39 minut złamane. Mam nowy rekord na dychę!

Tak się złożyło, że wczoraj pobiegłem swój pierwszy oficjalny bieg na dystansie 10km w tym roku. Z kilku powodów mój wybór padł na bieg OSHEE w ramach ORLEN Warsaw Marathon.

Po pierwsze wszystkim termin - od udanego startu w 10. Półmaratonie Warszawskim miałem prawie miesiąc, aby przygotować się do bicia rekordu na dychę. Po drugie największa impreza biegowa ASICS w Polsce - okazja do spotkania się z Frontrunnersami, którzy tego dnia zjechali się do Warszawy. Wreszcie po trzecie trasa - sprzyjająca szybkiemu bieganiu, prowadząca przez centrum stolicy.

Trenowałem sumiennie i już przed startem czułem, że jestem w stanie pobiec szybciej, niż 39:27. Tyle wynosił rekord, który nabiegałem 11 listopada 2014 roku podczas Biegu Niepodległości w Warszawie.

ORLEN Warsaw Marathon, promowany pod hasłem Narodowe Święto Biegania imponuje pod wieloma względami. Na pewno czuć rozmach, z jakim przygotowywana jest ta impreza. Cały rok o OWM głośno jest w mediach, w całej Polsce trwają treningi pod szyldem maratonu, a na kilka dni przed maratonem błonia Stadionu Narodowego zamieniają się w gigantyczne "Miasteczko Biegaczy". Do wyboru kilka aktywności od maratonu, przez OSHEE 10km po Marszobieg "BiegamBoLubię - Pomagam" czy Nightskating. Celem jest oczywiście rozruszanie Polaków i tutaj moim zdaniem OWM pełni bardzo ważną rolę.

Dla mnie start w biegu na 10km był drugim kontaktem z ORLEN Warsaw Marathon. W 2013 roku wystartowałem jako pacemaker dla mojego brata Adama w pierwszej edycji nowego maratonu w stolicy. Moje wrażenia z tego startu były pozytywne, sportowo udało się nabiegać 3:41:42, organizacyjnie też było OK. No może poza drobnymi problemami z oznaczeniami trasy oraz zbyt dużymi, jak na mój gust, kubkami w których podawano wodę. 

Mój udział w tegorocznym OWM rozpoczął się od wizyty w strefie Expo, gdzie zdecydowanie największe stoisko miała firma ASICS, patron techniczny imprezy. W sobotę o 17:30 umówiliśmy się tam w gronie Frontrunnersów oraz przyjaciół marki m.in. Maćka Dowbora. Była okazja do inspirujących rozmów i sesji fotograficznej na ściance przedstawiającej panoramę Warszawy.

Frontrunnersi z Arkiem Gardzielewskim! (fot. Artur Fotoholizm)
Frontrunnersi i Maciek Dowbor (fot. Artur Fotoholizm)
Bieganie to radość! (fot. Artur Fotoholizm)
Skupieni przed startem :) (fot. Artur Fotoholizm)
Odbiór pakietu poszedł bardzo sprawnie, w środku znalazłem białą koszulkę ASICS, numer startowy, izotonik, baton i fajnie wydany biuletyn imprezy. Gdy opuszczaliśmy strefę Expo zapadał zmierzch, a przed Biurem Zawodów już gęstniał tłum rolkarzy, którzy mieli tego wieczoru ruszyć na ulice stolicy. W sobotę w Warszawie cały dzień był bardzo pogodny i jeszcze wieczorem termometr pokazywał ponad 20 stopni C. Rodziło to z pewnością obawy wśród wielu biegaczy, zwłaszcza maratończyków, po starcie w Budapest Maraton dobrze wiem, co znaczy walka ze słońcem i kilometrami.

Niedzielny poranek pokazał jednak, że pogoda będzie sprzymierzeńcem biegaczy. Na termometrze kilka stopni mniej, niż w sobotę, do tego orzeźwiający deszczyk na rozgrzewce i chwilami na trasie. Była wymarzona pogoda do biegania! Organizacyjnie oba biegi - maraton oraz OSHEE 10km były przeprowadzone perfekcyjnie. Szybki zrzut rzeczy do depozytu, pamiątkowe foto i już można było przemieszczać się w stronę startu.

Tuż po opuszczeniu strefy depozytu o krótką rozmowę poprosiła mnie Magda Sołtys z serwisu PolskaBiega.pl, który na żywo relacjonował OWM.

Oznaczenia po drodze były bardzo czytelne, każdy wiedział, którędy dotrzeć do swojej strefy startowej. Tuż obok wejścia na start było wiele miejsca, aby zrobić rozgrzewkę, nie czułem wcale, że to bieg z 13 tysiącami biegaczy na pokładzie!

O 9:20 zameldowałem się w strefie, gdzie spotkałem m.in. Frontrunnersów - Dorotę Silarską, Pawła Kowalika, Tomka Domżalskiego i Piotrka "Szychę" Mądracha. Przybiliśmy "piątki" i punktualnie o 9:30 ruszyliśmy na trasę!

Tuż za mną Dorota Silarska z ASICS Frontrunners (fot. Tomasz Kłosek)
Na dystansie 10km nie ma miejsca na strategie, dlatego zdecydowałem się pobiec "na maxa" od początku. Pierwsze 2 km pobiegłem w równym tempie 3:43, ale z czasem zmuszony jednak byłem skorygować tempo, w czym pomógł podbieg na ulicy Sanguszki. Nie straciłem tam wiele czasu, ale po wbiegnięciu na górę zaczęła dokuczać mi kolka, która trochę wytrąciła mnie z rytmu. Stąd kolejne kilometry to balans na granicy 4min/km. Na szczęście w końcowej fazie biegu kolka nieco ustąpiła i mogłem znów zacząć przyspieszać. Fantastycznie biegło się w dół ulicą Tamka, później jeszcze tylko łagodny podbieg na Most Świętokrzyski i za chwilę można było szykować się do finiszu.

Na ostatnich kilometrach spotkałem Pawła Kowalika i Dorotę Silarską, z którą biegłem Wybrzeżem Szczecińskim na około 1,5km przed metą. Tuż przed metą był jeszcze jeden podbieg, a później to już na pełnej petardzie, co sił w nogach, pomknąłem do mety.
Finisz! (fot. Tomasz Klosek)
Tuż za plecami Mateusza Jasińskiego (fot. https://www.facebook.com/klinikaortoreh)
Za chwilę meta! (fot. Artur Wojciechowski Fotoholizm.pl)
Zegar na bramie pokazywał wciąż 38 minut, więc byłem pewien, że udało mi się pokonać granicę 39 minut!  To samo potwierdzał zegarek Polar M400, ale w ferworze walki na ostatnich metrach nie wyłączyłem go od razu po przekroczeniu mety.

Dlatego czekałem na SMS-a od organizatorów z wynikiem biegu. Po około godzinie w końcu go dostałem i już było pewne, że mój nowy rekord życiowy na dystansie 10km wynosi od dzisiaj 38:45!

Poczekałem jeszcze, aż mój brat Grzegorz z O co mi biega? zamelduje się na mecie. Planował przed biegiem, że złamie 01:20:00 i...swój plan bardzo starannie zrealizował! Nabiegał 01:19:57 - brawo!

Ze swojego startu w OSHEE 10km jestem bardzo zadowolony. Zrealizowałem swój cel i złamałem barierę 39 minut. Już od bardzo dawna nie ustanowiłem rekordu życiowego na dystansie 10km w innym biegu, niż listopadowy Bieg Konstytucji. Byłem po prostu zbyt zmęczony przygotowaniami do maratonu, aby na starcie sezonu, czy w jego trakcie zdobyć się na tak szybki bieg. 

W tym sezonie jest inaczej, zbudowałem formę na Marato de Barcelona, 10. Półmaraton Warszawski, a dzięki planowi treningów ułożonemu przez Jacka Gardenera wczoraj pobiegłem po nową życiówkę na dychę. Teraz przede mną kilka startów - m.in. 3 maja w Warszawie - Bieg Konstytucji i 10 maja w Kielcach - I SieBiega Półmaraton Kielecki.

Trzymajcie kciuki!

Na swoim fanpage na Facebooku ogłosiłem konkurs z nagrodą w postaci książki "Bądź lepszym biegaczem". Wystarczyło wytypować czas, jaki uzyskałem w niedzielnym biegu. Nikomu nie udało się trafić dokładnie w 38:45, ale najbliżej był Marcin Białożyński, który wytypował 38:48. Czyli pomylił się zaledwie o 3 sekundy. Gratuluję Marcin debiutu w maratonie i książki! Jestem pewien, że Ci się spodoba!

Uwaga! Konkurs! W niedzielę pobiegnę 10 km w ramach ORLEN Warsaw Marathon, planuję zaatakować mój rekord życiowy, który...
Posted by Dulnik Biega on 24 kwietnia 2015

Rozmowa

  1. Dzięki i gratulacje. Biały Biega :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje Marcin! Jesteś w gazie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co bieg to rekord! Trzymam kciuki za kolejne starty!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Marcin! Widziałam Cię wczoraj na trasie, na wysokości Krakowskiego Przemieścia! Mknąłeś jak wściekły! Pięknie! Tak trzymaj! Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedziałam, że dasz radę. Zasłużyłeś na sukces ciężką pracą na treningach. Ślędzę Twoje postępy i profil na Endomondo i gratuluję zapału i wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo! Ten sezon należy do Ciebie! Tak trzymaj, Piotr Lis

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Wytrzymałeś tempo! Super czas!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dałeś czadu, ależ szybko biegasz w tym sezonie. Gratuluję! Adam P.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny wynik. Inspirujesz do szybszego biegania!

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje, widziałem Cię na trasie, biegliśmy razem na Wisłostradzie :) Powodzenia! Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!