Mikołajkowy weekend biegowy


Startem w XV Półmaratonie Świętych Mikołajów w Toruniu zakończyłem biegowy sezon 2017. Nie oznacza to oczywiście przerwy w treningach, wręcz przeciwnie! Z Torunia przywiozłem nie tylko pierniki, ale również solidny zastrzyk motywacji do dalszej pracy nad biegową formą. 

25 lutego 2018 czeka mnie start w Tokyo Marathon. To moje źródło motywacji do intensywnych treningów biegowych oraz pracy nad core i techniką biegu. Ponieważ czasu do wylotu do Japonii nie zostało wiele moje przygotowania do kluczowego wiosennego startu ruszyły już w połowie października. Pierwszy sprawdzian formy przypadł na 11 listopada i warszawski Bieg Niepodległości. Okazało się, że dysponuję całkiem niezłą szybkością i na metę wpadłem z czasem 38:28. 
To mój nowy rekord życiowy na dystansie 10 kilometrów. Od ustanowienia poprzedniego upłynęło ponad 2 lata! W ogóle od 2015 roku nie poprawiłem wyniku na żadnym dystansie, dlatego to osiągnięcie niezwykle mnie ucieszyło. 

Po Biegu Niepodległości gładko wróciłem do dalszych treningów, zacząłem również przychodzić na zajęcia z core & stability do Maćka Sukiennika w klinice Dr Łokieć. 

Moim kolejnym celem był Półmaraton Świętych Mikołajów w Toruniu. To impreza, w której uczestniczyłem już w 2013 i 2014 roku osiągając odpowiednio czasy 1:36:28 i 1:38:45. Już wtedy trasa była po części asfaltowa, po części prowadziła przez las. Na przestrzeni czasu uległa pewnym modyfikacjom. W 2017 roku biegacze nie zostali wpuszczeni na ulicę, tylko bieg poza lasem odbywał się chodnikami i ścieżkami rowerowymi. To zmiana zdecydowanie na minus, która ma wpływ nie tylko na komfort biegu, ale i bezpieczeństwo uczestników imprezy. 

Zanim jednak przejdę do krótkiego podsumowanie mojego startu w tym półmaratonie chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym celu mojego wyjazdu do Torunia. Ponieważ AISCS był partnerem technicznym mikołajkowej połówki właśnie tam w ubiegły weekend odbyło się jesienno-zimowe spotkanie  ekipy ASICS FrontRunner Polska, która zrzesza zawodowych biegaczy i takich jak ja amatorów z całej Polski. W grupie mamy pełen przekrój, od zawodników biegających na stadionie, na ulicach, w górach, przez przeszkody - FontrRunnerzy są prawie wszędzie! ASICS wspiera grupę sprzętowo, a organizując takie spotkania jak to w Toruniu dba o integrację tego środowiska i wymianę doświadczeń. W ostatnim zlocie FrontRunnerów wzięło udział ponad 40 osób, w tym nasi najbardziej utytułowani koledzy i koleżanki jak Arek Gardzielewski, Paweł i Olga Ochalowie, Ola Brzezińska, Ola Lisowska czy Damian Kabat. Wspólnie spędziliśmy ze sobą 2 dni, rozmawiając o bieganiu, poznając nowości sprzętowe ASICS i oczywiście biegając! Nie zabrakło również treningu fukcjonalnego poprowadzonego w przeddzień półmaratonu specjalnie dla nas przez Szymona Gasia i Kasię Kępkę z Gym Break.

Fot. Agata Masiulaniec
Pojechałem na półmaraton do Torunia z zamiarem szybkiego biegania. Chciałem wykorzystać ten start, aby sprawdzić w jakiej jestem dyspozycji, dlatego od samego początku planowałem, że pobiegnę na maksa. Dopisała nam pogoda. Temperatura w okolicach 0 stopni, bez opadów, mogło być troszkę spokojniej, ale nie przesadzajmy - bieg był 3 grudnia! W Warszawie w tym samym czasie leżał śnieg, mieliśmy zatem sporo szczęścia do warunków, w jakich przyszło nam rywalizować w Toruniu.

Od samego startu ruszyłem mocno do przodu. Szybko opuściliśmy startówkę i skierowaliśmy się w stronę bulwarów. Tutaj pierwsze zaskoczenie - nie biegniemy ulicą, jak w 2014 roku, tylko trasa prowadzi chodnikiem wzdłuż Wisły. Na tym odcinku było oczywiście bardzo mroźno, szkoda że trafił się na samym początku, gdy jeszcze organizm nie był najlepiej rozgrzany. Biegłem szybko i marzyłem, żeby trasa już odbiła w prawo, w kierunku miasta.
fot. Agata Masiulaniec - biegowyswiat.pl
I tak się wkrótce stało - tyle, że czekały tam na nas błotniste, śliskie ścieżki. Trzeba było bardzo uważać, żeby utrzymać równowagę. Zwłaszcza, że biegłem w butach RoadHawk FF, które stworzone są raczej do rywalizacji na asfalcie. Myślałem jednak, że będzie nieco więcej odcinków asfaltowych na tym biegu, dlatego nie zabrałem ze sobą butów trailowych. Mimo to starałem się utrzymywać tempo w granicach 4 min/km. Byłem skoncentrowany na biegu i pilnowałem się mocno, aby nie zrobić sobie krzywdy na leśnych, błotnistych ścieżkach. 
Na półmetku zameldowałem się w czasie 40:43, zgodnie z założonym planem. Na pokonanie kolejnych 5 kilometrów potrzebowałem niecałych 20 minut. Mimo naprawdę krętej i trudnej trasy udawało mi się utrzymać tempo biegu i na mecie zameldowałem się po upływie 1:25:34. Zająłem 37. miejsce w kategorii Open i 6. w kategorii wiekowej M-35. Czas, który osiągnąłem bardzo mnie cieszy. 

To dla mnie potwierdzenie, że przygotowania do startu w maratonie w Tokio przebiegają właściwie. Następne tygodnie wykorzystam m.in. na treningi siły biegowej i pracę nad wytrzymałością. Będę również wykonywał ćwiczenia wzmacniające core i poprawiające technikę biegu. 

Na koniec kilka słów komentarza na temat samej imprezy. Od momentu opuszczenia Starego Miasta trasa biegu była bardzo nieatrakcyjna i naprawdę słabo przygotowana. Myślę tutaj o jej oznakowaniu i zabezpieczeniu. Na moich oczach mój kolega z ASICSFrontRunner Polska musiał gwałtownie hamować, bo z bocznej uliczki wytoczył się samochód. Pod koniec biegu na naszej drodze pojawiły się...auta jadące pod prąd, a w samej końcówce przebiegaliśmy przez kompletnie rozkopaną ulicę, na której stała...koparka. Poza tym trasa była niesamowicie wąska, zwłaszcza jak na bieg na 1 700 osób. Nie chcę już wspominać nawet, że 3 minuty po naszym starcie organizatorzy wypuścili bieg na dystansie 10 kilometrów. Jego czołówka dobiegła do ostatnich biegaczy z półmaratonu już po 300 metrach! W konsekwencji na trasie rozegrały się dantejskie sceny związane z wyprzedzeniem wolniejszych biegaczy. Całkiem niepotrzebnie! 

Za takie przygotowanie zawodów organizatorowi należy się dwója! Ja na półmaraton do Torunia już nie wrócę. A szkoda, bo to impreza z tradycjami i klimatem. To jednak za mało, aby przekonać mnie do ponownego startu w tym mieście.

Zdjęcia użyte w artykule pochodzą z FotoMaraton.pl 

Tak wyglądała trasa XV Półmaratonu Świętych Mikołajów

Rozmowa

  1. Wow! Meega, że udało się poprawić wyniki sprzed 2 lat. To dowód, że codzienna praca przynosi rezultaty i efekty, prędzej czy później. Mocno trzymam kciuki za Tokio :*

    OdpowiedzUsuń

Idealne miejsce na Twój komentarz!