Stanęliśmy na podium Maratonu Warszawskiego!


ASICS Frontrunners Polska ze statuetką za 2. miejsce (fot. Ewelina Jabkiewicz)
To był niezapomniany weekend z Maratonem Warszawskim, imprezą do której zawsze będę miał sentyment choćby z tego powodu, że właśnie na tym biegu 25 września 2011 roku zadebiutowałem na dystansie 42,195. W tym roku wziąłem udział w tej imprezie po raz pierwszy od 2012 roku, przez te ostatnie lata jakoś  nie nabrałem apetytu na maraton w Warszawie, a rozgrywany równolegle bieg na piątkę w ostatni weekend września nie był mi po drodze. 

W tym roku Fundacja Maraton Warszawski równolegle z 37. edycją PZU Maratonu Warszawskiego po raz pierwszy zorganizowała Maraton Sztafet, w którym postanowiłem wziąć udział wspólnie z kolegami z ASICS Frontrunners Polska. Decyzja o starcie okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ udało nam się stanąć na podium Maratonu Warszawskiego jako 2. najszybsza sztafeta wśród 291. ekip, które rywalizowały wczoraj na ulicach stolicy!

Sobota
Ale wszystko po kolei. Niezależnie od tego, czy maraton w stolicy organizuje firma Orlen, czy Fundacja Maraton Warszawski dla mnie to zawsze jest święto biegania i okazja do spotkania wielu znajomych, dla których tak jak dla mnie bieganie to pasja. O to, aby poznać nowych i zakręconych na tym punkcie ludzi oraz zobaczyć dawno nie widzianych zadbał portal PolskaBiega organizując pierwsze w Polsce spotkanie blogerów pod nazwą RunBlogFest.

Zaczęło się w sobotę na Stadionie Narodowym, gdzie na zgromadziło się ponad 100 osób piszących o bieganiu na prezentacjach ekspertów, którzy udzielali ciekawych wskazówek m.in. na temat dobrych praktyk współpracy z markami sportowymi. Bardzo ekspresywna podczas swojego wystąpienia była Dominika Stelmach  z firmy adidas prezentując najczęstsze - jej zdaniem - błędy, jakie popełniają blogerzy.

W kuluarach spotkania z mikrofonem i kamerą szalał Damian Bąbol z redakcji PolskaBiega.pl, który zadawał blogerom trudne pytania. Efekty jego pracy możecie zobaczyć na poniższym filmie. Miło mi, że jestem jednym z jego bohaterów.

Biegowi blogerzy w ogniu pytań :D [RUN BLOGFEST]
Biegowi blogerzy w ogniu pytań! Musicie to zobaczyć! :D http://polskabiega.sport.pl/polskabiega/10,105615,18928255,zycie-bez-smartfona-to-niemozliwe-chcieli-zebym-testowal.html
Posted by Polska Biega on 28 września 2015


Szczególnie ciekawe było wystąpienie Marcina Kalkhoffa, który sam siebie za blogera nie uważa, ale miał opowiedzieć, jak na blogu zarabiać. Marcin pisze o branży reklamowej, więc reklam z założenia nie zamieszcza, od 2008 roku popełnił jeden tekst sponsorowany, a wpis na blogu kiedyś pozbawił go pracy. Bilans może niezbyt imponujący, ale jego zdaniem bloga prowadzić i tak warto. Marcin twierdzi, że m.in. dzięki blogowi zyskał rozpoznawalność w branży, a to już może przekładać się na realne zyski. Spotkanie zorganizowane przez PolskaBiega było okazją do spotkania wielu biegowych znajomych, tematem wiodącym rozmów był oczywiście maraton. Organizacyjnie RunBlogFest wypadł świetnie, nawet Facebook działał całkiem offline!

Facebook w wersji offline :) z Damianem Bąbolem z PolskaBiega (fot. Natalia Jędrzejczyk)
Żałuję, że nie mogłem wziąć udziału w drugiej, zdecydowanie mniej formalnej części wydarzenia, w formie After PastaParty, które odbyło się wczoraj tuż po maratonie w Temacie Rzeka. 

Sobota to również dobry czas na odbiór pakietów startowych oraz odwiedziny strefy Expo. Jedno ze stoisk należało do krakowskiego ZiS-u, organizatora m.in. Cracovia Maraton. Strasznie lubię ludzi, którzy tworzą krakowskie eventy biegowe za ich pozytywne nastawienie i otwartość. Mam nadzieję, że kiedyś zawitam jeszcze do Krakowa na imprezę biegową, którą organizują.

Z Łukaszem i Robertem z krakowskiego ZIS-u (fot. Tomasz Domżalski)
Po południu umówiłem się z Pawłem Raczyńskim oraz Markiem Dacem z ekipy ASICS Frontrunners Polska na spotkanie, na którym omówiliśmy strategię na bieg sztafetowy oraz odebraliśmy nasze numery startowe. Już wcześniej ustaliliśmy kolejność zmian - zaczynał Paweł dystansem 12km, potem Marek - około 9km, a do mnie należała pozostała część dystansu, czyli 21km. Jeszcze tylko kilka cennych wskazówek przedstartowych od Tomka Domżalskiego, opiekuna i dobrego duha ASICS Frontrunners i już mogliśmy opuścić Stadion Narodowy.

ASICS Frontrunners Polska gotowi do startu! (fot. Tomasz Domżalski)
Niedziela
Race Day, czyli wielki dzień dla wszystkich biegaczy, którzy długie miesiące przygotowywali się do startu w 37. PZU Maratonie Warszawskim. Początek mojej zmiany przewidywałem na około 10:15, postanowiłem zatem zobaczyć start maratonu sprzed stacji Stadion i pokibicować zawodnikom, wśród których dostrzegłem kilka znajomych twarzy. 

Później szybka wizyta w depozycie, gdzie zostawiłem swoje rzeczy i już można było biec na drugi koniec mostu Poniatowskiego,  na miejsce zmiany w sztafecie. Po drodze spotkałem Kubę Karaska, prowadzącego bloga "W nogi, czyli rzecz o bieganiu", który startował jako pierwszy w ekipie Entre.pl. Powiedział, że na pierwszej zmianie stracił do liderującego Pawła Raczyńskiego jakieś dwie i pół minuty. Przybiegł na miejsce 3 zmiany, aby zobaczyć, czy drugi w ich zmianie Rafał Rusiniak odrobił stratę do naszej ekipy. Sam byłem tego bardzo ciekaw, nie ukrywam, że byłem zaskoczony i trochę przejęty miejscem w czołówce rywalizacji sztafet. Chwila rozgrzewki i...już widzę Marka, który pędzi z okrzykiem "Ognia!" do maty oznaczającej koniec jego zmiany. Jeszcze tylko klepnięcie w plecy i już można biec! 

Gdy zaczynam ten półmaraton widzę jeszcze plecy Kuby Pudełko z Entre.pl, który wystartował kilkanaście sekund przede mną. Niestety Kuba szybko znika, ale to nic dziwnego, na mecie zameldował się w czasie 1:14:28, co przy moim rekordzie życiowym na połówce 1:24:47 od razu pokazuje dzielącą nas różnice klas. Nie załamuję się jednak tym, że lider uciekł, tylko staram się skoncentrować na swoim biegu. Jestem pod podwójną presją - po pierwsze dźwigam na barkach świetne występy Pawła i Marka - nie mogę stracić tego 2. miejsca, które "dowieźli" na 3. zmianę. Po drugie mnie również zależy na dobrym występie, chcę dobrze pobiec, aby wzmocnić swoją wiarę w dobry wynik na maratonie, który za 2 tygodnie pobiegnę w Budapeszcie. 

Nie mam pojęcia, czy tuż za mną nie biegnie przedstawiciel innej sztafety, ale nie forsuję tempa, staram się trzymać przedstartowych założeń, czyli negative split. Na trasie bardzo ciekawie i bardzo luźno - w końcu zacząłem swój bieg od czasu na połówce od wyniku 1:14! Biegnę i słyszę gorący doping kibiców, którzy nie zwracają uwagi ani na kolor mojego numer startowego oznaczający sztafetę. Dla nich byłem maratończykiem, który bardzo świeżo wygląda w drugiej części dystansu.  Dobiegam do strefy nawadniania, a tam cała masa wolontariuszy z kubkami z wodą i izotonikiem, a oprócz mnie na trasie nie ma nikogo. Ciekawe doświadczenie! Co jakiś czas wyprzedzają mnie inni biegacze m.in. grupa Kenijek wraz z obsługą trasy na rowerach oraz zawodnicy, którzy biegną na wynik w granicach 2:30-2:40.

O drugą lokatę dla ASICS Frontrunners obawiam się najmocniej do 12km, gdzie zgodnie z założeniami mam zwiększyć tempo. Do tego czasu staram się biec w tempie w w granicach 4:10-4:15 min/km, gdy nadchodzi właściwy moment łykam PowerBombę i przyspieszam. Od razu czeka mnie trudny egzamin, czyli podbieg na ul. Sanguszki, pracuję mocno rękami i pnę się miarowo, aż dostaję się na ulicę Konwiktorską, tutaj skręt w prawo i pędzę w kierunku mostu. Na ostatnich 7 km realizuję zadanie zwiększenia tempa, które oscyluje w granicach 4:01 - 4:06 min/km. Tak jak w poprzednich jesiennych startach mam problem z zejściem poniżej 4 minut na kilometr, co bez problemu udawało mi się na półmaratonie jeszcze w czerwcu, ale nie przejmuję się tym, biegnę swoje. Stadion Narodowy coraz bliżej, już majaczy na horyzoncie jego ogromna bryła. Na 2-3 kilometry przed metą mijam 2 maratończyków, do których głośno krzyczę "sztafeta!", żeby wiedzieli, że nie rywalizują ze mną od początku.

Gdy jestem na kilometr przed metą nabieram pewności, że tego dnia wspólnie z Pawłem i Markiem staniemy na drugim stopniu podium. Wbiegam na stadion, tam ostatnia prosta i finisz! Jak wyglądał, pokazują poniższe zdjęcia od HO Box:
fot. HO Box
Uwielbiam latać! (fot. HO Box)
fot. HO Box
fot. HO Box
fot. HO Box
fot. HO Box
Docieram do mety, na której widzę zegar i czas 2:43:34! Niesamowite uczucie, dla mnie to potężny zastrzyk motywacji, aby kiedyś samodzielnie pobiec tak szybko maraton!
Pierwsze chwile na mecie....(fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Dach stadionu zasunięty, czy nie? :) (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl
Pozdrowienia dla kibiców (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Jest uśmiech, jest dobrze, jesteśmy drudzy! (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Radość! (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Dla takich chwil się trenuje! (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Ten kolega w okularach to Karol, mój znajomy jeszcze z Kielc. Maratończyk, vege runner...(fot. Dorota Świderska)
....fajnie, że spotkaliśmy się w takich okolicznościach! (fot. Dorota Świderska - maratonczyk.pl)
Cieszę się z tego wyniku drużyny, mój indywidualny wynik 1:28:47 nie jest rewelacyjny, ale mimo to ze spokojem patrzę na perspektywę startu w Budapeszcie. Tam nie będę potrzebował takiej szybkości jak na połówce, będzie za to liczyła się wytrzymałość, zdolność utrzymania tempa. A tutaj czuję się mocny. 

Na ceremonię wręczenia statuetek dla najlepszych sztafet przyszło nam czekać około 2 godziny. W tym czasie kibicowałem jeszcze maratończykom wbiegającym na płytę Stadionu Narodowego oraz wspólnie z chłopakami z zespołu dzieliliśmy się wrażeniami z tego startu. W końcu przyszła kolej na naszą dekorację i stanęliśmy jako ASICS Frontrunners Polska na drugim stopniu podium Maratonu Warszawskiego! Z rąk dyrektora maratonu, Marka Troniny odebraliśmy statuetkę, z którą później zrobiliśmy sobie całą masę zdjęć. 
 
Podium Maratonu Sztafet 2015 fot. Ewelina Jabkiewicz
fot. Tomasz Kłosek
fot. Ewelina Jabkiewicz
fot. Ewelina Jabkiewicz
Po drugie miejsce w rywalizacji sztafet poniosły nas buty GEL HyperSpeed 6 oraz GEL DS Racer 10 (fot. Ewelina Jakbkiewicz)
Podsumowując, jestem bardzo zadowolony z wczorajszego startu, z tego że zdołałem utrzymać 2. pozycję naszej sztafety oraz z tego, że potrafiłem dobrze realizować przedstartowe założenia mimo większej niż zwykle presji. Teraz pozostają już tylko ostatnie szlify formy przed maratonem oraz ustalenie taktyki na ten bieg z moim trenerem, Jackiem Gardenerem. Oczywiście chciałbym gorąco podziękować Pawłowi Raczyńskiemu i Markowi Dacowi za świetny start wczoraj! Biegać w takiej ekipie to zaszczyt!

Od strony organizacyjnej oceniam wczorajszy maraton bardzo wysoko, Fundacja Maraton Warszawski robi kawał dobrej roboty organizując imprezę na światowym poziomie. Tak trzymajcie!

Rozmowa

  1. Gratuluję podium! Życzę, żebyś kiedyś sam pokonał maraton w takim czasie jak wasza sztafeta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! To musi być świetna sprawa móc stanąć na podium na Narodowym! Powodzenia w Budapeszcie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! 3mam kciuki za za Budapeszt! Ola Piątek

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcin, bardzo fajnie, że byłeś z nami na Run BlogFest. Zapraszamy na naszego FB. Odgrywasz główną rolę w naszym filmiku :D
    Pozdrawiamy!
    P.S Jeszcze raz gratuluję Twojej podróży w kosmos! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Damian! Filmik bombowy - well done! Osadziłem ten materiał w moim poście :)
      Kosmos...zżera mnie ciekawość jak tam jest :)

      Usuń
  5. Gratulacje dobrego występu! Miło było poznać i porozmawiać chwilę na żywo :-) No i powodzenia w Budapeszcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kuba! Chciałbym biegać tak szybko jak Ty! Mam kogo gonić :) W Budapeszcie dam z siebie wszystko!

      Usuń
    2. Jeszcze 2-3 lata temu biegałem półmaraton powyżej 1:30, Ty tę barierę masz już dawno za sobą, więc nie jest powiedziane, że za rok nie będę oglądał Twoich pleców :D

      Usuń
  6. Ten sezon jest Twój, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne zdjęcia z mety! Pokazują czystą radość!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ Ty latasz człowieku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładnie pocisnęliście :) gratulacje!

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!