomości. Słońce, lekki wiatr i nie więcej, niż 10 stopni Celsjusza. Słowem - aura, o jakiej marzyłem!

Gdy dotarłem na Pl. Espanya zobaczyłem tłumy maratończyków, którzy szykowali się do startu. Przebieraliśmy się przed wejściem do do jednego z pawilonów Fira Barcelona, a do środka wchodziliśmy trzymając w ręku tylko torby i plecaki gotowe do zostawienia w depozycie, który był zorganizowany bardzo sprawnie. W ciągu kilku minut dostaliśmy się już w okolice startu przechodząc przez wielkie hale targowe.  Nie musieliśmy rozgrzewać się na zewnątrz, na hali było dość miejsca, aby wykonać wszystkie niezbędne ćwiczenia. Z tego pomieszczenia wychodzimy dopiero wtedy, gdy zegar pokazuje 8:15, czyli kwadrans przed startem.

Sprawnie docieramy do naszej strefy, w której zebrali się biegacze celujący w czas 03:00-3:15. Trzeba przyznać, że było nas całkiem sporo, oczywiście multikulturowa mieszanka ludzi mówiących w różnych językach, ale prawdopodobnie to samo, w końcu o czym można rozmawiać na 5 minut przed startem maratonu, jak nie o bieganiu? Czas oczekiwania na 8:30 i pierwszy strzał startera umilały nam utwory takie jak Final Countdown, ale gdy zabrzmiał refren tej piosenki było jasne, że czas ruszać na trasę 37. Zurich Marato Barcelona!

Pierwszy kilometr biegliśmy w sporym ścisku, ale to normalne na maratonie, w którym bierze udział kilkanaście tysięcy ludzi. Założyliśmy, że jeśli pierwsze 1000 metrów pokonamy w czasie poniżej 5 minut to będzie całkiem w porządku. Biegniemy spokojnie i mijamy znacznik pierwszego kilometra po 4 minutach i 35 sekundach. Tracimy tutaj parę sekund, tempo, które zamierzamy utrzymywać do 25km powinno wynosić około 4:27min/km. Ale to nie jest powód do zmartwienia, na kolejnych kilometrach bardziej pilnujemy się, żeby nie biec zbyt szybko. Z kilometra na kilometr rośnie zapas sekund, oscyluje w granicach 30-45 sekund, ale na 25 kilometr docieramy praktycznie w czasie jak na 03:06:00.

Jaka była ta pierwsza część dystansu? Zgodnie z przewidywaniami całkiem wymagająca, sporo podbiegów o różnym nachyleniu od samego początku, łącznie z większym wzniesieniem przy stadionie CampNou. Nie czułem jednak mocno trudów dystansu i po 25 kilometrze zwiększyliśmy tempo biegu.  Dysponowałem dużym zapasem sił i nie bałem się, że zabraknie mi mocy na ostatnich kilometrach. Starałem się tylko, żeby tempo rosło stopniowo, w czym bardzo pomocny był Jacek.

Komfort startu polegał również na tym, że nie musiałem zbiegać na strefy nawadniania, tym zajmował się Jacek, który z każdego punktu zabierał jedną butelkę wody. Z każdej brałem po pół łyku, dokładnie tyle potrzebowałem. Nie korzystałem z izotoników, na trasie jadłem wyłącznie żele - na 12 km, i 22km, a na 33km odpaliłem PowerBombę. Nie bałem się stosować tych odżywek, po pierwsze polecił mi je mój trener, a po drugie sprawdziłem je na trasie Półmaratonu Wiązowna na początku marca. Analizując zapis zegarka TomTom Cardio Runner, z którym pobiegłem w Barcelonie można zauważyć, że po 25 kilometrze każde kolejne 1000 metrów pokonywałem w tempie poniżej 4:25.

Na 5 km przed metą Jacek dał sygnał do finiszu - w końcu były to ostatnie chwile na trasie maratonu! Przyspieszyłem i starałem się utrzymać tempo, mimo niewielkiego podbiegu, który zlokalizowany był na 40 kilometrze. Przedostatnią prostą biegłem wąską ścieżką, gdzie zebrało się masę kibiców. Praktycznie można było ich dotknąć, słyszałem ich okrzyki, oklaski. Naprawdę trudno, żeby maratończykowi nie udzielił się ich entuzjazm, to dodaje mega dużo sił!

Ostatni skręt w lewo i już jestem na ostatniej prostej - pędzę jak na skrzydłach - co zarejestrowała kamera umieszczona na mecie.


Wpadam na metę, patrzę na zegarek i łapię się za głowę, bo czas który widzę, jest znakomity. 03:02:57! Taktyka negative split zaproponowana przez Jacka Gardenera sprawdziła się znakomicie! Pierwszą połówkę pobiegłem w 01:32:57 a drugą dokładnie w 01:30:00.

Chwilę po mnie na metę maratonu wbiegł Jacek, z którym serdecznie się uściskaliśmy dziękując sobie za udany bieg. Jeszcze tylko chwila na odpięcie chip'a z buta, odbiór wody, izotoniku, medalu oraz foliowej peleryny i już mogliśmy pójść do strefy masaży zorganizowanej w hali targowej. Na swoją kolej czekam chwilę, nie więcej niż 5 minut i ląduję na stole, a masażysta zajmuje się moimi mięśniami. Super sprawa, w sumie mój 8 maraton w życiu, a na masażu byłem pierwszy raz!

Błyskawicznie odbieram swoje rzeczy z depozytu, jeszcze chwilę ogarniam się i po 30 minutach od finiszu wychodzę  z Biura Zawodów. Szybko spotykam moją żonę, która po drodze spotkała Pelę, moją koleżankę z JacekBiega Running Team, która pobiegła fenomenalnie wykręcając nowy rekord życiowy - 03:24:55!

Czas, który nabiegałem w niedzielę w Barcelonie - 03:02:57, jest o 11 minut i 37 sekund lepszy, niż mój dotychczasowy rekord życiowy z 2013 roku z Berlina! Nie byłoby to możliwe, gdyby nie współpraca z Jackiem Gardenerem, trenerem, który doskonale wie, jak przygotować zawodnika do startu. Trenerze, bardzo dziękuję! Specjalne podziękowania również dla koleżanek i kolegów z JacekBiega Running Team za te wszystkie wspólne treningi na Agrykoli i Olinku!

Korzystając z okazji dziękuję również mojej kochanej Żonie, która wie dobrze, co znaczy mieć w domu biegacza, który trenuje 5 razy w tygodniu. Podziękowania kieruję również do firmy ASICS, dzięki której mogłem pobiec w Barcelonie oraz do grupy ASICS Frontrunner Polska. Wreszcie, dziękuję Jackowi Będkowskiemu za wspólny bieg dzisiaj i wsparcie na trasie!

Dziękuję Wam za wszystkie typy mojego czasu na blogu oraz na fanpage'u ASICS Frontrunner Polska - dodały mi wiele sił i były dużym wsparciem w mentalnym przygotowaniu do tego startu. Wśród ponad 20 typów opublikowanych przez Was na blogu najtrafniej czas podał Przemek Czuba, który wskazał 03:03:03. Oznacza to, że właśnie do niego trafi książka "Bądź lepszym biegaczem", która właśnie ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Wiedza Powszechna. Gratuluję! Wkrótce na moim blogu ukaże się recenzja tej książki.

Oczywiście start w barcelońskim maratonie polecam każdemu. Jeśli jednak ktoś jeszcze się waha, to  polecam obejrzeć film z najlepszymi momentami z tegorocznego Zurich Marato Barcelona!


Jakie są moje plany na dalszą część sezonu? Czy myślę o złamaniu bariery 3h w maratonie? Kolejna maratońska próba 25 października we Frankfurcie. Wszystko przede mną!

Rozmowa

  1. Gratuluje Marcin, super sie bieglo razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacek, to była czysta przyjemność! Mam nadzieję na powtórkę :)

      Usuń
    2. Jak tylko bede mial okazje to bardzo chetnie, licze na ten Frankfurt.

      Usuń
  2. Brawo! Świetna relacja i doskonały występ. Jesteś dowodem na to, że praca na treningach przynosi efekty i w ten sposób inspirujesz innych. Również mnie, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dałeś radę! Trzymałem za Ciebie kciuki. Jesteś walczak!

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam bardzo ciekawa, jak Ci pójdzie, a raczej... pobiegnie :) Myślałam że wykrecisz czas w ramach 03:05:00 a tu proszę! Dwójka z przodu już blisko, jeszcze w tym roku! Tak trzymaj! /Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Aleś dorzucił do pieca! Jesteś szybki w tym sezonie! Nie ma co! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. No to teraz musisz zrobic zyciowke na Orlenie na 10 km i bedziesz mial komplet rekordow w 2015 roku. Piekny poczatek roku. Tak trzymaj. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w sumie została mi do pobicia życiówka na 10km, faktycznie na Orlenie podejmę taką próbę. Nie spodziewałem się na koniec 2014 takich fajerwerków w 2015 :)

      Usuń
  7. Ale czad!!! Zarówno wynik jak i relacja ;-)
    Kiedy spotkaliśmy się we wtorek przed startem byłam pewna że założone 3:07 spokojnie pokonasz, ale to co zrobiłeś?! - szacun!! Trzymam kciuki za resztę sezonu. Biegasz z głową to i są efekty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nooooo wiedziałam! Już ta Wiązowna wskazywała na to, że masz super moc w nogach. Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny negative split Marcin! W tym sezonie biegasz książkowo! Tak trzymaj, jesteś wzorem do naśladowania. /Pozdrawiam, Jerzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jerzy! Wyciągnąłem wnioski z poprzedniego sezonu :)

      Usuń
  10. Ślędzę Twoje starty od ubiegłego roku i jestem pod wrażeniem progressu jaki robisz. Masz talent i dobry plan treningowy, nie mówiąc już o trenerze. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thx za miłą opinię, to fakt trenera mam super, który wie jak ułożyć dobry plan. Zobaczymy, jak będzie wyglądała dalsza część sezonu.

      Usuń
  11. Dwójka już blisko! Myślę, że gdybyś odpowiednio się nastawił przed tym startem już mogłeś powalczyć o dwójkę z przodu. Walczysz Dulnik walczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie sam nie wiem...Dzisiaj cieszę się tym, co pokazał zegar na mecie :)

      Usuń
  12. Mocno pobiegłeś, trzeba super przygotowania, żeby tak przycisnąć w drugiej połowie, o finiszu nie wspominając. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  13. Brawo Marcin, przyjmij moje najlepsze gratulacje! Trzymam kciuki za złamanie 3h!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje Marcin! Fantastyczna relacja! Za rok lecimy po Barcelonie!!! :)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!