Roztrenowanie, czyli reset głowy i ciała

Meta 10. Półmaratonu Warszawskiego (fot.FotoMaraton.pl)
Dokładnie tydzień temu po starcie w 3. Półmaratonie Radomskiego Czerwca ’76 ogłosiłem 2 tygodniową przerwę w treningach. Zdecydowałem się na pauzę mimo, że nic mi nie dolega, nic mnie nie boli, wręcz przeciwnie – fizycznie czuję się naprawdę dobrze.

Cały czas jednak pamiętam o tym, że przygotowania do obecnego sezonu rozpocząłem na początku listopada ubiegłego roku, a to oznacza, że za mną ponad pół roku intensywnych treningów i mniej lub bardziej wyczerpujących startów na wszystkich dystansach – od 5 kilometrów do maratonu. 

Pierwsza część sezonu zakończona z przytupem! Z Radomia wracam z rekordem w półmaratonie

Biegnę ulicami Radomia (fot. www.radom24.pl)
Mój dzisiejszy start w Półmaratonie Radomskiego Czerwca ’76 był ostatnim w pierwszej części sezonu. Dodam, że bardzo udanej części, podczas której poprawiłem rekordy życiowe na wszystkich dystansach – od 5 km do maratonu. Jadąc do Radomia chciałem mocnym akcentem zakończyć ten okres, aby w dobrym nastroju rozpocząć 2 tygodniowe roztrenowanie.

Do startu w Półmaratonie Radomskiego Czerwca przygotowywałem się solidnie, ale nie planowałem ataku na mój rekord życiowy na dystansie 21,097km. Okazało się jednak, że ten szalony bieg skończył się po mojej myśli!

40 minut i 10 sekund w piekle, czyli Bieg Marszałka po raz piąty!

Mocny początek biegu! (fot. Tomasz Kłosek)
Bieg Marszałka to stała pozycja w moim kalendarzu biegowym. W Sulejówku startuję nieprzerwanie od 2010 roku zawsze mierząc się nie tylko z dystansem 10km, ale również potężnym upałem! Już takie szczęście mają organizatorzy tego biegu, że co najmniej w ciągu ostatnich pięciu lat temperatura w dniu startu oscyluje w granicach 30 stopni. Nie inaczej było dzisiaj, podczas VIII już edycji Biegu Marszałka!

W Biegu Marszałka jeszcze nie udało mi się pobiec szybciej, niż 40 minut i po dzisiejszym starcie już wiem, że plan złamania tej granicy, na wydawałoby się łatwej trasie, muszę odłożyć na przyszły rok.

10 powodów dlaczego warto wystartować w Budapest Marathon

Organizatorzy Budapest Marathon zwrócili się do mnie z propozycją objęcia przeze mnie roli ambasadora tej imprezy w Polsce. Mając w pamięci wspomnienia z mojego ubiegłorocznego startu nie wahałem się ani chwili, aby przyjąć to zaproszenie.

Zapowiadałem co prawda, że w tym roku na jesieni 25 października wystartuję w BMW Frankfurt Marathon, ale z różnych powodów okazało się, że zdecydowanie lepszym pomysłem jest start na początku października. Dlatego zdecydowałem, że po raz drugi pobiegnę w Budapeszcie. Mój cel na ten start to pokonanie granicy 3 godzin na dystansie 42,195 km.