Dulnik w szkole, czyli pogadanki z dzieciakami o bieganiu

Uczniowie byli bardzo aktywni! (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
W ubiegłym tygodniu odwiedziłem Szkołę Podstawową nr 312 im. Ewy Szelburg-Zarembiny na warszawskim Gocławiu i poprowadziłem serię pogadanek o sporcie z dzieciakami, a ściślej mówiąc uczniami klas I-III. Na zajęcia trafiłem w związku z propozycją Doroty, mamy Filipa, ucznia tej szkoły. Okazuje się, że placówka w tym roku stawia na aktywność fizyczną oraz zdrowe odżywianie.

Zostałem poproszony o to, aby przyjść na zajęcia i spróbować zaszczepić w uczniach żyłkę do uprawiania sportu. Zgodziłem się od razu, ale od razu też poczułem tremę. Czy poradzę sobie z poprowadzeniem takich zajęć? Czy uda mi się zainteresować dzieciaki tematem biegania?

Wchodząc do szkoły na drzwiach wejściowych zobaczyłem plakat promujący bezpłatne zajęcia lekkoatletyczne dla uczniów. We wtorki i piątki od 15:45. Pomyślałem sobie, że to super, że szkoła prowadzi takie treningi dla najmłodszych. Zastanawiałem się, czy dzieciaki, z którymi spotkam się w szkole biorą udział w takich zajęciach.

Plakat promujący bezpłatne zajęcia lekkoatletyczne dla dzieci
Gdy dotarłem do szkoły okazało się, że będę miał całkiem spore audytorium. Uczniowie klas trzecich zajęli szkolne ławki, a maluchy z klas pierwszych usiadły na podłodze. Zerknąłem na tablicę, a tam...

Nawet się rymuje, prawda?
Na wstępie zostałem przedstawiony jako maratończyk, który przebiegł już niejeden bieg na dystansie 42, 195 i zaczęła się pogadanka.

Tak się złożyło, że moja wizyta w szkole wypadła dzień po niezwykle dramatycznym meczu ze Szkocją, w którym Polacy w ostatniej sekundzie spotkania wydarli remis strzelając bramkę na 2:2.  Wykorzystałem zatem okazję do odpytania uczniów o strzelca dwóch bramek dla Polaków. Okazało się, że wszyscy doskonale wiedzieli, że oba trafienia należały do Roberta Lewandowskiego. Krótka sonda w klasie i już było wiadomo, że futbol to dyscyplina numer jeden w tej szkole. Wielu uczniów gra namiętnie, również w wirtualnej wersji na PlayStation. Wśród uczniów znalazł się również Kacper, który gra w warszawskiej szkole Barcelony na pozycji bramkarza. Opowiadał o meczach z Milanem, turniejach wyjazdowych, ma chłopak talent!
Niezła frekwencja, prawda? (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
Numery startowe z maratonów cieszyły się dużym zainteresowaniem... (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
....medale zresztą też! (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
(fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
Zapytałem oczywiście o zajęcia lekkoatletyczne w szkole, o których informował plakat na drzwiach wejściowych. Cóż...żaden z uczniów jeszcze nie brał w nich udziału, ale zgłosiła się jedna dziewczynka, która była na zajęciach biegowych poza szkołą i nawet rzucała oszczepem! Zaimponowała mi tym bardzo, bo w sumie uświadomiłem sobie, że...nigdy nie trzymałem oszczepu w ręce. 

Moja mini sonda pokazała jednak, że bieganie nie cieszy się jak dotąd jakimś szczególnym zainteresowaniem wśród dzieciaków. Postanowiłem opowiedzieć im o maratonie - począwszy od genezy tego biegu, przez moje doświadczenia, po opowieść o najszybszych maratończyków na świecie. Aby nie zanudzić jednak dzieci biegami ulicznymi wspomniałem im również o...Runmageddonie - ekstremalnym biegu przez przeszkody, który przecież odbywa się również w wersji KIDS, a więc dla najmłodszych. Przygotowałem kilka pomocy dydaktycznych, aby możliwie jak najlepiej opowiedzieć o swojej pasji. Przyniosłem moje medale m.in. z biegów maratońskich oraz numery startowe, film z Berlin Marathon 2014, a także filmy pokazujące zmagania zawodników w Runmageddonie.
Wyjaśnienie, skąd wziął się maraton nie było tak trudne, jak wytłumaczenie (zwłaszcza pierwszakom) ile to jest tak naprawdę 42,195km. Na szczęście okazało się, że całkiem sporo dzieci ma dziadków w...Radomiu, więc szybko ustaliliśmy, że maratończycy pokonują mniej więcej połowę drogi do tego miasta. Na twarzach dzieciaków zobaczyłem zdumienie! Tak, ten maraton to nie przelewki! Gdy odtworzyłem poniższy film zaskoczenie było jeszcze większe.
Zobaczyły w końcu start jednego z największych maratonów na świecie! Ogromne salwy śmiechu wybuchały wtedy, gdy kamera pokazywała biegaczy w rozmaitych przebraniach, m.in. Asterixa i Obelixa. Od razu tłumaczyłem, że pokonanie maratonu w takim stroju to dopiero wyczyn! 

Gdy na filmie pojawiały się biegnące kobiety, w każdej z grup, z którą odbyłem pogadankę powtarzało się to samo pytanie: to dziewczyny też biegną maratony? No jasne! I to jak szybko biegają! Film kończył się wspaniałym finiszem Kenijczyka Denisa Kimmeto, który właśnie w Berlinie ustanowił aktualny rekord świata w maratonie - 02:02:57. Przy okazji, to właśnie podczas przygotowań do spotkania z dziećmi dotarło do mnie, że mój rekord na dystansie maratonu jest dokładnie godzinę gorszy od rekordu Kimmeto - 03:02:57!

W trakcie pogadanki nie zabrakło również technicznych szczegółów dotyczących organizacji tak dużej imprezy biegowej. Dzieci dowiedziały się m.in. jak odbywa się pomiar czasu, dlaczego biegacze mają umieszczone na koszulkach numery itd.
Demonstruję, jak do buta mocuje się czip mierzący czas  (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
Filmy pokazujące Runmageddon wprowadziłem mówiąc, że to materiał dla widzów o mocnych nerwach. Najpierw dzieci zobaczyły film z Mini Runmageddonu, czyli biegu dla najmłodszych. Po ich reakcjach szybko domyśliłem się, że taka zabawa wielu z nich się spodobała, a kilkoro dzieci pytało mnie później, gdzie w Warszawie można poszaleć na takim torze przeszkód.
Inaczej dzieci zareagowały na projekcję filmu z dorosłego Runmageddonu. Pierwsze pytanie, jakie usłyszałem po jego zakończeniu brzmiało: czy to jest bezpieczne? czy nikt nie zginął? Odparłem, że wszyscy dotarli do mety, a bezpieczeństwo bardzo zależy od tego, czy jesteśmy przygotowani do takiego wyzwania. Zaakcentowałem, że w sporcie wszystko zależy od treningu, pracy nad sobą i własnymi słabościami. Przytoczyłem znane powiedzenie "Treningi czyni mistrza" tłumacząc, że jeśli chcą być w czymś naprawdę dobrzy, to nie mogą spoczywać na laurach. To tak jak w szkole, jeśli chcecie nauczyć się języka obcego czy matematyki,  to również wymaga to ćwiczeń.

Na zakończenie lekcji cała masa dzieciaków ustawiła się w kolejce po...autograf. Była to dla mnie totalnie nowa sytuacja, ale nie wyobrażacie sobie, jak miła! Każdemu z uczniów napisałem zdanie motywacji, zachęcając do aktywności fizycznej.
Długa kolejka po autografy :) (fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
(fot. Paweł Filek, Anna Czerepak)
Myślę, że sport to doskonałe tło do rozmowy właśnie o motywacji, sztuce samodoskonalenia się i kształtowania charakteru. Dlatego cieszę się, że miałem okazję poprowadzić te kilka pogadanek z dzieciakami. Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie i okazja do podzielenia się swoją pasją z innymi. Serdeczne podziękowania kieruję do Doroty, która zaprosiła mnie do szkoły na spotkanie z dzieciakami.

Uważam, że to bardzo ważne, aby promować wśród młodzieży sport zwłaszcza poprzez pryzmat ludzi, którzy są aktywni. Cieszę się, że mogłem wystąpić przed dzieciakami w takiej roli. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Liczę na to, że po naszym spotkaniu jakiś uczeń zajrzał na bezpłatne zajęcia lekkoatletyczne promowane na plakacie wiszącym na drzwiach wejściowych do szkoły!

Rozmowa

  1. No ja miałem przyjemność biegać z Marcinem to też chce autograph. Brawo, to nasza przyszłość te dzieciaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tego maratończyka, mam nawet kilka wspólnych zdjęć, ale autografu nie mam 😦

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł, warto zarażać innych swoją pasją, a młodzież to już w szczególności!

    OdpowiedzUsuń
  4. im więcej dzieciaków wyrwiemy zza komputera tym lepiej

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!