W Polsce szaleje Runmageddon!

fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
Już od ponad roku obserwuję rynek biegów ekstremalnych w Polsce. Pozycję do przyglądania się trendom i tendencjom mam znakomitą, ponieważ od kwietnia 2014 jestem odpowiedzialny za działania PR dla największego w Polsce cyklu ekstremalnych biegów przez przeszkody, jakim jest Runmageddon. Począwszy od pierwszej edycji prowadzę Biuro Prasowe tej imprezy i siłą rzeczy uczestniczę w każdym evencie, rzecz jasna od drugiej strony, ekipy realizującej event. Obserwuję biegi ekstremalne, zarówno dosłownie, podczas kolejnych zawodów z cyklu Runmageddon, jak i rynek takich imprez, które w Polsce zyskują coraz więcej zwolenników.

Porównując sytuację na rynku biegów przeszkodowych w 2014 roku do stanu obecnego gołym okiem można dostrzec, jak mocno eksplodowała popularność takiego biegania w Polsce.

Przed 2014 rokiem biegi ekstremalne kojarzone były z niszowymi imprezami takimi jak Bieg Katorżnika, Bieg Szlakiem Wygasłych Wulkanów w Złotoryi, Hunt Run w Bałtowie (pierwsza edycja 2 lata temu z 43 uczestnikami, rok temu ponad 400 osób), Maraton Komandosa (dla żołnierzy), Cross Straceńców w Głogowie czy Pogrom Wichra w Oleśnicy. Jako ekstremalne uważane były i są również biegi górskie na dystansie ultra jak Bieg Rzeźnika, Bieg 7 Dolin, czy Bieg Granią Tatr. Oczywiście można spierać się o samą definicję biegu ekstremalnego, co dla jednego jest normą, dla innego może być odbierane jako ekstremum. Moim zdaniem Runmageddon nie rywalizuje z biegami górskimi, to inna kategoria biegów, bez celowo ustawianych przeszkód, bez dodatkowych utrudnień. W zasadzie sam dystans ultra i warunki naturalne stanowią wystarczające wyzwanie. 

Nie było jednak do 2014 roku w Polsce dużych cyklów ekstremalnych biegów przez przeszkody, których uczestnicy walczą z wodą, ogniem, zasiekami, ścianami i wszelkiego rodzaju niespodziankami przygotowywanych przez organizatorów w myśl zasad „im gorzej, tym lepiej”. Na rynku nie było zwłaszcza tak dużych graczy na rynku obstacle races, takich jak np. Spartan Race, marka biegów ciesząca się dużą popularnością zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i USA, czy Legion Run

fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
Runmageddon wchodząc w kwietniu 2014 roku na polski rynek biegów przeszkodowych praktycznie ten rynek stworzył. Oprócz tego cyklu równolegle pojawiły się również inne biegi przeszkodowe jak np. L'Oreal Survival Race, ale statystyki pokazują, że to właśnie Runmageddon od początku dominuje na tym rynku. Zaczęło się od 4 eventów w 2014 roku - najpierw Classic na warszawskim Torze Służewiec z ponad 600 uczestnikami, później lipcowy, dwudniowy Runmageddon Rekrut ponownie w Warszawie i ponad 1300 osób na mecie. We wrześniu po raz pierwszy cykl ruszył poza Warszawę, do Sopotu, gdzie na Hipodromie odbył się Runmageddon Classic, który ukończyło 800 osób. Zmagania w 2014 roku zakończyły się 30 listopada podczas Runmageddonu Hardcore na warszawskim Torze Służewiec, gdzie w trzaskającym mrozie z przeszkodami walczyło ponad 600 zawodników. Żaden z cyklów biegów przeszkodowych nie zbliżył się do tych statystyk, również w mediach nie mówiło się więcej o żadnym innym biegu ekstremalnym, niż Runmageddon. 

fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
Przed końcem roku organizatorzy zapowiedzieli plany na 2015 rok. Bardzo ambitne plany zakładające co najmniej 9 imprez w trzech różnych formułach Rekrut, Classic i Hardcore. Z szacunków organizatorów wynikało, że w całym tegorocznym cyklu powinno wziąć udział łącznie co najmniej 15 tysięcy uczestników. 

Jak wygląda realizacja tego planu? 
Bardzo dobrze. Pierwsze tegoroczne eventy – Zimowy Runmageddon na Służewcu i kolejny rozegrany w Sopocie kwietniowy Runmageddon Rekrut zgromadziły łącznie ponad 3000 uczestników, a dzisiaj w Myślenicach odbywa się trzecia tegoroczna odsłona w cyklu, czyli Runmageddon Beskidy. Zapowiada się kolejny rekord frekwencji, w weekendzie z ekstremalnym bieganiem ma wziąć udział 2000 osób. Liczby Runmageddonu dobrze ilustrują rosnące zainteresowanie biegami przeszkodowymi w Polsce. Oczywiście inne cykle biegów, jak Spartan Race, Survival Race czy Legion Run również przyciągają uczestników, chociaż nie zbliżają się do statystyk Runmageddonu.

W czym tkwi fenomen tego biegu?
Na pewno uczestnicy doceniają Runmageddon za wysoki poziom organizacyjny, lokalizacje imprez. Bardzo mocnym punktem są również trasy. Trudno znaleźć w Europie taki cykl biegów w kategorii obstacle, w którym zagęszczenie przeszkód na trasie byłoby większe, niż na Runmageddonie. Wszystko to przyciąga na zawody coraz większe rzesze zawodników. 
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
Kto startuje w biegach ekstremalnych? 
Ludzie z bardzo różnych środowisk m.in. crossfitowcy, fani treningu funkcjonalnego Boot Camp, sportów siłowych i walki, słowem wszyscy Ci, którzy lubią mocno się zmęczyć. Wśród uczestników są również rzecz jasna biegacze. W kwietniu 2014 roku Runmageddon chcąc zwrócić uwagę tej grupy zapowiedział „koniec świata…nudnych biegów”. Komunikat był skierowany przede wszystkim do tych biegaczy, którzy zdążyli się już znudzić bieganiem po asfalcie w biegach ulicznych. W poszukiwaniu nowych wyzwań osoby z tej grupy często rozpoczynały przygodę z triathlonem i biegami górskimi. 

Zamysł twórców Runmageddonu był taki, aby bieg przeszkodowy był kolejną, atrakcyjną opcją do wyboru. Rok istnienia cyklu pokazuje, że była to słuszna strategia. Statystki pokazują, że biegacze to jedna z najmocniej rosnących grup na Runmageddonie. Przygodę z biegami przeszkodowymi często zaczynają od zawodów w formule Rekrut (6km i ponad 30 przeszkód), później przechodzą na kolejny stopień wtajemniczenia, czyli Classic (12 km i 50 przeszkód) oraz wreszcie Hardcore, czyli zawody dla najtwardszych zawodników. Przypomina to trochę ścieżkę, jaką przechodzimy w biegach ulicznych – od pierwszego startu na 5 km do maratonu i biegów ultra. 

fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
fot. Aleksandra Bulanowska - www.bulanowska.com
To co wyróżnia biegi przeszkodowe na tle imprez biegowych rozgrywanych na ulicy to współpraca zawodników oraz starty w grupach. Na ulicy współpraca jest niedozwolona, jesteś Ty, asfalt i uciekające sekundy. Na trasie Runmageddonu znajdują się przeszkody, których 90 procent uczestników nie pokona samodzielnie. Sceny wspierających się, często nieznanych wcześniej sobie osób są bardzo wzruszające i budują poczucie wspólnoty zawodników startujących w biegach z tej kategorii. W biegu ekstremalnym chodzi nie tyle o czas, w jakim ukończysz bieg, co ukończenie go w ogóle. Jest oczywiście grupa zawodników, która na trasie się ściga, ale w porównaniu z biegami ulicznymi jest ona zdecydowanie mniej liczna.

Czy Runmageddon to coś dla mnie? 
Być może kiedyś zdecyduję się na start. Na razie oglądam zmagania zawodników na przeszkodach i podziwiam ich za sprawność fizyczną i siłę, która pozwala im je pokonywać. Lubię patrzeć, jak uczestnicy pomagają sobie na trasie, jak się wspierają, jak przeżywają moment, gdy docierają do mety. To wszystko kusi, ale z drugiej jednak strony, jeszcze nie rozprawiłem się z biegami ulicznymi, a zwłaszcza z maratonem. Bieganie po asfalcie wciąż jest dla mnie atrakcyjne, wciąż czuję ten dreszcz emocji przed startem. Ale gdy już w bieganiu ulicznym dojdę „do ściany” to…kto wie? Może zostanę Runmageddończykiem?

Rozmowa

  1. Zdjęcia mega! Patrzę na nie i od razu chciałbym spróbować zmierzyć się z takim biegiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Startowałam w 2 edycjach RMG - w Sopocie i Warszawie - było ekstra :D fajna alternatywa dla biegania po ulicy, na pewno ci się spodoba! /Maja

    OdpowiedzUsuń
  3. Biegi przez przeszkody to fajna odmiana, kusi bardzo chęć przeżycia czegoś ekstremalnego

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy wpis, zastanawiam się nad startem w takiej imprezie

    OdpowiedzUsuń
  5. qrcze ten Runmageddon jest wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiście z bieganiem nie mam zbyt wiele wspólnego, rower i ćwiczenia siłowe wręcz uwielbiam i mogę szczerze polecić RMG każdemu.
    Dla wahajacych się, warto podkreślić ze emocje i radość jakie towarzyszą rekompensują wszelkie niedogodności podczas samego biegu, a jeżeli to ciągle za mało żeby się zdecydować, bo przecież to może okazać się zbyt trudne, to lepiej nie wierzcie mi na słowo, spróbujcie sami, bo nie macie absolutnie nic do stracenia. Tutaj każdy wygrywa! :)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!