Passa rekordów trwa. 5km w 19 minut!

Przed XXV Biegiem Konstytucji 3 Maja zastanawiałem się, czy uda mi się przedłużyć moją passę rekordów, która trwa od początku 2015 roku. Praktycznie w każdym biegu, w którym wystartowałem ostatnio poprawiałem swoje najlepsze wyniki. W ten sposób do wczorajszego startu uzyskałem nowe życiówki na dystansie 5km,10km, 21,097km oraz w maratonie. 

Wystartowałem w Biegu Konstytucji z silnym postanowieniem poprawienia czasu 19:24, który nabiegałem w styczniu podczas Pucharu Bielan. Realizacji tego celu sprzyjało praktycznie wszystko, począwszy od warunków pogodowych, przez wygodną strefę startową po dobre samopoczucie przed startem. 

Mój spokój może nieco mąciła myśl o podbiegu pod naszą ukochaną Agrykolę, ale to przecież stara znajoma z zimowych przygotowań. Trudno zliczyć, ile razy pod nią wbiegałem na treningach z JacekBiega Running Team!  Z pewnością są w Warszawie inne biegi na dystansie 5km, na których łatwiej o rekord życiowy - np. Bieg Ursynowa, ale pomyślałem, że nie ma co narzekać. Trzeba biegać! 

Imprezy organizowane przez Aktywną Warszawę w ramach cyklu Warszawska Triada Biegowa mają dla mnie wyjątkowe znaczenie. To biegi, które w moim kalendarzu startów są pozycjami obowiązkowymi. Historycznym tłem, sprawną organizacją i niepowtarzalną atmosferą przyciągają na start coraz więcej biegaczy. Wczoraj na starcie tego pierwszego biegu w triadzie stanęło - według informacji organizatora - 5000 biegaczy, chociaż do mety dotarło 3517 osób. 

Tradycyjnie jeszcze przed startem nie obyło się bez spotkań ze znajomymi biegaczami oraz czytelnikami mojego bloga. Spotkałem się m.in. z Michałem Piędelem, Elą Rógóż, Damianem Bąbolem z redakcji PolskaBiega.pl, kolegami z Rembertów Team - Marcinem i Maćkiem. Na rozgrzewce towarzyszył mi Kicław i mój brat Grzegorz,czyli biegacz z fantazją :)

Tuż przed 11 odśpiewaliśmy Mazurka Dąbrowskiego, po czym usłyszeliśmy salwy ze strzelb i ruszyliśmy na trasę biegu. Od początku biegło się bardzo komfortowo, wokół mnie nie było ścisku, mogłem spokojnie od samego początku biec w swoim tempie. Przy dystansie 5km nie ma co kalkulować, tutaj trzeba od razu mocno wystartować i pędzić co sił do mety! 

Na Łazienkowskiej (fot. Tomasz Kłosek)
fot. Tomasz Kłosek
Pierwszy kilometr zamknąłem w 3:44min/km, co uznałem za bardzo dobry wynik. Przed biegiem spodziewałem się, że moje międzyczasy będą oscylowały w granicach 03:45-03:50min/km. Drugi kilometr pobiegłem trochę wolniej, na 3:48, ale wciąż mieściłem się w przedstartowych założeniach. Liczyłem się z tym, że na podbiegu pod Agrykolę stracę kilka sekund. Ten odcinek nie był łatwy, faktycznie zwolniłem nieco tempo, ale myślę, że i tak dość żwawo pokonałem to wzniesienie. Na tym etapie spotkałem Michała, z którym rozmawiałem przed biegiem. Jego klepnięcie w plecy na szczycie Agrykoli dodało mi animuszu do walki w Alejach Ujazdowskich! 

Podbieg pod Agrykolę (fot. Szymon Starnawski - naszemiasto.pl)
Gdy wbiegam na prostą słyszę sygnał zegarka oznajmiający, że pokonałem 3 km biegu. Zerkam na wyświetlacz i widzę, że tempo na tym odcinku wyniosło 4:01min/km, a zatem było o 11 sekund wolniejsze od założeń. 

Niełatwo powrócić do tempa sprzed podbiegu w Alejach mimo, że jest nawet trochę z górki. To czas walki ze sobą i przezwyciężanie kryzysu. Cały czas w głowie myśl, że przecież już za kilkaset metrów będzie zbieg w dół ulicą Matejki do Górnośląskiej, a dalej...to już tylko 700-800 metrów do mety! Czwarty kilometr, który wiódł od momentu wbiegnięcia w Aleje Ujazdowskie do ulicy Górnośląskiej pokonuję w tempie 3:49min/km, co oznacza, że wracam do gry o nowy rekord. 

Pędzę! (fot. Szymon Starnawski - naszemiasto.pl)
Czuję się doskonale, mknę w dół Górnośląską, wpadam w Myśliwiecką, potem w Józefa Hoene-Wrońskiego i już wiem, że wszystko rozstrzygnie się na ulicy Rozbrat, gdzie usytuowana była meta. Pędzę co sił w nogach, wpadam na metę, patrzę na zegarek i widzę...19:00!

fot. maratonczyk.pl
Cieszę się z tego wyniku niezmiernie, ale jednocześnie mam nadzieję, że może startując włączyłem pomiar w zegarku o tę jedną sekundę później :)

Na mecie spotykam znów wielu znajomych biegaczy, przybijamy piątki, wymieniamy się wrażeniami ze startu. Wracając z Kicławem po swoje rzeczy spodziewam się, że na mój telefon przyszedł już SMS z wynikiem biegu. Moje przeczucie mnie nie myli, otwieram wiadomość i już wiem, że na złamanie granicy 19 minut muszę jeszcze poczekać. 

XXV BIEG KONSTYTUCJI 3 MAJA: DULNIK MARCIN nieofic. msc open 60 czas:00:19:00 M30 -22 

Mimo to ze swojego startu jestem bardzo zadowolony. Potwierdziłem dobrą dyspozycję i pobiegłem dokładnie tak, jak chciałem. Śrubowanie rekordów sprawia mi ogromną radość, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że taka passa nie będzie trwać wiecznie. 

Najbliższy start: I SieBiega Półmaraton Kielecki - dla mnie bardzo ważna impreza, w moim rodzinnym mieście. Chcę się zaprezentować z dobrej strony, ale...czy uda mi się pobiec szybciej, niż w 10. Półmaratonie Warszawskim?

Rozmowa

  1. Ciężko zapracowałeś na to, by z taką lekkością teraz poprawiać życiówki w każdym następnym swoim starcie. Gratulacje, duma mnie rozpiera! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Grzesiu! Ty też super sobie dałeś radę!

      Usuń
  2. Brawo Marcin! Wymiatasz! Gratulacje! Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmigasz jak szalony :) niech passa trwa jak nadjłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super passa, trzymam kciuki za start w Kielcach

    OdpowiedzUsuń
  5. Zasłużyłes na te wyniki, brawo. Widziałem Cię na bieżni przed Biegiem, wyglądałeś na mocnego i to się potwierdziło. Tak trzymaj!, pozdrawiam, Arek

    OdpowiedzUsuń
  6. Biegasz coraz szybciej, jak utrzymasz takie tempo na 42,195 to o złamanie 3h możesz być spokojny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tempo 3:48 to ja jestem w stanie utrzymać może 400 metrów, ale nie 5km :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szalony! Też mam w planie aby w tym roku jeszcze się poprawić na 5km, 10km i w maratonie oraz na 1/2 IM :) Chociaż półmaraton mam za sobą ;) Trzymam kciuki za kolejne łamanie życiówek ;)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!