Volkswagen Prague Marathon, czyli mój 10. bieg na królewskim dystansie

Prague. Run in Greatness.
Późną jesienią 2015 roku zastanawiałem się, gdzie pobiec swój 10. maraton w życiu. Rozpatrywałem wyłącznie begi zagraniczne, jako że do 2013 roku upodobałem sobie bieganie dystansu 42,195 za granicą. Mój wybór padł na majowy Volkswagen Prague Marathon 2016 i nie żałuję! To był niezwykle klimatyczny bieg w jednym z najpiękniejszych miast na świecie! Co prawda moje sportowe plany pogrzebała upalna aura, ale kto by się tym przejmował? Do Warszawy zabrałem masę wspomnień, konkretną opaleniznę i oczywiście dziesiąty już medal w mojej maratońskiej kolekcji.

Jak wyglądały moje ostatnie maratońskie starty?
Głównym celem moich ubiegłorocznych startów na królewskim dystansie było pobicie rekordu życiowego na tym dystansie na wiosnę w Barcelonie i atak bariery 3 godzin na jesiennym maratonie w Budapeszcie. Z zadania tego wywiązałem się połowicznie, tzn. ze stolicy Katalonii wróciłem co prawda z życiówką poprawioną o prawie 12 minut (03:02:57), ale bieg na Węgrzech nie poszedł już po mojej myśli. Planując na jesieni 2015 maratońskie starty w tym roku założyłem, że przynajmniej na wiosnę nie będę starał się złamać 3 godzin.

Jaki miałem cel do zrealizowania w Pradze?
Postawiłem przed sobą inny cel, czyli 3:10, które chciałem nabiegać w Pradze pomagając mojemu przyjacielowi pobić jego rekord życiowy. Przygotowania w sporej części realizowaliśmy razem, bo obaj z Piotrkiem jesteśmy zawodnikami tego samego klubu, czyli JacekBiega Running Team i prowadzi nas trener Jacek Gardener. Najczęściej spotykaliśmy się na grupowych treningach, które odbywają się na Agrykoli. Miesiące upływały szybko i nawet się nie spostrzegliśmy, jak była połowa kwietnia.

Wtedy całkiem spontanicznie zdecydowaliśmy się pobiec treningowo w ORLEN Warsaw Marathon realizując do 30km bieg w narastającej prędkości. Oj dobrze mi się wtedy biegło, warunki wspaniałe, nawet wiatr na Przyczółkowej nie powodował spadku tempa. Przyznam, że miałem wtedy ochotę biec dalej, do mety! Ale skoro umówiliśmy się, że to trening, to nie było rady, należało zejść z trasy. Bieg ten jednak pokazał nam obu, że potrafimy utrzymać nawet wyższe tempo biegu, niż to, które powinno dać nam na mecie upragnione 3:10. Dla mnie był to tak naprawdę ostatni mocny trening przed maratonem w Pradze, Piotrek jeszcze szlifował formę na Agrykoli i już przed wylotem do stolicy Czech wiedziałem, że jest w wyższej formie niż ja.

Dlaczego Volkswagen Prague Marathon?
Szukałem niezwykłego maratonu, który zamknąłbym pierwszą dziesiątkę moich startów na królewskim dystansie. W Pradze wcześniej byłem tylko raz na weekendowej wycieczce z żoną i miasto to bardzo mi się podobało. Miałem też wtedy okazję pobiegać po stolicy Czech i pomyślałem, że fajne byłoby powtórzyć to doświadczenie, tylko tym razem wspólnie z 10 tysiącami innych biegaczy z całego świata. Prague Marathon pod względem liczby uczestników to niewielka impreza, trudno porównać ten bieg do naprawdę dużych biegów takich jak w Berlinie, w Pradze czy nawet Barcelonie. Ale to ma swój urok! Czujesz się naprawdę wyróżniony, że masz ten jeden z trochę ponad 10 tysięcy pakietów startowych. Towarzystwo w stawce - z całego świata, wielu Skandynawów, jeszcze więcej Włochów i co ciekawe, naprawdę niewielu Polaków.

Prague, here we come!
Start w Pradze był pomyślany jako szybki, 2 dniowy wypad z wylotem w sobotę i powrotem zaraz po maratonie. Z perspektywy czasu myślę, że to był to dobry pomysł. W końcu im mniej chodzenia po mieście przed maratonem tym lepiej! Ostatecznie i tak trochę pospacerowaliśmy, no bo jak tutaj być w Pradze i nie zajrzeć na Hradczany? Nie przejść się Mostem Karola? Jasne, na drugi dzień mieliśmy nim przebiec, ale jednak taki spacer to coś zupełnie innego.
Trochę pochodziliśmy również na expo, które było zlokalizowane w hali targowej.  Jak już wspomniałem praski maraton jest średniej wielkości, więc i expo nie było jakoś szczególnie rozbudowane. Praktycznie żadne ze stoisk nie wywołało u mnie zachwytu.
Expo Volkswagen Prague Marathon (fot. RunCzech)
Nawet stoisko firmy adidas, która była partnerem sprzętowym imprezy nie powalało, a oficjalna koszulka maratonu była dostępna jedynie w wersji bawełnianej. Odebraliśmy numery startowe i gustowne worki i już  byliśmy gotowi do małego pasta party.
Po polsku to jest "Niech Twoje stopy przemówią"
Znam ten manekin ze stoiska ASICS na OWM, ale to chyba nie ten sam?
Jestem na liście!
Jest numer startowy, jestem gotowy do startu!
W pakiecie startowym naklejeczka....
i 25 ulotek...
Skoro jest maj to musi być ciepło
Lecąc do Pragi wiedzieliśmy, że w weekend będzie ciepło, bardzo ciepło. Idąc w sobotę do Biura Zawodów po pakiety startowe prażyliśmy się w mocnym słońcu, ale to było po południu, dlatego miałem nadzieję, że na drugi dzień przed południem będzie chłodniej. Liczyłem, że startując o 9:00 chociaż pierwsze 20-25km pobiegniemy jeszcze w niższej temperaturze. Oj jakże się myliłem! Już idąc do strefy startu czuliśmy mocno świecące słońce...Mieliśmy trochę problemów ze znalezieniem depozytu, ale ostatecznie na kilka minut przed startem zameldowaliśmy się w strefie startu.

Ostatnie chwile przed startem
Już pierwszy rzut oka na Rynek Starego Miasta wystarczył, żeby przekonać się, że te trochę ponad 10 tysięcy pakietów startowych to rozsądny limit. Strefa startowa była znacznie rozciągnięta, biegacze stali w wąskich uliczkach czekając na wystrzał startera. Punktualnie o godzinie 9:00 ruszyliśmy na trasę i zaczęliśmy walkę o 3:10 na mecie.

Marco, czyli negative split
Nasz plan opierał się o taktykę z kalkulatora Marco, która zakłada negative split, a więc wolniejsze pierwsze kilometry i stopniowe zwiększanie tempa wraz z upływem dystansu. Ważne, żeby spokojnie wejść w bieg, nie szarżować, biec swoje. I to nam się udało, nie goniliśmy, na kolejnych międzyczasach meldowaliśmy się o czasie. Narastającym problemem była jednak temperatura i uporczywie świecące słońce na bezchmurnym niebie. Z każdym kilometrem czułem, że odbiera mi siły, zupełnie inaczej się czułem, niż jeszcze 3 tygodnie wcześniej w Warszawie na tym długim treningu. Wtedy z żalem zszedłem z trasy po 30km, teraz biegłem dalej, ale najchętniej usłyszałbym, że to...trening, że mogę zakończyć go w dowolnym momencie. Na 33km już wiedziałem, że 3:10 jest tego dnia poza moim zasięgiem.

Nie chciałem blokować Piotrka, powiedziałem żeby dalej biegł sam, jeśli tylko ma siły. Machnęliśmy sobie ręką i pobiegł, a ja zwolniłem tempo biegu i truchcikiem pokonywałem kolejne kilometry. Na bufetach spędzałem więcej czasu, chłodząc się solidnie. Do mety dobiegłem mocno wyczerpany i trochę rozczarowany czasem, ale po raz kolejny potwierdziło się, że bieganie w wysokich temperaturach po prostu mi nie wychodzi. Mój czas na mecie 3:25:54 przyjmuję z szacunkiem, bo nabieganie tego wyniku kosztowało mnie naprawdę sporo sił.
 
Brawa należą się Piotrkowi, który w tak wymagających warunkach poprawił swoją życiówkę o ponad 3 minuty! Do 3:10 zabrakło mu 4 minut, gdyby było chłodniej myślę, że spokojnie zrealizowałby ten cel!

Zasłużone czeskie piwo i medal Volskwagen Prague Marathon 2016
Czy polecam start w Prague Marathon? 
Oj tak! To maraton, który naprawdę warto pobiec! Dla widoków, dla ciekawej trasy, dla wyjątkowej atmosfery. Organizacja jest naprawdę dobra, zwłaszcza na trasie, ze świetnie zaopatrzonymi strefami odżywczymi. Czy to maraton na szybkie bieganie? Tak, pod warunkiem, że temperatura będzie łaskawsza. Przeszkadzają też trochę fragmenty trasy poprowadzone po kostce brukowej, ale i tak tej nawierzchni było mniej, niż obaj spodziewaliśmy się jeszcze przed startem.

Co dalej? 
No właśnie, jak będzie wyglądał dalszy ciąg sezonu? Będzie maraton na jesieni? Tak, chciałbym tradycyjnie pobiec na dystansie 42,195km w drugiej połowie roku. Najbliżej jestem decyzji o starcie we Frankfurt Marathon, ale...może skuszę się na jakąś inną lokalizację? Na pewno będę chciał się solidnie przygotować, aby pobiec szybko. Czy uda się złamać magiczną barierę 3h? Pobiegamy, zobaczymy!

Za mną tygodniowe roztrenowanie i już wróciłem do treningów. Mój najbliższy start to 4. Półmaraton Radomskiego Czerwca '76 zaplanowany na 19 czerwca. Biegam tam od pierwszej edycji i właśnie w Radomiu w ubiegłym roku nabiegałem mój rekord na dystansie półmaratonu: 1:24:47. Za niecały miesiąc nie spodziewam się, że zbliżę się do tego wyniku, ale na pewno będę chciał sprawdzić formę i pobiec na maksa!

Rozmowa

  1. Szkoda,Ale widac powoli że złamanie 3 h to nie dla Ciebie
    Trzeba było w Barcy nie kombinowac tylko zapierdalać do porzygu
    bo drugiej takiej szansy miał nie będziesz
    pozdro

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!