Okazały jubileusz Półmaratonu PHILIPS Piła!

Start 25. Półmaratonu PHILIPS Piła (fot. FotoMaraton.pl)
Początek września co najmniej od trzech lat kojarzy mi się z Piłą, niewielkim miastem położonym w Wielkopolsce, nad rzeką Gwdą. Mieszkają tam ludzie całkowicie oddani bieganiu, którzy od ćwierć wieku organizują bieg uliczny.

Mowa o pomysłodawcy biegu Henryku Paskalu, jego żonie Helenie i grupie ludzi, którzy stworzyli w Pile doskonałe warunki do rozwoju biegowej imprezy masowej. Zaczęli 25 lat temu organizując bieg na dystansie 15km pod nazwą "Pilska Piętnastka" a od 2000 roku za ich sprawą w Pile odbywa się Półmaraton.Od samego początku impreza zyskała mocnych partnerów - firmę PHILIPS i markę ASICS, które wspierają pilską połówkę do dzisiaj.

Współpracuję z organizatorami Półmaratonu PHILIPS Piła od dwóch lat. Doradzam w sprawach Public Relations i tworzę materiały prasowe dotyczące tej imprezy. Razem pracujemy nad tym, aby pilski bieg cieszył się coraz większym zainteresowaniem mediów oraz rzecz jasna biegaczy. Patrząc na wzrost frekwencji w ostatnich 3 latach myślę, że nasze działania przynoszą efekty.

Źródło: serwis maratonypolskie.pl

Od strony sportowej do samego biegu mam ogromny sentyment, to właśnie w Pile w 2013 roku udało mi się po raz pierwszy w życiu złamać barierę 1:30. W potwornym upale nabiegałem wówczas 1:29:25 i jakież było moje zdziwienie, gdy w ubiegłym roku, w podobnych warunkach atmosferycznych znów osiągnąłem 1:29:25!  Przed tegoroczną edycją bardzo liczyłem na to, że taka sytuacja nie powtórzy się po raz trzeci. Pierwsza wyłamała się pogoda, szykowałem się na bieg w komfortowej temperaturze dla biegaczy, ponieważ prognozy mówiły o 14 stopniach i deszczu. A jeszcze w ubiegłą niedzielę żar lał się z nieba, co na własnej skórze odczuli uczestnicy 2. BMW Półmaratonu!

Do Piły wybrałem się do Piły w towarzystwie Kicława i Peli, moich przyjaciół z JacekBiega Running Team oraz Ani z Rembertów Team, która zwyciężyła w konkursie jubileuszowym Półmaratonu PHILIPS Piła. Nagrała taki oto filmik i wygrała pakiet startowy, hotel oraz buty ASICS.

Konkurs z okazji jubileuszu 25. Półmaraton PHLIPS Piła :) #25PółmaratonPiła #ASICSGoRunIT
Posted by Ania Skolimowska on 13 sierpnia 2015


Zdecydowaliśmy się podroż samochodem i po niecałych 5 godzinach jazdy byliśmy na miejscu.
Pamiątkowe zdjęcie przed hotelem "Gromada" w Pile
Szybko i sprawnie odebraliśmy pakiety startowe w Biurze Zawodów, gdzie spotkałem wielu członków ekipy ASICS Frontrunners Polska - m.in. Arka Gardzielewskiego,  Adama Nowickiego, Bartka Stajniaka, Olę Lisowską i Tomka Domżalskiego. Jestem szczególnie wdzięczny Tomkowi za to, że podzielił się ze mną swoją PowerBombą, której bezskutecznie poszukiwałem w bardzo skromnej strefie expo półmaratonu. Wieczorem wybrałem się z Kicławem na uroczystą kolację, którą tradycyjnie organizatorzy pilskiej połówki wydali dla partnerów, sponsorów i gości honorowych. Najważniejsza przy stole była Wanda Panfil, mistrzyni Polski w maratonie z Tokio z 1991 roku, której wizerunek znalazł się na jubileuszowym medalu. Wśród gości był również wybitny maratończyk Jerzy Skarżyński, autor popularnych książek o bieganiu. Mieliśmy bardzo ciekawą rozmowę o bieganiu, podczas której Jerzy udzielił nam wiele cennych wskazówek. Przede wszystkim utwierdził mnie w przekonaniu, o wyższości taktyki negative split nad innymi strategiami na biegi na dystansie półmaratonu lub maratonu.

ASICS Frontrunners na 25. Półmaratonie PHILIPS Piła!
Od rana nad Piłą wisiały ciężkie, ołowiane chmury, które zwiastowały nadchodzący deszcze. Nie padało jeszcze o godzinie 10, gdy w gronie ASICS Frontrunners Polska ustawialiśmy się do pamiątkowego zdjęcia i kwadrans później, gdy wystartowałem w tradycyjnym Biegu VIP na dystansie 1000 metrów. Myślałem, że bieg będzie w relaksacyjnym tempie, ale okazało się, że w stawce byli tacy biegacze, którzy mieli apetyt na zwycięstwo. Mocno do przodu wyrwał Daniel Bogacki z ASICS Polska, ani się obejrzałem a już pędził do mety, jakby goniło go stado lwów! Postanowiłem powalczyć o miejsce na podium, zwiększyłem tempo biegu i wpadłem na metę jako trzeci. W Biegu VIP wystartowała również nasza mistrzyni Wanda Panfil, z którą zrobiliśmy sobie po biegu pamiątkowe zdjęcie.

Po pasjonującym finiszu obroniłem 3. miejsce w biegu VIP (fot. Paweł Kowalik)

z Mistrzynią Świata Wandą Panfil i zwycięzcą Biegu VIP Danielem Bogackim (fot. Paweł Kowalik)

Na podium po Biegu VIP (fot. Paweł Kowalik)

Jest statuetka, jest dobrze! (fot. Paweł Kowalik)
Później mieliśmy jeszcze kilka minut na rozgrzewkę przed "daniem głównym" niedzieli, czyli 25.Półmaratonem PHILIPS Piła. Na 5 minut przed wystrzałem startera rozpoczęła się ulewa, która z niewielkimi przerwami cały czas towarzyszyła nam na trasie półmaratonu. Pilskie ulice szybko wypełniły się wodą i biegaczami. Niektórzy na początku próbowali przeskakiwać kałuże, ale szybko dotarło do nas, że to bezcelowe.

Organizator zapewnił na trasie 3 punkty odżywcze i nawadniania, na których serwowano m.in. wodę, izotoniki, banany oraz….cukier, którego zasoby w tych warunkach musiały szybko się kurczyć. Jak mówił Henryk Paskal, twórca i dyrektor Półmaratonu PHILIPS Piła deszczowa aura przełożyła się na dużo niższe pragnienie biegaczy, niż w ubiegłych latach. W rezultacie zostało całkiem sporo wody, której ponad 3000 litrów czekało na zawodników na punktach nawadniania. Trudne warunki atmosferyczne znosili dzielnie nie tylko biegacze, wielkim hartem ducha wykazywali się również wolontariusze, którzy obstawiali trasę półmaratonu. Pokazywali drogę, podawali odżywki na punktach, uśmiechali się i zwyczajnie dodawali otuchy. Należą się im wielkie brawa!

Jeśli chodzi o sportową stronę mojego występu, to mój plan na ten start był bardzo prosty.  Chciałem pobiec wolniej pierwsze 12km i po minięciu znacznika z tym kilometrem miałem maksymalnie zwiększyć tempo biegu. Taka strategia to oczywiście negative split, która już w tym sezonie pozwalała mi biegać półmaratony poniżej granicy 1:25. Niestety, aby taka taktyka przyniosła efekt, po tym 12 km trzeba dysponować dużo większą mocą, niż ja wczoraj w Pile.

Pędzimy ulicami Piły (fot. Noaana Areo Foto)
Miałem problemy z utrzymaniem prędkości, które częściowo mogły wynikać z deszczu i czołowego wiatru, ale czułem jednak, że po prostu nie mam takiej energii jak w pierwszej części sezonu. W efekcie dobiegłem do mety w 1:26:53 przerywając tym samym serię wyników 1:29:25 i ustanawiając swój nowy rekord trasy maratonu w Pile.

fot. Grzegorz "Wasyl" Grabowski
Wynik, który nabiegałem w niedzielę nie pozwala mi ze spokojem patrzeć na start w Budapest Marathon, podczas którego planowałem atak na granicę 3 godzin w maratonie. Matematycznie z takiego czasu na połówce taki atak nie ma szans, ale...do startu zostało jeszcze prawie 5 tygodni. Nie zamierzam odpuszczać. Dokończę plan treningowy i pobiegnę jeszcze jeden, ostatni test - 27 września podczas maratonu sztafet na 37. PZU Maratonie Warszawskim. Wystartuję na trzeciej zmianie, na dystansie 21 km. Mam nadzieję, że uda mi się pobiec szybciej!

Na koniec najlepsze! Zawsze ściskam mocno kciuki za moich biegowych przyjaciół i cieszę się z ich sukcesów. W Pile miałem mnóstwo powodów do radości! Pela tradycyjnie rozwaliła konstrukcję i w swoim trzecim kolejnym starcie w półmaratonie w ciągu trzech tygodni po raz trzeci pobiła swój rekord życiowy! W niedzielę nabiegała 1:28:48, świetny wynik! Kicław przed startem opowiadał, że nie ma siły, że nie da rady, ale...odrobił lekcje z negative split i na mecie zameldował się w czasie 1:31:31! Na zdjęciu jest również Marcin Kowalik, nasz kolega z JacekBiega Running Team przygotowujący się do startu w Berlin Marathon. Nabiegał 1:34:56, z pewnością 3:10 jest w jego zasięgu!

Pela właśnie dowiedziała się, ile nabiegał Kicław :)
Podsumowując, jubileuszowa edycja Półmaratonu PHILIPS Piła wypadła bardzo okazale. Po raz pierwszy w historii bieg ukończyło ponad 3 tysiące biegaczy, a świetne warunki do biegania i szybka trasa sprawiły, że sypnęło życiówkami. Osobiście gorąco polecam start w Pile każdemu, jeśli w tym roku nie było Ci po drodze, już dzisiaj wpisz do kalendarza datę 4 września i 26. edycję tego biegu.

Rozmowa

  1. Nie wiem...nie znam się...ale czemu marudzisz że nie masz energii, skoro pobiłeś swoje fatum z Piły czyli 1:29:25 i to o dobre ponad 2 minuty? Na dodatek w deszczu i czołowym wietrze? Jest lepiej niż rok temu, tak trzeba patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Twój tok myślenia :) Always look on the bright side of life :)

      Usuń
    2. Braciszek dobrze mówi. Po zapowiedzi, że brak energii i złe warunki spojrzałam na wynik iii...musiałam popatrzeć raz jeszcze, bo coś mi się tu nie kleiło :P Marudo!! Ale rozumiem, że masz inny punkt odniesienia, czyli magiczne 3h. Wiesz co... To się może udać, bo skoro negative split, to im dalej będziesz na trasie maratonu tym szybciej będziesz biegł i drugą połowę zrobisz szybciej :-) Czyli to realne!! Powodzenia!!:)

      Usuń
    3. hej Nati! W tej chwili przestaję marudzić :) Do startu mam 4 tygodnie, jeszcze można popracować nad formą, na szczęście na maratonie nie potrzebuję takich prędkości jak na półmaratonie. Muszę na pewno być w stanie utrzymać określone tempo na złamanie tych magicznych 3h, a to brzmi jak wyzwanie! Ale...ja lubię wyzwania, Ty zresztą też :)

      Usuń
    4. Tak już lepiej, będę więc czekała na radosne wieści :-) a jak nie, to złamiesz za rok, a co!

      Usuń
  2. Marcin, będzie dobrze! Start startowi nie równy, a poza tym do maratonu zostało jeszcze trochę czasu :) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!