Nie co dzień jest niedziela

Biegnę drogami powiatu warszawskiego zachodniego (fot. Iwona Adamczyk)
W niedzielę wystartowałem w 5. Półmaratonie Powiatu Warszawskiego Zachodniego im. Janusza Kusocińskiego, który rozgrywany jest między miejscowościami Błonie i Borzęcin Duży. Był to mój trzeci start w historii tej imprezy, którą lubię ze względu na szybką trasę. Jej profil nie może być inny, w końcu po drodze możemy podziwiać typowo mazowieckie, płaskie krajobrazy.

Trasa prowadzi przede wszystkim drogami pomiędzy polami uprawnymi. Po drodze mijamy kilka miejscowości, gdzie spotkać można było kibiców, przede wszystkim mieszkańców. Taki mało turystyczny charakter trasy ma swoje dobre strony, w zasadzie nie ma takiej rzeczy, która mogłaby dekoncentrować biegaczy od trzymania tempa. 


Właśnie! Jeśli mowa o trzymaniu tempa...Zdecydowanie pomaga w tym zegarek, prawda? Niestety w tygodniu przed startem ponownie wysiadł port USB w moim Polarze M400. Odesłałem sprzęt do naprawy i niestety przed niedzielą nie dotarł do mnie z powrotem. Tak się akurat złożyło, że nie miałem żadnego innego zegarka, który mógłbym zabrać na niedzielny półmaraton. W efekcie byłem zmuszony pobiec zupełnie bez własnego pomiaru czasu. Pomyślałem, że może to być całkiem dobra okazja, aby sprawdzić się w bieganiu na wyczucie tempa. W bojowym nastroju dotarłem do Błonia i na pół godziny przed startem zameldowałem się w Biurze Zawodów. 

Na miejscu spotkałem kilku znajomych biegaczy m.in. coraz szybszą na połówce Elę Rogóż, ultrasa Pawła Żuka, który pobiegnie ze mną w październiku w Budapeszcie, Olę Mądzik - która w niedzielę pobiegła treningowo. Nie przeszkodziło jej to zupełnie w zajęciu III miejsca w swojej kategorii wiekowej! Ale po kolei.

Chwile przed startem (www.FotoMaraton.pl)
W tygodniu poprzedzającym imprezę pogoda była niezła, upały odpuściły i naprawdę miałem nadzieję, że w niedzielę będą dobre warunki do biegania. Organizatorzy na Facebooku rano zapowiadali, że w momencie startu będą 24 stopnie. Rzeczywistość okazała się jednak inna, bezchmurne niebo i mocno święcące słońce dawało się we znaki już na rozgrzewce.

Ruszamy z miejscowości Błonie i pędzimy 21,097km do Borzęcina Dużego, gdzie zlokalizowana jest meta. Na nogach nowiutkie startówki ASICS Gel DS Racer 10 w agresywnym kolorze, które postanowiłem przetrzeć przed kluczowymi startami sezonu.

Moje nowe startówki - ASICS Gel DS Racer 10
Co mogę napisać o przebiegu zawodów? Cóż, nie czułem się komfortowo nie mogąc kontrolować czasu i tempa biegu. Żałowałem, że nie zabrałem ze sobą najzwyklejszego zegarka. Dopiero po biegu sprawdziłem międzyczasy i okazuje się, że pierwszą połowę dystansu pokonałem zbyt wolno - w 0:44:28, co oznacza że punkt kontrolny na 10,54km minąłem jako 45. Potem przyspieszyłem i stąd czas na mecie 1:29:10 i ostatecznie 36. miejsce w kategorii Open i 9. w kategorii M30.

Ostatnia prosta! (fot. datasport.pl)
Przyznam, że liczyłem na dużo szybszy bieg. Czas nabiegany w niedzielę był o 33 sekundy gorszy, niż w ubiegłym roku na tej samej trasie. Oczywiście wysoka temperatura i momentami dość nieprzyjemny czołowy wiatr przeszkadzały w biegu, ale marna to wymówka biorąc pod uwagę naprawdę sprzyjający ściganiu się profil trasy. Czemu nie pobiegłem szybciej? Myślę, że jednak zdecydował brak kontroli tempa. Czułem się mocno pogubiony na trasie nie wiedząc, jak wyglądają moje międzyczasy. Faktem jest, że ten półmaraton mi nie wyszedł i był to mój najgorszy start w tym roku. Mimo to nie ma się co załamywać, w końcu jak mawia moja mama - "nie co dzień jest niedziela".

Efektowny medal 5. Półmaratonu PWZ
Czy mam powody do niepokoju przed czekającym mnie 11 października maratonem w Budapeszcie? Zachowuję spokój, przede mną jeszcze kilka tygodni treningów oraz 2 starty kontrolne, podczas których będę mógł poprawić sobie humor. Najbliższa okazja już 6 września na jubileuszowym 25. Półmaratonie PHILIPS Piła, gdzie mam nadzieję pobiegnę szybciej, niż w niedzielę.

Bardziej martwi mnie obecnie ból mięśnia czworogłowego uda, który pobolewał mnie od ubiegłego wtorku, a po niedzielnym starcie zaatakował z całą mocą. Mam jednak nadzieję, że to drobna kontuzja i plastry rozgrzewające załatwią sprawę. Trzymajcie kciuki!

Historia moich startów na trasie z Błonia do Borzęcina Dużego:
1. Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego 2011 - 1:37:07 
4. Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego 2014 - 1:28:37
5. Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego 2015 - 1:29.10
www.FotoMaraton.pl
Tegoroczną edycję Półmaratonu Powiatu Warszawskiego Zachodniego oceniam bardzo wysoko pod względem organizacyjnym. Były bogate punkty odżywcze, kurtyny wodne, wszystko sprawnie funkcjonowało. Jeśli ktoś w przyszłym roku będzie szukał dobrze przygotowanej połówki na szybkiej, atestowanej trasie powinien już dzisiaj wpisać do kalendarza termin 6. Półmaratonu PWZ im. Janusza Kusocińskiego.

Fotogaleria od partnera mojego bloga - serwisu www.FotoMaraton.pl

www.FotoMaraton.pl
www.FotoMaraton.pl
www.FotoMaraton.pl
www.FotoMaraton.pl
www.FotoMaraton.pl
www.FotoMaraton.pl

Rozmowa

  1. Głowa do góry Marcin! W następnym biegu będzie lepiej! /Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie, rób swoje i po prostu ciesz się bieganiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ energetyczny kolorek mają te twoje nowe startówki :)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!