Wiązowna na 01:26:23! Mam nowy rekord życiowy w półmaratonie!

Biegowa wiosna zaczyna się w Wiązownie, na Półmaratonie, który jest najstarszym zimowo-wiosennym biegiem w Polsce. Tegoroczna, 35. już edycja imprezy została rozegrana w bardzo sprzyjających warunkach pogodowych. Kilka stopni na plusie i bardzo delikatny, jak na możliwości Wiązowny, wiatr zdecydowanie sprzyjały szybkiemu bieganiu. Do startu w tej imprezie zgłosiłem się bardzo późno, praktycznie w ostatni dzień zapisów on-line. 

Zwlekałem z zapisami, ponieważ nie wiedziałem, jak będę wyglądał po zimowych, wyczerpujących treningach. Uznałem jednak, że czuję się świeżo i po konsultacjach z trenerem zdecydowałem się wystartować w Wiązownie. Był to mój drugi start w tej imprezie - pierwszy, w 2012 roku zaliczyłem na 01:37:35. Z tego biegu zapamiętałem przede wszystkim...wiatr, silny porywisty wiatr, który bardzo mocno utrudniał bieganie. 

W tym roku wiatr na szczęście nam nie zagroził. Dobre warunki do biegania panujące w tygodniu poprzedzającym półmaraton utrzymały się do dzisiaj. Do Wiązowny pojechałem z Rembertowa z Piotrem, Sarą i drugim Piotrem. Szybko dotarliśmy na miejsce, do Biura Zawodów, gdzie sprawnie odebraliśmy pakiety startowe. Do wystrzału startera mieliśmy jeszcze ponad godzinę, którą wykorzystaliśmy na rozmowy, oczywiście o bieganiu. Jeszcze w Biurze Zawodów spotkałem się z Elą, z którą do tej pory znałem się tylko wirtualnie z mojego fanpage'a. Miło było spotkać się "na żywo". Na start oczekiwaliśmy z Marcinem, który prowadzi fanpage "Biały Biega" oraz Konradem z JacekBiega Running Team, z którym umówiłem się wcześniej na wspólny bieg. 

Z Konradem przed startem
Ja i dwaj Piotrowie :)
Czas szybko mijał i po krótkiej rozgrzewce byliśmy gotowi do startu. Organizatorzy zaplanowali kilka stref startowych, dla ponad 1300 biegaczy, którzy przyjechali do Wiązowny. Z Konradem ustawiliśmy się w strefie 01:25:00-01:35:00. Nasz plan na ten start, ustalony z Jackiem Gardenerem był taki, żeby pobiec wolniej pierwsze 10km aby po nawrocie zwiększyć tempo. Ruszyliśmy spokojnie, zresztą przez pierwsze 2km biegliśmy w dużym tłoku, dopiero około 3km zrobiło się luźniej. Przez pierwsze 9km staraliśmy się utrzymywać średnie tempo 4:14 min/km, co całkiem spokojnie udało nam się zrealizować.  W pilnowaniu tempa pomagał mi zegarek TomTom Runner Cardio, który właśnie testuję. Był to mój pierwszy oficjalny start z takim zegarkiem i muszę przyznać, że okazał się bardzo pomocny.

Trasa była raczej płaska, z jednym mocniejszym podbiegiem, ale już po nawrocie, który zlokalizowany był na 10km. Właśnie tuż przed nawrotem poczułem, że to jest najlepszy moment, żeby rozpocząć drugą część planu, czyli szybki bieg do samej mety. Zwiększyłem tempo do 3:55-4:00 min/km i starałem się nie zwalniać nawet na podbiegu, który udało mi się pokonać dość gładko. Biegłem spokojnie, mijając kolejnych zawodników, kilometry szybko uciekały spod nóg, pojawiały się kolejne tablice oznaczające, że pokonałem następne 1000 metrów. W okolicach 15km niestety rozwiązał mi się but, chcąc nie chcąc musiałem się zatrzymać, żeby go zawiązać. W ten sposób straciłem około 10 sekund, ale nawet do głowy mi nie przyszło, żeby biec z rozwiązanym butem. 10 sekund to niezbyt wygórowana cena w porównaniu z ewentualną wywrotką na trasie, prawda?

Szybko dogoniłem biegaczy, których musiałem opuścić robiąc wymuszoną przerwę. Bez większego trudu utrzymywałem tempo w granicach 03:55-4:00 min/km i nie wiadomo kiedy zobaczyłem w oddali ostatnią prostą i bramę, która oznaczała metę półmaratonu. Zwiększyłem tempo i wpadłem na metę z czasem 01:26:23!

Jak wyglądała walka na trasie XXXV Półmaratonu Wiązowna? Zobaczcie zdjęcia od partnera mojego bloga - serwisu Fotomaraton.pl
 


W strefie mety spotkałem Szymona, którego do dzisiaj na trasie jeszcze nie udało mi się pokonać oraz Marcina "Białego", który przybiegł na metę tuż przede mną.

Szybko odebrałem swoje rzeczy z depozytu i już byłem gotowy do skorzystania ze strefy cateringu, który był zorganizowany w szkolnej stołówce. Trzeba przyznać, że jedzenie było pierwsza klasa, makaron ze szpinakiem dla wegetarian, nuggetsy z kurczakiem, bigos, żurek, do tego gorące napoje. Pełen wypas! Na taką wyżerkę wybrałem się z Piotrkiem Falkowskim i jego kamratmi, wszystko było smaczne i pożywne.

Wielkie żarcie!
Potem jeszcze tylko pamiątkowe fotki z moją rembertowską ekipą, Bartkiem i Agnieszką Kozłowskimi z Kielc i już można było wracać do domu.

Ekipa z Rembertowa :)
Z Agnieszką i Bartkiem, którzy do Wiązowna przyjechali z Kielc
Podsumowując, tegoroczny wiązowski półmaraton to jedna z najlepiej zorganizowanych imprez biegowych, w jakich brałem udział. Na podkreślenie zasługiwało sprawnie zorganizowane Biuro Zawodów, strefy startu, mety i depozytów.  Nie mam też żadnych zastrzeżeń do stref z napojami na trasie,  gdzie do wyboru była woda, herbata oraz izotoniki. Gdybyście w przyszłym roku zastanawiali się, gdzie zainaugurować sezon biegowy to bez wahania wpadajcie do Wiązowny!

Wynik, który nabiegłem dzisiaj jest dobrym prognostykiem przed Marato de Barcelona, w którym wystartuję już za 2 tygodnie. Teraz czas na ustalenie taktyki i ostatnie przygotowania. Mam nadzieję, że dobrą formę potwierdzę również w Barcelonie. Trzymajcie kciuki!

Rozmowa

  1. Gratki Marcin, piękny wynik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Wspaniały bieg!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Marcinos :) powodzenia w Barcelonie!!!!!! Biały Biega

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie dałeś czadu, widać, że jesteś naprawdę mocny teraz. Powodzenia w Barcelonie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny bieg! Widziałem Cię w Wiązownie wczoraj, oczywiście za nawrotem, biegłeś już do mety :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje, super prognostyk przed startem w Barcelonie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pobiegłeś ten półmaraton jak z książki :) brawo! Powodzenia /michał krajewski

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo Marcin! Jesteś gotowy! Powodzenia w Barcelonie! /Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszka, czuję się gotowy :) Trzymaj kciuki!

      Usuń
  9. To co...w Barcelonie łamiesz 3 godziny? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mam jeszcze czas na realizację tego wielkiego marzenia :)

      Usuń
  10. Marcin, powodzenia w Barcelonie, to już w przyszły weekend, pamiętasz? :)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!