Zającowanie jest fajne

Bieganie to sama radość! (fot. Dorota Świderska, maratonczyk.pl)
Zającowanie to odpowiedzialne zajęcie. Mimo, że nie biegniesz na maksimum możliwości, to jednak nie jest rzeczą łatwą pobiec równym tempem na wskazany czas. Zdecydowanie prostsze jest bieganie na maxa, tutaj zegarek służy tylko do tego, aby śledzić mijające kilometry oraz czasy, w jakich je zamykasz. 

Wczoraj w rolę zająca wcieliłem się po raz drugi w życiu, po raz pierwszy na dystansie 10 km. Cel - 41 minut, zawodnicy - Pela i Kicław, impreza - 25. Bieg Powstania Warszawskiego.

"Kto zabrał powietrze? Czy nad tym biegiem ciąży jakieś fatum?" - zastanawiała się na Facebooku Weronika Zielińska z ekipy ASICS Frontrunners Polska, na kilka godzin przed startem 25. Biegu Powstania Warszawskiego. Faktycznie, temperatura w środku dnia w stolicy osiągnęła ponad 30 stopni i powietrza bardzo brakowało. 

Na szczęście wczorajszy, jubileuszowy 25. Bieg Powstania Warszawskiego z pewnością zapadnie w pamięci wielu uczestników jako edycja, podczas której nie musieli zmagać się z wysoką temperaturą podczas biegu. Na 2 godziny przed startem nad Warszawą przeszła prawdziwa nawałnica. Na szczęście nie spowodowało to odwołania biegu, ani przesunięcia godziny jego startu. 

To był mój piąty start w Biegu Powstania Warszawskiego w przeciągu ostatnich 6 lat. Nie pobiegłem tylko w 2011 roku, gdy termin tego biegu zbiegł się z wakacyjnym wyjazdem. Z wszystkich dotychczasowych edycji pamiętam przede wszystkim upał i duchotę, mimo późnej pory rozgrywania tego biegu. Między innymi dlatego wyniki, jakie notowałem na trasie BPW nie były najlepsze. Najszybciej pobiegłem w 2013 roku, gdy pokonałem 10 km w 41:39. 

Wczorajszym startem otworzyłem drugą część sezonu. Za mną okres roztrenowania i pierwsze treningi, m.in. z moim klubem JacekBiega Running Team na warszawskiej Agrykoli. Właśnie podczas zajęć prowadzonych przez Kamila Kruka zaproponowałem mojej koleżance z teamu - Paulinie, że chętnie pobiegnę z nią Bieg Powstania Warszawskiego z celem złamania 40 minut na dystansie 10 km. Oczywiście Pela od razu powiedziała, że nie ma szans - "ja to marzę o 43 minutach" - podsumowała. Na kolejnych treningach przekonywałem jednak, że warto pobiec szybciej, niż na 43 minuty. 

Widziałem, jak świetnie biega na zajęciach, że jest mocna. Zaproponowałem zatem, że pobiegniemy na 41 minut, plan ten z pewnymi oporami, ale jednak został przez Pelę zaakceptowany. Niemal rzutem na taśmę dołączył do nas inny kolega z drużyny JacekBiega Running Team - Kicław, z którym miałem już okazję pobiec w ubiegłym roku Półmaraton Świętych Mikołajów w Toruniu. W ten sposób udało nam się zmontować fajny, trzyosobowy skład, który w sobotę miał się zmierzyć z zadaniem pokonania 10 km w 41 minut.

Do strefy startu biegu dotarłem w sobotę parę minut po 20:00, delikatnie siąpił deszcz, a temperatura powietrza spadła poniżej 20 stopni po gwałtownej burzy, która przeszła nad Warszawą. Lubię te chwile przed startem, bo to okazja do spotkania wielu znajomych. Co chwilę wpadam na kogoś, uściski, uśmiechy, życzenia dobrego biegu - to wszystko buduje atmosferę imprez biegowych. Kwadrans po 20:00 spotykam się z drużyną ASICS Frontrunners Polska, która na Bieg Powstania Warszawskiego wystawiła liczną ekipę. Jest czas na rozmowy i oczywiście pamiątkowe zdjęcia.

Chwile przed biegiem spędzone z Sebastianem i Piotrkiem z ekipy ASICS (fot. FotoMaraton.pl)
Ekipa ASICS Frontrunners Polska przed startem (fot. Luiza Bogacka)
Do spotkania z Pelą i Kicławem, z którymi umówiłem się na godzinę 20:40 miałem jeszcze chwilę czasu. Zdecydowałem się więc rozpocząć rozgrzewkę razem z Markiem Dacem, moim kolegą z ekipy ASICS Frontrunners, szybko dołączył do nas najszybszy w JacekBiega Running Team Jędrzej Josypenko a następnie Pela i Kicław. 

Z Pelą i Kicławem na kilka minut przed startem Biegu Powstania Warszawskiego (fot. Damian Fukowski)
Czas na rozgrzewce mijał szybko i na 5 minut przed 21:00 zameldowaliśmy się w strefie startowej. Bieg Powstania Warszawskiego to impreza biegowa inna, niż wszystkie ze względu na uroczystą oprawę, zarówno startu, jak i całej trasy. Stojąc na starcie tradycyjnie odśpiewaliśmy hymn Polski i ruszyliśmy na ulice stolicy.

Start 25. Biegu Powstania Warszawskiego (fot. Grzegorz Jakubowski)
Przed biegiem obawiałem się tego pierwszego kilometra. W tłumie biegaczy mogliśmy pobiec te pierwsze 1000 metrów za wolno, lub mogliśmy dać się ponieść emocjom i adrenalinie, co często kończy się zamknięciem pierwszego kilometra w tempie poniżej 4min/km.Wczoraj udało nam się otworzyć bieg idealnie. Zaczęliśmy od tempa 4:03min/km, a więc tylko 3 sekundy szybciej, niż tempo na 41 minut. Drugi kilometr pobiegliśmy w 4:04min/km, a trzeci jeszcze szybciej - w 4 minuty, w czym bardzo pomógł zbieg ulicą Karową. Na Wisłostradzie trochę zwolniliśmy, ale wciąż biegliśmy równo - 4:07min/km. Tak jak się spodziewałem przed biegiem najwięcej sekund straciliśmy na podbiegu na ulicy Sanguszki, dlatego piąty kilometr zamknęliśmy w tempie 4:14min/km.

Podbiegamy pod ulicę Sanguszki (fot. FotoMaraton.pl)
Półmetek zatem osiągnęliśmy w 20:18. Drugą połowę dystansu rozpoczęliśmy równo robiąc 6 i 7 kilometr w takim samym tempie 4:09 min/km.

Śmigamy sobie Krakowskim Przedmieściem (fot. FotoMaraton.pl)
Jak widać na trasie było dość tłoczno (fot. FotoMaraton.pl)
Zbieg ulicą Karową przypadł na 8. kilometr trasy, ale tym razem nie udało się pokonać go tak samo szybko, jak przy pierwszej pętli. Uniemożliwili to dublowani zawodnicy, którzy niestety biegli całą szerokością ulicy. Nie zostawiali szybszym biegaczom miejsca z lewej strony, co w moim przypadku spowodowało...całkowite zatrzymanie się na jednym z zakrętów. Liczyłem na to, że na Wisłostradzie będzie luźniej. I pewnie by było, gdyby wolniejsi zawodnicy znów nie biegli szeroką ławą...Selfie, nagłe zatrzymywanie się, zabieganie drogi, było wszystko! Niełatwo się biegnie w takich warunkach, ale na tym przedostatnim kilometrze i tak udało nam się podkręcić tempo do 4:02. To wtedy odpadł od nas Kicław, który dalej już mknął w swoim tempie. Pela wciąż wyglądała bardzo świeżo i już byłem pewny, że tego dnia nic nie odbierze jej super czasu! Jeszce tylko obawiałem się ścisku na ulicy Sanguszki i...słusznie, bo było się czego obawiać.

Ostatnia prosta, Pela biegnie przede mną, Kicław jakieś 40 sekund za mną (fot. FotoMaraton.pl)
Powtórka z historii, znów brak miejsca z lewej strony, mimo że spiker na 200 metrów przed metą głośno apelował o to, aby zrobić trochę luzu dla szybszych zawodników. Właśnie na podbiegu drogę zatarasował mi grupka biegaczy, których niełatwo było ominąć. Na szczęście Peli udało się szybko przemknąć przez ten odcinek i na ostatniej prostej pozostało mi już tylko głośno dopingować ją na finiszu!  Do mety pędziła wspaniale, osiągając czas 40:56, co oznacza, że z nawiązką zrealizowała plan, który założyliśmy sobie przed biegiem! O tym, jak dobry czas nabiegała świadczy fakt, że była 6. w klasyfikacji generalnej kobiet! Po prostu puchnę z dumy! Kicław stracił do nas około 40 sekund i skończył bieg z czasem 41:39. Opadł trochę z sił na ostatnich 1500 metrach, ale i tak uważam, że pobiegł wspaniale i jeszcze w tym sezonie będzie biegał szybciej.

Wbiegam na metę 25. Biegu Powstania Warszawskiego (fot. FotoMaraton.pl)
Meta! (fot. FotoMaraton.pl)
Mój czas na mecie to 41:01, więc myślę, że swoje zadanie zająca wykonałem poprawnie. Starałem się nie zajeździć "moich" biegaczy zbyt mocnym tempem, biorąc pod uwagę profil trasy moim zdaniem pobiegliśmy optymalnie. Jak wspomniałem na wstępie zającowanie jest odpowiedzialnym zajęciem, które przynosi wiele satysfakcji. Zającowanie jest fajne!


Podsumowując to był wspaniały bieg z Pelą w roli głównej. Patrząc na to jak biega i z jakim zaangażowaniem podchodzi do treningów jestem przekonany, że stać ją na jeszcze szybsze bieganie. Na jej miejscu już szykowałbym półkę na puchary!

Jest medal, jest radość :)
Organizacyjnie Bieg Powstania Warszawskiego tradycyjnie oceniam wysoko, chociaż chyba przydałoby się jeszcze więcej uwagi poświęcić edukacji biegaczy jeśli chodzi o poruszanie się po trasie. Bieg może być bardziej przyjemny i bezpieczny, jeśli nie będziemy sobie zabiegać drogi (słuchawki!), blokować lewej strony czy gwałtownie się zatrzymywać. Pewnie wynika to z braku doświadczenia części biegaczy, dlatego pewnie warto przed startem uświadomić im, na co zwrócić uwagę startując w biegu masowym. 

Czas na powrót do treningów, będę koncentrował się na przygotowaniach do startu w 30. SPAR Budapest Marathon. Po drodze zaplanowałem jeszcze 2 starty, za miesiąc w Półmaratonie Warszawskiego Powiatu Zachodniego oraz 6 września w Półmaraton PHILIPS Piła.

Historia moich startów w Biegu Powstania Warszawskiego

2010 – 51:24
2012 – 43:53
2013 – 41:39
2014 – 42:33
2015 – 41:01

Rozmowa

  1. Hej Marcin, miło było się z Tobą spotkać wczoraj. Chwilę biegłem zaza Toba i Twoją grupką, ale tempo było jeszcze dla mnie za mocne :) Miedzyczasy pokazują, że spisales się na medal! Brawo! Pozdrawiam, Mateusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Tu widzę cel zrealizowany idealnie, ale "profesjonalny" zając wynajętych przez organizatorów na 45 minut dał ostro dupy, od początku biegł za wolno i czas jaki wykręcił był dużo gorszy niż 47 minut... Takim zającem to każdy może być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, fakt prowadzenie wyszło dokładnie tak, jak chciałem. Może kolega zając złapał po drodze jakąś kontuzję? albo bardzo bał się, że odpadną mu zawodnicy i stąd takie wolne tempo? Tak czy inaczej powinien o tym powiedzieć grupie, żeby nikt nie był rozczarowany ne mecie....

      Usuń
  3. Szkoda, że nie dałeś wcześniej, że będziesz prowadził bieg. Chętnie bym dołączył! Na przyszłość pamiętaj o innych potrzebujących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, powinienem napisać wcześniej o tym, że montujemy taką małą grupkę. Następnym razem będzie info!

      Usuń
  4. Witaj w klubie w Budapeszcie kolejny sprawdzian dla Ciebie i dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać tego sprawdzianu! Udanych przygotowań!

      Usuń
  5. Dałeś radę Marcin, 1 sekunda "obsuwy" na 10km? normalnie wow! Następnym razem biegnę z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny z Ciebie zając :) gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje coraz lepszego czasu. Takie porównanie i dowiedzenie sobie, że idzie nam coraz lepiej daje niesamowitego kopa!

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!