Barcelona i Warszawa, czyli Dulnik Biega na wiosnę

Oj dawno mnie tutaj nie było! Przepraszam za długie milczenie! Za mną praktycznie cała biegowa wiosna, której ostatnie akordy wybrzmią jeszcze w maju i w czerwcu na 4 ostatnich biegach, jakie czekają mnie w tej części sezonu. Zapraszam do podsumowania moich ostatnich miesięcy w bieganiu.

Co za mną? Same wspaniałe biegowe imprezy! Wiosenny maraton - 39. Zurich Marato Barcelona oraz 12. PZU Półmaraton Warszawski. Miał być jeszcze start na 10km w ramach Orlen Warsaw Marathon, ale przypadkowe stłuczenie żeber skutecznie wyłącza mnie z treningu od prawie 3 tygodni.

Patrząc na mój kalendarz wiosennych startów z punktu widzenia statystyki wychodzi na to, że wezmę udział w 6 biegach. To niewiele, wiem że są biegacze i biegaczki, którzy biegową wiosnę spędzają na trasach nawet kilkunastu biegów. Sam kilka lat temu miałem kalendarz napakowany terminami biegów, ale z czasem pozostawiłem w nim kilka ulubionych pozycji - takich must run, które zaliczam praktycznie każdego roku.

39. Zurich Marato Barcelona
Schemat jest taki sam - najważniejsze starty to maratony, wszystkie pozostałe biegi to tylko okazje do sprawdzianów formy. W tym roku na wiosnę postawiłem na Barcelonę - znów! - po tym, jak w 2015 roku nabiegałem tam swój aktualny rekord życiowy na dystansie maratonu - 03:02:57. Decyzję o starcie w stolicy Katalonii podjąłem jeszcze w ubiegłym roku, tuż po 40. Mainova Frankfurt Marathon, podczas którego nie udało mi się złamać magicznej bariery 3 godzin.

Szybko zabrałem się do pracy i ciężko trenowałem z myślą o zmierzeniu się z trzema godzinami na ulicach Barcelony. Im bliżej maratonu tym bardziej stawało się jasne, że cel ten jest poza moim zasięgiem. Moja córka na początku roku poszła do żłobka, skąd przyniosła kilka wyjątkowo zjadliwych wirusów. To niestety odebrało mi siły i wyłączyło z wielu kluczowych treningów. Łącznie cały mój cykl treningowy do maratonu łącznie z 42,195km w samej Barcelonie zamknął się w 300 kilometrach. Wiem, to bardzo mało, ale uwierzcie, nie byłem w stanie biegać więcej. Start w Hiszpanii był moją 12. maratońską próbą, ale jeszcze nigdy nie przebiegłem tak niewiele kilometrów w ramach przygotowań. Ostateczne potwierdzenie marnej dyspozycji otrzymałem biegnąc w ramach sprawdzianu w Biegu Tropem Wilczym 2017 w Parku Skaryszewskim. Czas 41:00 nie pozostawiał złudzeń, atak na 3h należało przełożyć na jesienny Bank of Chicago Marathon!

W Barcelonie mieli pobiec również moi biegowi przyjaciele - Damian Bąbol z redakcji PolskaBiega.pl oraz Ola Mądzik prowadząca bloga PoraNaMajora.pl. Na 3 tygodnie przed strzałem startera uznałem, że pobiegnę z nimi, chciałem pomóc Damianowi na trasie w nabieganiu 3:30, Ola uznała, że też biegnie z nami. To była doskonała decyzja! Spędziłem z nimi niesamowite 3:30 na trasie maratonu, przeżyłem ten start wspaniale. Okazało się, że niekoniecznie trzeba bić swoje rekordy, aby poczuć się niezwykle! Ale z drugiej strony - to Barcelona! Biegłem tam dwa razy i...nie wykluczam, że jeszcze kiedyś tam polecę, aby pobiec raz jeszcze! Jeśli zastanawiasz się nad startem w stolicy Katalonii to nie wahaj się ani chwili. Nie będziesz żałował!

Fotorelacja ze startu w Barcelonie - autorem zdjęć jest Radosław Piasecki. Jeszcze przed maratonem zrobiliśmy sobie krótką sesję foto w wąskich uliczkach stolicy Katalonii. Kilka ujęć poniżej.





No i wreszcie sam maraton:








12. PZU Półmaraton Warszawski
Trzeba przyznać, że start w Barcelonie nie kosztował mnie wiele sił, te 3:30 przyszło dość łatwo, ale z drugiej strony szykowałem się do bicia 3h więc już przed startem zakładałem, że gdybym pobiegł sam, to powinienem nabiegać te 3:10, może troszkę szybciej. Na tyle przynajmniej się czułem. 

Okazja do weryfikacji mojej dyspozycji przydarzyła się już 2 tygodnie później, podczas 12. PZU Półmaratonu Warszawskiego. Podszedłem do tego startu jeszcze bardziej skołowany - od maratonu w Barcelonie odbyłem tylko jeden, luźny trening! Znów choroby, praca i przerwy w treningu gotowe. Umówiłem się z kolegą, że pobiegnę z nim na 1:30, ale...przyznam szczerze, że miałem sporo wątpliwości, czy jestem w stanie utrzymać tak wysokie tempo.

Pobiegliśmy we dwóch i...noga tego dnia naprawdę świetnie podawała! Im bliżej mety, tym bardziej zastanawiałem się, skąd biorę siły na tak równy bieg w szybkim tempie. Ostatecznie na mecie zameldowaliśmy się w 1:27:18, a mogło być jeszcze szybciej, gdyby nie kontuzja łydki u Piotrka, która trochę spowolniła go na ostatnich kilometrach. Po tym starcie pomyślałem, że wiosna może jeszcze nie jest stracona i ochoczo zabrałem się za treningi. Zdecydowałem, że potrzebuję nowego impulsu i zmieniłem trenera - od kwietnia pracuję z Arturem Jabłońskim, szefem grupy Dream Run.

Dulnik NieBiega, czyli przymusowa przerwa
Niestety nie nabiegałem się zbyt wiele w kwietniu - już na początku miesiąca doznałem bolesnej kontuzji. Całkiem przypadkowo, na gokartach, podczas wieczoru kawalerskiego mojego niezawodnego fizjo, Mateusza Chajęckiego, czyli Dr Łokcia. Stłuczone żebro skutecznie uziemiło mnie praktycznie do dzisiaj - przez ostatnie 3 tygodnie nie było nawet mowy o bieganiu, ze względu na ból i trudności z oddychaniem. Musiałem odpuścić bieg na 10km w ramach Orlen Warsaw Marathon i szczerze powiedziawszy strasznie ciągnie mnie do biegania! Liczę na to, że do pierwszych treningów wrócę już w przyszłym tygodniu.

Co dalej?
Mam nadzieję, że żebro nie będzie długo mi dokuczać i pozwoli mi pobiec w biegach, które jeszcze zostały w moim wiosennym kalendarzu.

Planuję start w następujących imprezach:
14.05 - 5. PKO Białystok Półmaraton
10-11.06 - Biegowy Potop Szwedzki (Szwecja)
17.06 - 5. PKO Nocny Wrocław Półmaraton
24.06 - Mattoni Olomouc Half Marathon (Czechy)

Cieszę się mocno na każdy z tych biegów, w żadnym nie będę walczył o życiówkę, mam zamiar po prostu dobrze się bawić! Czas na walkę o rekordy będzie jesienią - już dzisiaj myślę o maratonie, który pobiegnę 8 października w Chicago i...mam ciary! Zamierzam przygotować się do tego startu najlepiej jak umiem, oby tylko zdrowie dopisało. Trzymajcie kciuki!

Rozmowa

  1. Szybkiego powrotu do pełnej sprawności. I powodzenia w dalszych celach !:)

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!